Goszczący na Brussels Forum prezydent #Bronisław Komorowski oznajmił, że fundamenty bezpieczeństwa są "poważnie nadwyrężone". Odniósł się w ten sposób do ataku terrorystycznego w Tunezji oraz rocznicy aneksji Krymu przez Rosję.

Obecną sytuację na świecie podsumował zdaniem: "Musimy sobie powiedzieć jasno: skończyły się czasy pokojowej dywidendy po zakończeniu zimnej wojny". Zdaniem prezydenta zagrożenie ma aspekt nie tylko militarny, ale również i energetyczny. Wezwał w związku z tym kraje zachodu do wypracowania wspólnej, jednoczącej strategii, która spajałaby interesy zarówno NATO, jak i Unii Europejskiej. Powiedział też wprost, że jako największe zagrożenie dla obecnego ładu widzi Rosję - wspomniał o słowach Putina sprzed dziesięciu laty, który nazwał upadek ZSRR największą katastrofą geopolityczną w XX wieku, zaznaczył także, że niebezpieczne jest "energetyczne szantażowanie". Nie zapominajmy też, że #Rosja prowadzi relokację swych wojsk, co ma być demonstracją siły dla państw Unii oraz NATO.

Największy problem współczesnego świata - Rosja Putina

Prezydent Komorowski dodał, że działania Rosji zmuszają świat do przemyślenia podejścia do tego kraju i prowadzonych wobec niego działań. O ile koniec Zimnej Wojny przyniósł nadzieję na to, że Federacja zwiąże się ściśle z cywilizowanym światem i będzie działać w jego strukturach, o tyle teraz można już o tym zapomnieć. Czy ktoś lubi prezydenta Komorowskiego czy nie, nie sposób nie odmówić mu racji. Jak na razie kraje Zachodu próbują "usadzić" Putina za pomocą sankcji, jak jednak widać w praktyce - nie przynosi to żadnych większych skutków, a można się założyć, że w zaciszu Kremla już dawno opracowano kolejne kroki w celu poszerzenia imperium. Nie jestem wrogiem Rosji jako takiej, jednak jak pokazuje to historia, jaki ustrój nie panowałby w tym kraju, rządzą nim ludzie, na których działa wyłącznie siła. Jest tylko pytanie: czy zajdzie potrzeba jej użycia w najbliższym okresie, czy też Zachód da jeszcze trochę czasu Putinowi...?

#Władimir Putin