Gdyby traktować poważnie kolorową prasę, mielibyśmy kolejną sejmową aferę. Oto dowiadujemy się, że w zeszłym roku sejm wydał prawie 4,2 miliona złotych na wynajem mieszkań w Warszawie dla swoich posłów. Aby zacząć ekscytować się tematem, dostajemy pierwszą podpowiedź że były to pieniądze podatników, czyli nasze. Na drugiej stronie, za przeproszeniem, Super Expressu, redaktorzy ukrywający się pod inicjałami "BAŁ" i "IKR" rzucają nazwiskami: Zenon Durka, Artur Dębski, Roman Kosecki. Dowiadujemy się jak daleko od stolicy wspomniani mieszkają (niedaleko 18 do 22 kilometrów) oraz że Kancelaria Sejmu nie widzi niczego złego w tym, że posłom bez zameldowania w stolicy za takie mieszkanie płaci.

Reklamy
Reklamy

I właściwie byłoby po sprawie.

Dojenie zgodne z prawem

Jest jednak druga podpowiedź (ustami pani dojeżdżającej za 220 złotych miesięcznie do stolicy): "posłowie mają tyle, że stać ich na bilet, więc trzeba ograniczyć im przywileje". Zwykła zazdrość - posłowie mają i dostają, my nie mamy i płacimy. Gdyby ktoś chciał pomyśleć, żeby wyrzucić ten stek bzdur do kosza, redaktor wice naczelny z odkrytą przyłbicą, z nazwiska, obiecuje, że zajmie się "posłami, którzy do perfekcji opanowali popadanie w stany euforyczne na koszt podatnika, czyli dojenia zgodnie z prawem". To zachęca, może nie do czytania, ale do zastanowienia się w jaki stan euforyczny wpadł pan wice redaktor.

Czas Koseckiego

Właściwie o co chodzi z tym "procederem dojenia"? Roman Kosecki był wybitnym piłkarzem, grał w reprezentacji kraju i za granicą, zarabiał miliony gdy my mieliśmy po 20 bonów miesięcznie.

Reklamy

Ma pod Warszawą "prawie pałacyk" wart 6 milionów złotych, jest wice prezesem PZPN. Czy w związku z tym ma założyć tam hostel dla studentów, albo darmową jadłodajnię dla bezdomnych? Euforyczny stan nie zwalnia wice redaktora z obowiązku logicznego myślenia, o które go posądzam.

Bigos

Mechanizm logicznego myślenia jest prosty jak przygotowanie bigosu. Do wyborczego garnka wrzucamy informację, że poseł Kosecki jest z PO, mieszamy, dodajemy skromną obywatelkę, najlepiej kobietę, PO powtarzamy jeszcze raz, dorzucamy kilka milionów z majątku posła, potem marszałka Sikorskiego, chociaż nie wiadomo po co, na koniec łyżka cytatu: "Dlaczego sięgali po nienależne im pieniądze? Bo mogli… Dzięki przyzwoleniu sejmowych kolegów i partyjnych szefów". Teraz wystarczy odgrzać trzy razy (od wtorku do czwartku) i liczyć, że wyborca idąc do urny coś skojarzy.

Co się komu kojarzy

Pamiętam taki dowcip. Psychiatra pokazuje pacjentowi obrazki pytając z czym mu się kojarzą. Koło "z d…." odpowiada pacjent. Trójkąt, kwadrat, to samo - "z d….". Lekarz nie wytrzymuje- " Wszystko się panu kojarzy z tymi świństwami?". "Mnie…? A kto mi takie świństwa pokazuje?".

Panie wice redaktorze, czy wszystko musi kojarzyć się z wyborami?

>>> ZOBACZ: Co ma prezydent Komorowski do pieprzenia?

>>> ZOBACZ: Napieralski vs Miller - partyjna rozgrywka ousiderów

#wybory parlamentarne #wybory prezydenckie #wybory 2015