"Każdy ma prawo mówić dowolną bzdurę na dowolny temat. Nie ma w tym żadnych ograniczeń" - tak Tomasz Hypki, ekspert lotniczy skomentował dziś w Radiu ZET słowa Jarosława Kaczyńskiego na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Prezes PiS odniósł się do wyników śledztwa prokuratury w sprawie katastrofy Tu-154A z polską delegacją prezydencką na pokładzie.

Śledczy na konferencji prasowej poinformowali, że wina za tragedię spoczywa na pilotach oraz kontrolerach rosyjskiego lotniska. Kaczyński po tych doniesieniach stwierdził, iż nie wierzy, żeby w Rosji nie obowiązywały prawa fizyki. Prezes PiS jeszcze wczoraj przekonywał, że jego zdaniem na pokładzie rządowej maszyny doszło do wybuchu.

Reklamy
Reklamy

Takie wnioski już wielokrotnie były wykluczane przez ekspertów oficjalnie powołanej komisji do zbadania przyczyn katastrofy. "Nie wierzę, że w Rosji nie obowiązują prawa fizyczne i prawa geometrii" - powiedział Kaczyński.

"Zaniedbań było mnóstwo"

Słowa prezesa PiS skomentował Tomasz Hypki. Podkreślił, że dla fachowców i ekspertów sprawa od dawna jest jasna. W trakcie śledztwa ustalono bowiem, że samolot zderzył się z brzozą i wykonał pół beczki czyli obrotu wokół własnej osi. Załoga Tu-154A podchodziła do lądowania nie przejmując się wielokrotnym zakazem wydawanym przez kontrolerów. Hypki przypomniał, że samolot nie miał wszystkich badań technicznych, załoga nie miała dopuszczeń do lotu w panujących wówczas warunkach. "Tych zaniedbań było mnóstwo"- stwierdził.

Jego zdaniem suma błędów popełnionych w trakcie lotu 10 kwietnia 2010 roku w efekcie przypomina katastrofę samolotu Germanwings.

Reklamy

"To uparte schodzenie i próba wypatrywania pasa lotniska, że może nam się jednak uda to była próba samobójcza. Dlatego mówię, że podobieństwo do tego co się stało we wtorek jest spore - stwierdził gość Radia ZET.

Zarzuty dla rosyjskich kontrolerów

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie ogłosiła dziś na konferencji prasowej zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów, którzy obsługiwali tragiczny lot prezydenckiego samolotu. "Wnioski biegłych dostarczyły podstaw do wydania postanowień o postawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa wobec dwóch rosyjskich kontrolerów, członków grupy kierowania lotami - podała prokuratura. Pierwszy z nich miał sprowadzić bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lotniczym. Drugiemu wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym. Zarzut nieodesłania samolotu na lotnisko zapasowe w ostatniej fazie lotu nie został jednak zawarty we wniosku.

 Błędy pilotów i kontrolerów 

Według ustaleń prokuratury zawiodła również załoga samolotu.

Reklamy

Zeszła ona poniżej wysokości minimalnej do lądowania (120 metrów), nie uwzględniając panujących na lotnisku smoleńskim warunków atmosferycznych. Śledczy wykluczyli natomiast by uszkodzenia samolotu powstały z innych przyczyn niż zderzenie z przeszkodą terenową. Na przebieg lotu nie miał wpływu stan zdrowia załogi ani stan techniczny samolotu. Dodatkowo śledczy przyznali, że w nie była zachowana tzw. sterylność kokpitu, w którym z dużą pewnością przebywały osoby trzecie. Chodzi o obecność w trakcie lotu gen. Andrzeja Błasika. Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej będzie kontynuowane do 10 października tego roku. #katastrofa smoleńska #germanwings