W Obwodzie Kaliningradzkim Rosja rozmieściła rakiety Iskander-M. Mogą one przenosić zarówno głowice z konwencjonalnymi ładunkami wybuchowymi, jak i głowice nuklearne. Zasięg ich to 500 kilometrów - taką odległość określa pakt INF zawarty pomiędzy Rosją, a USA. Istnieje jednak przypuszczenie, że rosyjskie rakiety mogą zalecieć dużo dalej, bo o tym, że Rosja potrafi złamać wszelkie podpisane traktaty najlepiej świadczy obecna sytuacja na Ukrainie. Przecież Rosja podpisała kiedyś memorandum budapesztańskie gwarantujące Ukrainie terytorialną integralność w zamian za pozbycie się arsenału nuklearnego. Nie pomogło Ukrainie to, że gwarantami porozumienia były też USA i Wielka Brytania.

Reklamy
Reklamy

Nie można mieć, więc pewności, że Rosja tak łatwo łamiąc jeden z traktatów nie złamała też innego. A rakiety Iskander teoretycznie mogą mieć zasięg ponad 700 km.

Najbardziej zagrożona Warszawa

Nawet w starożytnym Rzymie gladiatorzy - mając świadomość, że przeciwnik jest równie dobrze wyszkolony - starali się najpierw unieszkodliwić go uderzając tam, gdzie najbardziej zaboli. W końcu to podstawowa zasada walki. W przypadku współczesnej wojny uderzenie w stolicę powoduje paraliż całego państwa. Zapewne, dlatego wiele krajów ma siedziby swoich centralnych urzędów w mniejszych miastach, tak, aby w przypadku wojny ochronić jak największą liczbę obywateli. Stolica USA -Waszyngton liczy ok. 600 tysięcy mieszkańców, Nowy Jork ponad 8 milionów. W Egipcie powstał pomysł, by przenieść stolicę z zaludnionego Kairu do nowego miasta wybudowanego na pustyni.

Reklamy

Wszystko po to, by w przypadku konfliktu ochronić jak największą liczbę swoich obywateli. Warszawa nadal jest największym skupiskiem ludności w Polsce i ewentualny atak - zwłaszcza nuklearny - pozbawiłby nas zapewne blisko 10% populacji. Brzmi to bardzo brutalnie, ale przecież tak właśnie wyglądają rozważania wojskowych strategów.

"Niemieckie" miasta bezpieczniejsze

Polska istnieje w takiej, a nie innej sytuacji geopolitycznej. Dzisiaj jesteśmy z Niemcami we wspólnej Unii Europejskiej i we wspólnym sojuszu wojskowym. Rosyjska generalicja ma jednak świadomość, że dla państw-sojuszników Polski, głównie dla Niemców, największe znaczenie ma ochrona terytoriów, które - choćby nieoficjalnie - uważają oni nadal za "swoje". Jeśli więc nawet Gdańsk, Szczecin, Wrocław i Górny Śląsk byłyby teoretycznie dobrym celem - ze względu na liczbę mieszkańców i koncentrację przemysłu - to pozostają jednak celem drugorzędnym. Zwłaszcza, że do większości z tych miast Iskandery - nawet przy zwiększonym zasięgu - nie dolecą.

Reklamy

Wschodnia Polska pod czołgi

Jeśli przyjąć, że Rosja nie planuje wojny totalitarnej, takiej na zniszczenie całego świata (a mimo wszystko trudno przypuszczać, że wszyscy w Moskwie to samobójcy), to mieszkańcy wschodnich rejonów Polski mogą się czuć w miarę bezpiecznie. Atak nuklearny im raczej nie grozi. Bo nie tylko zniszczyłby tereny, z których potencjalnie można później korzystać, ale na dodatek efekty ewentualnego ataku jądrowego mogłyby zaszkodzić samym Rosjanom. A są to przecież tereny łatwe dla nich do zdobycia metodami konwencjonalnymi. Duże miasta takie jak Lublin, Rzeszów, czy Białystok są zapewne na celownikach rosyjskich rakiet, ale raczej takich z konwencjonalnymi głowicami. Tereny wokół, zazwyczaj rolnicze, są pod tym względem w miarę bezpieczne. Wsi spokojna, wsi wesoła... Oczywiście dopóki nie nadjadą czołgi.

Czy powinniśmy się bać

Nie. Bo czym innym jest strach, a czym innym świadomość. Od kilkudziesięciu lat, od pierwszej bomby atomowej zrzuconej przez Amerykanów na Japonię cały świat, cała ludzkość stoi w obliczu zagłady totalnej, takiej, po której na naszej planecie nie będzie już istniało żadne życie. Może nawet nie będzie tej planety. Ale świat żyje i funkcjonuje - raz lepiej, raz gorzej. Człowiek - jak każdy organizm żywy - ma swój instynkt samozachowawczy. Jeśli nawet są jednostki o skłonnościach samobójczych, to przecież zawsze mają wokół siebie takich, którzy chcą żyć. Takich, którzy znajdą sposób, by zatrzymać rękę naciskającą "czerwony guzik". #Unia Europejska #Europa Wschodnia #NATO