O milionowej karze nałożonej przez gdańską skarbówkę na słupski bar już wszyscy wiemy - mówiło o tym radio, pokazywała telewizja. Teraz zwinnym piórem swojego naczelnego napisała o tym kolorowa, za przeproszeniem, bulwarówka. Redaktor już na wstępie zastrzega się, że wydającego tę decyzję urzędnika nie może nazwać idiotą, gdyż groziłby mu kolejny proces. Dlaczego się zastrzega, skoro na pierwszy rzut oka widać, że kara za sypanie pieprzu, majeranku czy nawet oregano do potraw jest idiotyczna? Chyba że redaktor zmienia optykę, chyba że chce, by nasz rzut był niecelny. W swoim wywodzie podpiera się "Idiotą" pióra Dostojewskiego, co jest mało zrozumiałe, gdyż jego czytelnicy raczej tej powieści nie znają.

Reklamy
Reklamy

Ale może chodzi o słowa kluczowe, które mają pozwolić nam (raczej jego czytelnikom) zrozumieć, o co chodzi w drugiej części felietonu. W pierwszej pisze o tym, o czym nie wiemy. A nie wiemy, na jakich zasadach bar miał być dofinansowany, czy miał serwować zupki z paczki, kanapki, kluski, makaron, dania gotowe, które nie muszą być przyprawiane (sól się nie liczy). Banał, nawet nie warto tego czytać.

Słowa kluczowe

Drugą część warto. Posłużę się cytatami: "urzędnicy (…) po swojej stronie mają też (…) >ważnych< polityków związanych z Platformą Obywatelską, którzy nie chcą zmienić prawa". Jacy urzędnicy są ważni i jakiego prawa? Prawa sypania pieprzu do potraw? Nad tym musimy pogłówkować sami. I dalej: "Prezydent Komorowski jakoś związany z PO chce, a PO nie chce".

Reklamy

Słowo kluczowe "jakoś" pozwala p. redaktorowi nie pisać jak, ale czytelnikom Super Expressu każe się domyślać, że tak, jak nie chciał napisać. W związku z tym, czego nie napisał, zastrzega się, że: "Kiedy o tym piszę, zarzuca mi się, że biorę udział w kampanii Komorowskiego". Megalomania? Wątpię, czy po tych słowach ktoś ze sztabu prezydenta chciałby mieć pana redaktora w swoim gronie. Końcówka jest jak finisz biegu na 400 metrów: "trzeba wyrwać fiskusowi bat w postaci niszczenia podatników (…), to państwo trzeba po prostu odzyskać dla ludzi, bo tkwi w jakichś niebezpiecznych, nieobliczalnych łapskach bohaterów Dostojewskiego". Na bezdechu, gdy nie ma się już sił, żeby łyknąć powietrza, by trochę otrzeźwieć.

Ja bardzo przepraszam

Obiektywizm i neutralność pana redaktora jest zniewalająca. Z pierogów i klusek udało się wysmażyć danie przyprawione słowami kluczowymi, w sam raz do baru mlecznego, takiego z wyjściem na bulwar. A propos Dostojewskiego (ale już zupełnie nie na temat), przypomniał mi się dowcip, w którym jeden kupiec nazwał drugiego idiotą. Sąd orzekł, że oskarżony musi powoda przeprosić publicznie. Po chwili zastanowienia pozwany powiedział: "Jeśli pan Apfelbaum nie jest idiotą, to ja bardzo przepraszam". Każdy pisać może.

ZOBACZ TEŻ:

Jarosław Kuźniar - hejterzy kontra rozum

Mali giganci czy gigantyczni debile? #Bronisław Komorowski #wybory prezydenckie #wybory 2015