Według najświeższych informacji MSZ, z dzisiejszego poranka, w ataku terrorystycznym w Tunisie zginęło dwóch Polaków, dwóch jest zaginionych, a dziewięciu - rannych. Dwóch uzbrojonych napastników wtargnęło do tuniskiego muzeum Bardo, gdzie strzelali do turystów i wzięli zakładników. Po kilku godzinach siły specjalne przeprowadziły szturm. To, niestety, nie uratowało 19 osób, które w ogólnym rozliczeniu zginęły z rąk terrorystów. Ponad 20 zostało rannych. Wśród poszkodowanych znaleźli się także m.in. Japończycy, Włosi i Hiszpanie.

Chociaż media na temat ataku terrorystycznego w Tunezji zaczęły huczeć dopiero wieczorem, tak naprawdę tragedia zaczęła się wczoraj w południe. Do tunezyjskiego parlamentu tuż po godzinie 12.00 weszło dwóch terrorystów przebranych za żołnierzy lub w mundurach policji. Wtedy rozpoczęła się strzelanina, w której zginął człowiek. Napastnikom to jednak nie wystarczyło i zaraz potem wtargnęli do sąsiadującego z parlamentem budynkiem muzeum Bardo.

"Kazali nam wyjść z sal, zamknęli okna, zablokowali drogi do parlamentu", mówiła kobieta w nagraniu publikowanym przez Reuters TV, która była świadkiem ataku i przebywała wewnątrz parlamentu. "Dowiedzieliśmy się, że dwóch mężczyzn otworzyło ogień do ludzi znajdujących się w muzeum obok. Wiemy, że w środku uwięzieni są turyści".

Kobieta dodała jeszcze, że nakaz blokowania wejść do parlamentu, by uniknąć ryzyka postrzelenia, zrodził pytanie wśród osób w środku: "Jak to możliwe, że budynek rządowy jest tak łatwym celem ataku?".

Już po godzinie 14 wiadomo było, że wśród rannych są Polacy. Natychmiast zostali przewiezieni do szpitala. Według doniesień, ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Marcin Wojciechowski, rzecznik MSZ Polski, na spotkaniu z dziennikarzami ogłosił, że w muzeum Bardo znajdowała się grupa 36 Polaków. Już godzinę później pojawiły się doniesienia, że wśród zabitych są nasi rodacy. Wtedy też, w okolicach godziny 15 czasu polskiego, tunezyjskie siły specjalne szturmem wzięły muzeum, gdzie przebywali zabarykadowani terroryści. Obydwaj zginęli, a ich zakładnicy zostali uwolnieni.

Zaraz potem pojawiły się niepokojące informacje, które przekazał premier Tunezji Habib Essid. Potwierdził, że dwaj zamachowcy zginęli, jednak podkreślił, że to może nie być ostateczny bilans. Premier podejrzewał, że mogło im pomagać jeszcze dwóch, albo nawet trzech, terrorystów.

Już po godzinie 16 ambasador USA w Polsce, Stephen D. Mull , za pośrednictwem swojego konta na Twitterze złożył rodzinom zamordowanych Polaków swoje kondolencje: "Najgłębsze współczucie dla polskich ofiar, ich rodzin i przyjaciół po terrorystycznym ataku w Tunezji dzisiaj".

Nieco później, Donald Tusk oświadczył, że jest zszokowany atakiem. "Unia Europejska i Tunezja nie dadzą się zastraszyć przez #Terroryzm, niezależnie od tego, czy w naszych granicach czy poza nimi", dodał szef Rady Europejskiej. "Jesteśmy gotowi wspierać tunezyjski rząd w działaniach przeciwko brutalnemu ekstremizmowi i pochwalamy szybką reakcję władz, aby uwolnić zakładników".

W środę wieczorem tunezyjski parlament zwołał posiedzenie nadzwyczajne. "Bierzemy udział w wojnie przeciwko terroryzmowi. Będziemy walczyć bez litości", powiedział podczas spotkania prezydent Tunezji, Al-Badżi Ka'id as-Sibsi.

Zobacz również:

>> Terroryzm: Tunezja otwiera statystyk

>> Tunezja: Terroryzm nadal jest zagrożeniem

>> Zamach w Tunezji. 7 Polaków prawdopodobnie zginęło
#Islam #zabójstwo