Zawiść ludzka nie ma granic. Dziś ludzie, media wytykają rolnikom, że maja sprzęty warte miliony złotych, a mają czelność protestować. Dziś zaglądamy rolnikom na podwórka i mówimy jak dostatnie żyją: super samochody, wille, ogromne podwórka. Rolnicy dorobili się kosztem dopłat, przywilejów, odszkodowań. Nieprawda. Rolnicy większość tych rzeczy kupili za pieniądze z kredytów, a sprzęt wzięli w leasing. Może nie wszyscy, bo są tacy których rzeczywiście na to stać. Ale czy to jest powód żeby im zazdrościć ?

Je suis rolnik

Nie tak dawno Polacy byli „Charlie Hebdo”. W sierpniu Polacy byli rolnikami. Nawiązuje do rosyjskiego embarga na warzywa i owoce.

Reklamy
Reklamy

1 sierpnia 2014 wszyscy chcieli zagrać na nosie Putinowi i udowodnić, że poradzimy sobie z nadwyżką wyprodukowanych jabłek. Ruszyła akcja #jedzjabłka – oczywiście polskie jabłka. I ludzie na potęgę je kupowali. Chwalili się na portalach społecznościowych ile już ich zjedli. Działania w trosce o polskich rolników i sadowników miały przynieść super efekty. Każdy Kowalski chciał jeść ten rajski owoc. Co więcej ludzie motywowali się wtedy nawzajem, żeby kupować wyłącznie polskie produkty: polską wódkę, szynkę, sery, piwo! Bo wtedy to co polskie było dobre. Jednak Polacy są zmienni jak chorągiewki na wietrze. Dziś już Polacy nie są rolnikami. Dlaczego? Z zazdrości, że rolnicy mają dopłaty, sprzęty, odszkodowania… normalnie rolnicy są darmozjadami. Los jest przewrotny, a ludzie fałszywi. Dziś Polacy wolą sprowadzać żywność, nie chcą pomagać polskim rolnikom, bo mają lepiej niż przedsiębiorcy, ludzie na śmieciówkach itd.

Reklamy

Za co te odszkodowania?

Pochylę się nad tematem, bo wiele osób myśli, że rolnicy dostają krocie w ramach odszkodowań. Straty w uprawach rolnych wyrządzone przez dziki w 2014 roku oszacowano na 6,3 mln zł. Szkody wystąpiły w 1284 gospodarstwach na powierzchni ponad 4 tys. hektarów upraw. Oznacza to, że stawka pomocy wyniesie 850 zł na 1 hektar. Dużo? Dla osoby zarabiającej około 3000 zł brutto tak (tylko ta osoba nie ponosi takich kosztów przy pracy jak rolnik). Nie dla rolnika, który musi ponieść koszty związane z przygotowaniem pola do uprawy (nawożenie, paliwo, eksploatacja sprzętu, nasiona). Sądzę, że niewiele osób doświadczyło faktu, że pracowało cały rok i nie dostało za to wynagrodzenia. Rolnikom bardzo często się zdarza, że nie wychodzą nawet na zero. Pojawiają się gradobicia, mróz w maju, powodzie, susze. Ktoś powie: po to są ubezpieczenia! Oczywiście zgadzam się. Jednak patrząc oczami rolnika z bólem serca wydaje się pieniądze na ubezpieczenie jeśli nie wiesz czy nie wywalisz pieniędzy w błoto. Może być urodzaj, może być embargo, brak zbytu i kolejne straty.

Reklamy

Rolnik nigdy nie wie jaki będzie dany rok: tłusty albo gruby. Wiem, że zaraz zostanę zbesztana, bo samochody się ubezpiecza, domy się ubezpiecza – to też może być marnotrawstwo pieniędzy, bo do wypadku samochodowego może nie dojść, bo dom może się nie zawalić. To są rzeczy, które tego wymagają. Rolnicy też ubezpieczają dodatkowo ciągnik, kombajn, obory, stodoły, szczotkarki, myjki, linie produkcyjne, dojarki itp. Bo to są ogromne inwestycje. Ktoś powie: a pole uprawne to nie inwestycja? Wielka! Ale ta inwestycja ma przynosić zyski dzięki którym rolnika będzie stać na ubezpieczenie całego parku maszynowego i godne życie.

Jak godnie żyć przy takich cenach?

Uwielbiam analizy rynku rolnego, bo to mówi najjaśniej jak na przestrzeni roku zmieniła się sytuacja rolników. Zacznę od hodowców trzody chlewnej. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny w grudniu ceny żywca wieprzowego na targowiskach plasowały się na poziomie 4,68 zł/kg, czyli ceny były niższe niż w listopadzie o 0,4 proc. i o 13,8 proc. niższe niż rok temu. Mały spadek? To jedziemy dalej... ceny żywca wieprzowego w skupie w tym samym czasie wynosiły 4,16 zł/kg – oznacza to, że cena spadła w odniesieniu do listopada o 5,8 proc. a w porównaniu do grudnia 2013 roku o 21,3 proc. Spadek opłacalności o ponad 1/5 ceny. Mi już się odechciewa pisać dalej. Ale przejdźmy do sytuacji na rynku mleka ( o interwencję na tym rynku też walczą rolnicy). Z informacji GUS-u wynika, że w grudniu za 1 hl mleka płacono w skupie 123,48 zł (około 1,23 zł/l - ile płacimy w sklepie?). Ta cena jest o 0,8 proc. niższa niż w listopadzie 2014 i aż o 19,8 proc. niższa niż przed rokiem. Nawet na ubój nie opłaca się obecnie sprzedawać młodych krów mlecznych. Pomimo tego, że ceny żywca wołowego w grudniu wzrosły w odniesieniu do listopada, to i tak w ujęciu rocznym ceny są niższe o 5,7 proc.

„Nie chcesz być rolnikiem idź do miasta i płać ZUS”

Każdy ma wolny wybór i sam decyduje o swoim losie i o tym kim chce być. Jeśli rolnikowi nie pasuje na ziemi niech idzie do miasta, pracuje 8 godzin i nieobarczony obowiązkami wraca do domu. Niech płaci ZUS, niech nie liczy na odszkodowania. Prawda. Tylko kto wtedy będzie produkował nam żywność? Możemy ją sprowadzać – fakt. Niestety ziemniaki z Cypru czy Hiszpanii nie smakują tak jak nasze polskie. Marchew z Holandii jest nafaszerowana chemikaliami, żeby jak najdłużej wyglądała na świeżą. Polska marchew nie wytrzyma dwóch tygodni na sklepowych półkach czy w warzywniaku. Fakt – wołowina z każdego kraju smakuje tak samo, więc nie odczujemy różnicy. Dodam nawet, że czasami importowana wołowina jest lepszej jakości niż nasza. Polskie mięso wołowe wciąż głównie pochodzi od bydła mlecznego, a nie jak w przypadku mięsa z Argentyny od bydła mięsnego. Więc w tym temacie niektórzy mogą mieć racje. W przypadku smaku wieprzowiny też nie odczujemy różnicy– a Niemcy, Holendrzy i Duńczycy już zacierają ręce na wieść o waśniach miedzy polskim społeczeństwem a rolnikami. 

>>> Zobacz: Media rolnikowi wilkiem - o kłamstwach na temat rolników  #rolnictwo