Jak podano do wiadomości, szef rządu brytyjskiego podjął decyzję o wysłaniu dość dużej grupy doradców wojskowych na Ukrainę. Jeśli wierzyć danym przedstawionym przez dziennik "The Guardian", 75 oficerów ma się niebawem udać do Europy Wschodniej, aby pomagać w szkoleniu ukraińskich wojsk rządowych. Mają brać udział we wspólnym programie szkolenia piechoty, z dala od strefy walk. David Cameron obiecał również, że już w najbliższym czasie #Ukraina otrzyma dostęp do brytyjskich danych wywiadowczych. W swoim przemówieniu w parlamencie rzecz jasna nie wdawał się w szczegóły.



Trzeba dodać, że według strony rosyjskiej naczelne dowództwo wojsk ukraińskich otrzymywało takie dane już wcześniej od Jankesów.

Reklamy
Reklamy

Chodziło jednak o dane z satelitów szpiegowskich sprzed kilku dni. Czyżby tym razem miały to być aktualne dane przekazywane w czasie rzeczywistym? Jeśli tak, będzie to oznaczać zaostrzenie antagonizmów między Rosją a #NATO. Dwa tygodnie wcześniej dowódca amerykańskich sił zbrojnych w Europie -generał Frederic Hodges - ujawnił, że jeden z batalionów 173 Brygady Powietrzno-Desantowej zostanie wysłany do Lwowa, aby wyszkolić tam trzy bataliony ukraińskich nacjonalistów. Formalnie rzecz biorąc chodzi o bataliony podporządkowane ministerstwu spraw wewnętrznych. W praktyce są to jednostki specjalne, szczególnie znienawidzone przez ukraińskich Rosjan.

Rosjanie (mimo woli) uzbroją armię, która będzie z nimi walczyć



Na targach uzbrojenia IDEX w Abu Dhabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) od wielu lat panuje ożywiony ruch.

Reklamy

Szejkowie naftowi pragną zapobiec czyhającym bez przerwy na Bliskim Wschodzie zagrożeniom, chronić swoje bogactwa i bezpieczeństwo przy pomocy systematycznego zwiększania zakupów uzbrojenia. Bogate państwa naftowe położone na Półwyspie Arabskim zapraszają tam eksporterów broni z całego świata, a Rosja jest jednym z ich głównych kontrahentów. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich przyjęto na uzbrojenie m. in. pięćset bojowych wozów piechoty typu BMP-3. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na tajne rozmowy w sprawie odsprzedaży rosyjskiej techniki bojowej ukraińskim wojskom rządowym.



Dlatego też podana oficjalnie w Kijowie wiadomość jakoby głównym celem delegacji ukraińskiej w Abu Dhabi było znalezienie nowych partnerów do interesów w krajach arabskich, to tylko gra pozorów. O nowych pojazdach pancernych, samolotach transportowych i pasażerskich z Ukrainy bez części, a nawet całych podzespołów produkcji rosyjskiej, trzeba zapomnieć. W Kijowie nikt nie robi tajemnicy z tego, że Poroszenko spotkał się m.

Reklamy

in. z zastępcą naczelnego wodza sił zbrojnych Emiratów. W półoficjalnych wypowiedziach z Kijowa mówi się o podpisaniu ponad dwudziestu umów na dostawy broni i innych środków prowadzenia wojny. Szczegóły dotyczące typów broni, jakie mają zostać dostarczone itd. są oczywiście ściśle tajne.



Ukraińscy żołnierze dobrze znają te typy broni, których używali nieraz jeszcze w Armii Radzieckiej i którymi posługują się do dziś. Ich nowocześniejsze odmiany z Rosji zbytnio się nie różnią. Dla żołnierzy dowolnej armii na terenach poradzieckich są łatwiejsze w obsłudze i w użyciu niż broń państw NATO. O utrzymanie całego tego żelastwa w ruchu nie trzeba będzie się martwić. Rosjanie mają ręce związane umowami i będą chcieli zachować swoją wiarygodność jako dostawcy broni o światowym znaczeniu. W rezultacie, nowa ukraińska armia, złożona z nacjonalistów zachodnioukraińskich, będzie gotowa do walki już na wiosnę.

Podjęto decyzję o prowadzeniu wojny zastępczej w Europie

Powstaje pytanie w jaki sposób Ukraina, która boryka się z kryzysem i jest osłabiona wojną domową, może sobie na to pozwolić? Jej rezerwy walut i złota są bliskie wyczerpania. Cóż, wyjaśnienie jest proste. Jak podał rosyjski dziennik "Komiersant" (powołując się na swoje źródło w delegacji rosyjskiej) pobyt ukraińskich negocjatorów w Abu Dhabi rozpoczął się od pewnego, mającego jednoznaczną wymowę spotkania. Podczas rozmowy szefa ukraińskiego sztabu głównego generała Wiktora Mużenki z amerykańskim zastępcą sekretarza obrony Frankiem Kendallem uzgodniono formy wsparcia tych zakupów ze strony Jankesów.



Tak więc wszystko jest już prawie zupełnie jasne. Po klęsce "Ukrów" w kotle pod Debalcewem mogło się wydawać, że niewiele stoi na przeszkodzie, by przekształcić Ukrainę w wiecznie neutralną republikę federalną. To "niewiele" oznaczało jeszcze dwie, trzy bitwy w okrążeniu, które pociągną za sobą śmierć skrajnie nacjonalistycznych bojowników batalionów ochotniczych. W efekcie, Poroszenko i inni umiarkowani politycy ukraińscy mogliby uwolnić się od nacisków licznych w Kijowie zwolenników dalszego prowadzenia wojny.



Takie niezupełnie pokojowe rozwiązanie nie odpowiada jednak wielkomocarstwowym interesom Stanów Zjednoczonych. W sytuacji, gdy Ukraina doprowadza Rosjan do bólu głowy, Moskwie brakuje sił na to, aby postawić pod znakiem zapytania amerykańskie dążenie do zachowania pozycji jedynego supermocarstwa. To jeden punkt widzenia. Jest też drugi, a mianowicie przekonanie, że jeśli pozwoli się Putinowi na pochłonięcie Ukrainy w jakimkolwiek stopniu, to jego następnym celem staną się co najmniej kraje bałtyckie. Tak czy owak, rządząca anglosaska wierchuszka woli chyba przedłużanie krwawej wojny na wschodniej Ukrainie. W rezultacie, napięta już i bez tego sytuacja w Europie ulegnie dalszemu pogorszeniu.