Ukraińscy żołnierze znajdujący się w pobliżu Debalcewa otrzymują od pewnego czasu SMS-y o dość dziwnej treści z nieznanych dla nich numerów. W wiadomościach tych znajdują się informacje o poddaniu się żołnierza, dzięki czemu zostało mu darowane życie. Autor SMS-ów oświadcza także, że rezygnując z walki, dobrowolnie oddając się w ręce wroga, można uratować własne życie, gdyż żaden jeniec nie zostanie rozstrzelany: "Chłopcy, poddałem się, jeńców nie rozstrzeliwują. To lepsze, niż zdechnąć".

Dziwne jest to, że żaden z żołnierzy otrzymujących tego typu treści nie rozpoznaje numeru, a sam nadawca nie zdradza, kim jest. Działania te przypominają zachęcenie do złożenia broni, wywołują jakby delikatną panikę i skłaniają walczących do przemyśleń nad dalszym losem.

Reklamy
Reklamy

Informacje o tych zdarzeniach na Twitterze udostępnia dziennikarz Paweł Pieniążek.

Rzeczywistość, a może propaganda

Wiadomość przeraża żołnierzy samą treścią, skonstruowaną w taki sposób, że działa zachęcająco do poddania się wojskom wroga  sugerując, że nie ma innej możliwości, by uratować własne życie. Ze względu na to, iż nadawca nie chce ujawnić swojej tożsamości, nasuwa się wniosek, iż można brać pod uwagę możliwość oddziaływania prorosyjskiej propagandy, siejącej strach i spustoszenie wśród oddziałów ukraińskich. Nie można też wykluczyć, że wpływa to znacznie na psychikę szczególnie tych wojskowych, którzy sami otrzymali taką treść na swój telefon, a tym bardziej jeżeli mają oni słabszą psychikę, bądź są w służbie tylko i wyłącznie z obowiązku. Mogą oni bowiem myśleć, że taka opcja będzie ich jedynym rozwiązaniem, aby móc jeszcze kiedykolwiek mieć możliwość zobaczenia i spotkania własnej rodziny, którą musieli opuścić z powodu wojny.

Reklamy

Paweł Pieniążek zapewnia nas o tym, że jest to prawda, gdyż sam otrzymał wiadomość SMS o podobnej treści. Dziennikarz uważa, że jest to dość podejrzana i dziwna zarazem sprawa, gdyż numer tego nadawcy jest krótszy aż o dwie cyfry, niż standardowy numer abonenta pochodzącego z samej Ukrainy. #Plotki #Ukraina #Rosja