Kombinowali, kombinowali i wykombinowali… jak rolnikom, organizatorom protestu zajść za skórę. Najpierw padały pomysły (ze strony społeczeństwa nieprzychylnego protestom), żeby blokujący drogi dostali gigantyczne mandaty za utrudnianie ruchu drogowego. W tym przypadku nie wyszło. Znalazł się jednak inny sposób… organizatorom protestu dostanie się za nielegalne zajęcie części pasa drogi i nielegalne zgromadzenie pod ministerstwem rolnictwa.

Nielegalna nielegalność nielegalnych rolników

Nielegalne zajęcie części pasa, nielegalne zgromadzenie pod ministerstwem… ale nielegalnie działają ci rolnicy, dobrze że chociaż żywność od polskich rolników jest legalna.

Reklamy
Reklamy

Chociaż jak tak dalej pójdzie to jej legalność może stać się wątpliwa. Ale teraz ciekawe jest, za co organizatorzy dostaną te kary?

Po pierwsze rolnicy, organizatorzy protestu, mają zostać ukarani za nielegalne zajęcie części pasa drogi przed kancelarią premiera. Takiego stanu rzeczy chce Stołeczny Zarząd Dróg Miejskich. Gołym okiem widać, że urzędnikom nie podoba się, że rolnicy walczą o swoje i są bardzo słowni. Jak zapowiedzieli przyjazd, tak przyjechali. Nie ma co ukrywać i dyskutować… rząd mógłby się uczyć słowności od prostych polskich rolników.

Po drugie związkowcy zostaną ukarani za demonstrację przed MRiRW. W przypadku tego nielegalnego zgromadzenia publicznego, wnioski o ukaranie są już w sądzie.

Ile zapłacą za protest?

Ile rolników i organizatorów będzie kosztować wycieczka do Warszawy? 20 zł za dzień – tyle wynosi opłata karna za nielegalne użytkowanie metra kwadratowego pasa drogi.

Reklamy

Może jednak dojść do tego, że kara wzrośnie. Urzędnicy sprawdzą czy na powierzchni zajmowanej przez rolników nie znajdują się materiały reklamowe. Jeśli dopatrzą się banerów – kara będzie wyższa.

Jak długo jeszcze?

W „zielonym miasteczku” od czwartku (19 lutego) pod kancelarią premiera jest obecnie około 50 osób. Wśród protestujących są rolnicy zrzeszeni w Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych. Protestujący mają nadzieję, że niebawem dojdzie do dialogu o problemach z premier Ewą Kopacz. Jednak jeśli tak się nie stanie protest potrwa co najmniej do 10 marca – poinformował przewodniczący NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych, Jerzy Chróścikowski.

Źródło: polskieradio.pl, rmf24.pl

>>>Zobacz też:Wczoraj dla rolników akcja #jedzjabłka, dziś rolnicy są darmozjadami



#rolnictwo #Ewa Kopacz #ministerstwo rolnictwa