W ostatnich dniach nazwisko Duda odmieniane jest przez wszystkie przypadki i to nie tylko z powodu nadchodzących wyborów. Nie mniej uwagi, niż Duda - kandydat na prezydenta - skupia na sobie Duda - przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".

 

Działalność związkowa Dudy

Urodzony w 1962 roku szef "Solidarności" ma dość bogaty życiorys. Był pracownikiem Huty Gliwice. Służył w 6 Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej. Uczestniczył w Polskim Kontyngencie Wojskowym w UNDOF w Syrii. Ponownie wrócił do Huty Gliwice. W 1992 roku zaczęła się jego działalność związkowa - wybrano go na stanowisko przewodniczącego komisji zakładowej, a w 2010 został przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".

Szef "Solidarności" od początku budził różnorodne emocje, jego postać oceniano nie zawsze pozytywnie.

Reklamy
Reklamy

W wywiadzie dla Rzeczypospolitej w 2013 r. na jego temat wypowiedział się Bogdan Borusewicz. Zarzucił, że "w czasach stanu wojennego był po drugiej stronie". Wyraził także przekonanie, że Piotr Duda upolitycznił "Solidarność" i starannie buduje swoją pozycję polityczną a prędzej czy później znajdzie się na listach PiS-u.

 

Wódz ludu?

W tygodniku Wprost Anna Gielewska nazwała go wodzem ludu, który tropi bogatych, a sam żyje jak minister. Tygodnik doniósł, że miesięczne wynagrodzenie szefa "S" wynosiło w 2013 r. około 11 tys., do tego samochód z kierowcą i dwa mieszkania służbowe. Na dodatek korzyści finansowe z tytułu bycia przewodniczącym rady nadzorczej spółki Dekom - firmy, której właścicielem jest NSZZ "Solidarność". A to jeszcze nie wszystko.

W ostatnim okresie Piotr Duda jest szczególnie aktywny.

Reklamy

Fala protestów obejmuje kraj. Na odbytej kilka dni temu konferencji prasowej wspólnie z liderami Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych zapowiedział "czynną akcję protestacyjną". "Żarty się skończyły" - powiedział Duda i dodał, że rząd podpala Polskę.

Odnosząc się do obecnych działań związkowców, były premier RP, Włodzimierz Cimoszewicz, powiedział w programie Moniki Olejnik, że są to ludzie nieodpowiedzialni, którzy w trudnej sytuacji międzynarodowej, jakiej nie było od kilkudziesięciu lat, destabilizują kraj. "Oni nie rozumieją, że są granice awanturnictwa, że są sytuacje, w których trzeba wszystko to odsunąć na bok (…), bo tego wymaga nasz wspólny interes, bezpieczeństwo naszego kraju".

Źródłó: dziennikbaltycki.pl, wprost.pl, wiadomosci.wp.pl, Radio Zet #kryzys gospodarczy