Rozmowa z Witoldem Gadowskim, dziennikarzem śledczym, pisarzem i poetą.



Uważasz się za dziennikarza niezależnego. Co to właściwie znaczy?

"Jestem dziennikarzem niezależnym, to znaczy przedstawiam świat, tak ja go widzę. Kosztuje mnie to wiele upokorzeń, ale przede wszystkim, to bardzo trudny i postny chleb. Chcesz być niezależny, to nie czekaj na zaszczyty i nie licz na dobrobyt. Taka postawa w Polsce, to nieustanna walka i nieustanna próba charakteru. Kiedy zdobyłem niemal wszystkie możliwe nagrody uznałem, że nie tędy droga. Największą dla mnie nagrodą teraz są tłumy słuchaczy na moich spotkaniach".

Czy w takim razie można być dziennikarzem niezależnym w konkretnej redakcji, której szefowie/właściciele mają określone poglądy polityczne?

"Można.

Reklamy
Reklamy

Ja byłem niezależnym dziennikarzem zarówno pracując w "Gazecie Polskiej", jak i w TVN. Oczywiście obie redakcje musiałem opuścić w momencie, gdy usiłowano moją niezależność pogwałcić".

Po wydaniu swojej pierwszej powieści "Wieża komunistów"trzy lata temu zacząłeś spotykać się z czytelnikami na spotkaniach autorskich, jeździć po Polsce i za granicę do Polonii. Potem była druga książka "Smak wojny" i kolejne spotkania. Ludzie sami Cię zapraszają i wszystko organizują. Na tych spotkaniach opowiadasz nie tylko o swojej twórczości, dziennikarskich śledztwach, ale o Polsce i jej problemach. Teraz nawołujesz do tworzenia konfederacji. Czy to jeszcze działalność dziennikarska, czy już polityczna? Czy taka rola trybuna ludowego nie kłóci się z wykonywaniem zawodu dziennikarza?

"Dziennikarz powinien dostarczać rzetelnego obrazu świata, powinien jednak alarmować także, gdy zauważa zagrożenia dla wolności.

Reklamy

Działam tak jak uważam, że obywatel powinien działać. Nie jestem działaczem żadnej partii, nie uprawiam politycznej agitacji. Walczę o swobodę wypowiedzi i niezależność. To chyba dobre zabezpieczenia dla właściwego uprawiania zawodu dziennikarza? Nadal czuje się przede wszystkim dziennikarzem".

Po co nam Konfederacja?

"Konfederacja jest konieczna do rozbicia quasidemokratycznego systemu, jaki w III RP powstał po okrągłym stole. Tylko zbiorowe poruszenie świadomych obywateli w celu naprawy państwa może uratować polską niepodległość".

Mówisz: "Zmiana zależy od nas. Nie zależy od partii politycznych". Czy Twoim zdaniem system partyjny się wyczerpał?

"Dzisiejsze partie polityczne prezentują systemy odwróconych piramid. Nie posiadają żadnego wartościowego zakorzenienia w społeczeństwie. Tę sytuację należy odwrócić. Dlatego konieczna jest Konfederacja".

Jesteś zwolennikiem demokracji?

"Tak jestem zwolennikiem demokracji, ale traktowanej jako narzędzie, a nie fetysz".

Jaka jest Polska Twoich marzeń?

"Polska moich marzeń, to Polska mojego dzieciństwa.

Reklamy

Idealna Polska-II Rzeczpospolita, tak którą pokazywała mi moja babcia w przedwojennych "Płomykach" i "Płomyczkach". Pokochałem wtedy Piłsudskiego i tak jest do dziś. Choć zdaje sobie sprawę, że tej Polski tak naprawdę nie było. Jestem Polakiem, kocham mój kraj. Nie potrafię gdzie indziej żyć, nie znam żadnego języka na tyle dobrze, aby wyrażać się w nim tak jak w języku polskim. Polska jest moim marzeniem, ale nie jestem politykiem. Nie potrafię jej precyzyjnie zaprojektować. Wiem tylko czego nie chcę i przeciwko czemu walczę. Patrzę na Polskę bardzo emocjonalnie i wrażeniowo".