Premier #Ewa Kopacz złożyła nowe obietnice matkom niepracującym lub studiującym. Mianowicie trwają ostatnie prace nad nową ustawą uwzględniającą becikowe, które będzie wypłacane przez pełny rok po 1000 zł netto bez względu na to, jakie dochody uzyskuje dana rodzina.

Oburzenie: dochody powinny być brane pod uwagę przy decyzji o przyznaniu dofinansowania

Niestety są już wszczynane bunty, wysyłane liczne pisma i podnoszona krytyka względem planów wprowadzenia w życie takiego dofinansowania. Głównym powodem tego protestu jest brak kryterium dochodowego. Względem rodzin uboższych, które najbardziej są oburzone, taka bariera finansowa powinna koniecznie się pojawić tym bardziej, że jest wiele rodzin, w których mąż prowadząc firmę zapewnia rodzinie wysokie dochody sięgające nawet 20 tys.

Reklamy
Reklamy

zł miesięcznie. Nawet jeżeli matka jest bezrobotna na takie gospodarstwo domowe nie powinno być przyznane tego typu dofinansowanie z jasnej przyczyny: taka rodzina ma wystarczająco godziwe warunki bytowe, ba, na pewno starcza im przysłowiowo "od 1 do 1 kolejnego miesiąca". Ponadto, jeżeli zakres finansowy nie powstanie, może pojawić się sytuacja jak z lat poprzednich, w których rodziny otrzymujące jednorazowe becikowe oddawały je na cele charytatywne zaznaczając, że stać ich na wszytko i tego typu dotacja nie jest im do niczego potrzebna.

Na samym początku takiego kryterium wymagali nawet urzędnicy Ministerstwa Finansów, jednak po wielu spotkaniach i debatach nad tą sprawą z niego zrezygnowali.

Dlaczego więc nie będzie tego kryterium, z jakich przyczyn będzie tego typu dofinansowanie należało się praktycznie każdemu? To proste - od samego początku premier Ewa Kopacz podkreśla, że owe 1000 zł ma przysługiwać każdemu.

Reklamy

Nie można więc nic z tym zrobić i trzeba je będzie wypłacać każdej bezrobotnej lub uczącej się matce.

Darmowy żłobek byłby lepszy

Jak wiadomo, nad każdą sprawą trzeba się dobrze zastanowić zanim zostanie zaakceptowana i ogłoszona, ale czy rzeczywiście 1000 zł dla każdej matki - bezrobotnej, która urodzi dziecko -jest dobrym rozwiązaniem? Czy nie lepiej byłoby wprowadzić inne udogodnienia w ramach tej pomocy?

Konsekwencje w zamian za 1000 zł

Jeżeli ustawa wejdzie w życie i matki tuż po urodzeniu otrzymają roczne dofinansowanie w kwocie tysiąca złotych miesięcznie, to od samego początku wiele stracą. Mianowicie pierwszą odczuwalną zmianą będzie pozbawienie prawa do korzystania z zasiłków rodzinnych, a w przypadku studentek odebranie prawa do stypendium socjalnego. Według OPZZ te pieniądze nie powinny być doliczane do dochodu. Dzięki temu matki nie traciłyby ani świadczeń ani stypendium, przez co ich zysk przewyższałby konsekwencje podęcia decyzji o założeniu rodziny mimo warunków, w jakich w danym momencie się znajdują.

Reklamy

W chwili obecnej te propozycje bada resort pracy.

Ministerstwo pracy informuje

Po przyznaniu dofinansowania miesięcznego osiągającego zapowiedzianą kwotę 1000 zł, matki nie zostaną pozbawione statusu osoby bezrobotnej i będą miały możliwość z korzystania z przysługujących im ubezpieczeń. Informacja ta ma swoje poparcie w ustawie dotyczącej zatrudnienia oraz instytucji rynku pracy.

Czy będą zmiany w zasiłkach? Tego się dowiemy wkrótce. Aktualnie prowadzone są konsultacje i ekspertyzy.

Dlaczego powstał pomysł na dofinansowanie bezrobotnych matek i studentek?

Głównym powodem jest fakt panującego niżu demograficznego, przez co aktualnie w Polsce poziom dzietności wynosi 1,3 dziecka na kobietę. To prawie najniższy wskaźnik urodzeń w Europie.

Jaki wpływ będzie miało 1000 zł?

Urlop rodzicielski to czas rezygnacji z obecnego zatrudnienia w celu pełnienia opieki nad dzieckiem. Jak się to odnosi do bezrobotnych matek czy studentek?

Według demograf prof. Ireny E. Kotowskiej zamiast dofinansowania powinno zostać przyznanie 6 lub 12 miesięcy bezpłatnego pobytu w żłobku, dzięki czemu matki miałyby możliwość znalezienia pracy, a studentki czas na kontynuację nauki.

Ponadto inni demografii uważają, że pomysł znacznie przypomina wcześniejsze becikowe, które niestety nie wpłynęło na zwiększenie liczby urodzeń w tamtym okresie.

Państwo nie ma pieniędzy, a chce rozdawać pieniądze każdemu

Według Kotowskiej budżet państwa nie udźwignie takich wydatków. Ciągle trwają debaty jak dysponować pieniędzmi by się nie pogrążyć.

Pomysł pani premier osiągnął koszt 1 mld 214 mln zł na przyszły rok, a na kolejnych dziesięć blisko 1,8 mld zł. Według statystyk pieniądze trafią do 124 tys. osób łącznie, w którym to gronie znajduje się aż 74 tys. bez prawa do świadczeń ze względu na przekroczenie kryteriów dochodowych. Ponadto 50 tys. osób będzie miało i tak znacznie wyższe świadczenia ze względu na podjęte już decyzje w innych sprawach dotyczących świadczeń.

Czy pomysł ze żłobkiem zamiast pieniędzy jest dobry?

Nie, ponieważ jak wiadomo żłobków jest bardzo mało, a większość pełni funkcję prywatną, a nie państwową. Biorąc pod uwagę statystyki tylko 6% dzieci trafia do żłobka zanim ukończy trzy lata.

Z tego względu premier w dalszym ciągu podtrzymuje stanowisko o przyznaniu 1000 zł dla każdej bezrobotnej lub uczącej się matki. Kiedy ustawa wejdzie w życie nie wiadomo, ale według planów powinno się to stać wraz początkiem przyszłego roku. W chwili obecnej nadal ustalane są szczegóły. #praca #system finansowy