Jak podała "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" (niedzielny dodatek do "Frankfurter Allgemeine Zeitung" - z reguły najlepiej poinformowanego dziennika naszych zachodnich sąsiadów), niemieckie służby specjalne oceniają liczbę osób zabitych w konflikcie na wschodniej Ukrainie na prawie 50 tysięcy. To prawie dziesięć razy więcej niż podano oficjalnie do wiadomości w ONZ. 

Zaciekłe bitwy i rzekomo tylko kilku zabitych w każdej z nich

Od czerwca do września wojna domowa na wschodniej Ukrainie, a następnie od 8 stycznia, zwana oficjalnie w Kijowie operacją antyterrorystyczną (ATO), toczyła się i toczy w rytm wielkich i zaciętych bitew o miasta Donbasu. W ich toku dochodzi do starć sił pancernych, lotnictwa, obrony powietrznej (chroniącej wojska separatystów i zajęte przez nich miejscowości), lufowych i rakietowych środków przeciwpancernych, ciężkiej artylerii (do rakiet balistycznych Toczka U włącznie), a także huraganowego ostrzału okrążonych wojsk i obiektów cywilnych. Bliżej nieokreślone źródło w Federalnej Służbie Wywiadowczej (Bundesnachrichtendienst, BND) ocenia komunikaty sztabu głównego ATO w Kijowie, mówiące o kilku, co najwyżej kilkunastu ofiarach śmiertelnych, jako zafałszowane.  #Europa Wschodnia #Angela Merkel

Warto dodać, że strona rosyjska od dawna usiłuje zaalarmować światową opinię publiczną doniesieniami, że głównym celem tzw. ATO jest sterroryzowanie mieszkańców Doniecka i Ługańska przy pomocy bezustannego ostrzału artyleryjskiego, aby zmusić te miasta do kapitulacji. W tej chwili, z wielu osiedli mieszkaniowych pozostały tylko podziurawione mury bez dachów i okien..Do podobnych zniszczeń doszło na terenie sklepów, domów kultury, kopalń i zakładów przemysłowych. 

Czy za przeciekiem prasowym z BND stoi kanclerz Niemiec?

Czas, w jakim pojawiła się ta nieoficjalna ocena niemiecka, nie wydaje się przypadkowy. W tych dniach odbyły się niezwykle ważne podróże dyplomatyczne Angeli Merkel. Wysiłki podejmowane przez nią oraz prezydenta Hollande'a trudno określić inaczej niż jako gorączkowe. Trzeba przy tym zauważyć, że w czasie sobotnich rozmów w Moskwie, językiem, w którym prowadzono dyskusję, był niemiecki. W ten sposób została podkreślona rola mowy ojczystej Merkel jako języka światowego.



Zdaniem niektórych analityków spraw międzynarodowych (np. Paula Craiga Robertsa), obecna sytuacja na Ukrainie przypomina drugą wojnę bałkańską, a napięcia występujące między wielkimi mocarstwami osiągnęły podobne natężenie, jak w okresie poprzedzającym wybuch pierwszej wojny światowej. Inna analogia; świat stał na krawędzi trzeciej wojny światowej podczas wojny koreańskiej (1950) oraz wojny Sądnego Dnia (1973). Te dwa konflikty stanowiły część serii sześciu największych tzw. wojen zastępczych w okresie równowagi strachu supermocarstw, zwanym popularnie zimną wojną.



Zapewne na tym tle należy postrzegać wypowiedź ministra spraw zagranicznych Niemiec, który zarzucił amerykańskiemu wiceprezydentowi "brak pojęcia o czymkolwiek" w sprawie kryzysu ukraińskiego, odnosząc się w ten sposób do dyskusji w Waszyngtonie na temat dostaw broni z #NATO dla sił rządu w Kijowie. Z chwilą dostarczenia wojskom ukraińskim natowskich środków rażenia, wojna w Donbasie stałaby się wojną zastępczą - walką do upadłego między sojusznikami Moskwy i Waszyngtonu, prowadzoną w zastępstwie trzeciej wojny światowej, ale mogącą doprowadzić do starcia mocarstw atomowych.