W na pozór niezwykle spokojnym i schludnym miasteczku Uhersky Brod doszło do wielkiego nieszczęścia. Po raz pierwszy w tym kraju maniak otworzył ogień do innych ludzi i bez jakichkolwiek powodów zastrzelił 8 przypadkowych klientów restauracji. To nie był terrorysta, ale zwykły szaleniec - twierdzi policja. Opinia publiczna jest wstrząśnięta faktem, że 62-letni, niezrównoważony umysłowo mężczyzna miał zezwolenie na posiadanie broni palnej. Minister spraw wewnętrznych Milan Chovanec, odpowiadając na pytanie zadane przez spikerkę głównego wydania wiadomości pierwszego programu publicznej telewizji, przyjął taktykę uników.

Kilka niejasnych okoliczności

Minister usiłował określić, jakie mają być wyniki śledztwa.

Reklamy
Reklamy

Sugerował, że pozwolenie na broń było przeterminowane, a złoczyńca nie posiadał uzbrojenia nabytego legalnie. Z tego, co pokazano w telewizji (jej kamera pracowała na tarasie budynku naprzeciwko), wynika, że jednostka antyterrorystów posuwała się bardzo ostrożnie po tym, jak w jej stronę oddano kilka wystrzałów. W tym czasie maniakalny morderca dokonał dzieła i wyprawił na tamten świat osiem osób. Świadkowie wspominają, że strzelaninę poprzedził silny wybuch w środku zaatakowanej gospody.

Obecnie wiadomo już, że morderca posłużył się rewolwerem Alfa vz. 820 oraz pistoletem automatycznym typu CZ 75B - oba produkcji krajowej. Nabył je jawnie w sklepie z bronią. Z jednej z tych dwóch sztuk broni krótkiej odebrał sobie życie na miejscu tragicznego wydarzenia. Jak ustalono, oddał 25 wystrzałów i musiał co najmniej raz załadować nowe naboje.

Reklamy

Nie wiadomo, dlaczego siły bezpieczeństwa nie wychwyciły i nie wykorzystały tych kilkunastu sekund.

Czescy internauci wskazują na brak porządku i bezpieczeństwa

Pod doniesieniami na ten temat w internetowych wydaniach czeskich gazet rozpętała się gwałtowna dyskusja. Padają pytania, jak to się stało, że człowiek, który od roku 1989 prawie że nie wychodził z domu, zachowywał się nader dziwnie i wojował z sąsiadami, nie znalazł się w polu uwagi policji i innych służb. Tak długo, aż było już za późno. Za czasów komunistycznych takich ludzi wsadzano do szpitala psychiatrycznego, aby nie zrobili innym krzywdy - podpowiadają pamiętający tamte czasy. Teraz obowiązują prawa człowieka i wariat ma prawo sam decydować o sobie - krytykują.

Okazuje się jednak, że pewne rzeczy nie są aż tak proste. W Czechach miał już miejsce bardzo podobny wypadek, i to właśnie w czasach komunistycznych. 42 lata temu Olga Hepnarová, uchodząca również za niezrównoważoną umysłowo w oczach przynajmniej niektórych psychiatrów, zamordowała 8 przypadkowych osób.

Reklamy

Ta młoda osoba wjechała rozpędzonym wynajętym samochodem na pełen ludzi przystanek tramwajowy. Początkowo przygotowywała się do zabijania na oślep z broni palnej, ale zmieniła zdanie. Została skazana na śmierć i powieszona dwa lata później. Jak się okazuje, nawet państwo totalitarne nie jest w stanie zapewnić swoim mieszkańcom bezpieczeństwa przed takimi atakami.

Natomiast rzeczą, którą można zarzucić tak czeskiemu państwu w ogóle, jak i modelowi demokracji, dyktowanemu obecnie przez siły rządzące światem zachodnim, jest uciążliwość, jaką stanowi dla reszty mieszkańców pewne społeczeństwo równoległe. Chodzi mianowicie o niedbającą nawet o jako taki stan własnych mieszkań dziwną część mniejszości romskiej, zwanej do niedawna przez wieki powszechnie Cyganami. Owszem, państwo stara się jakoś podnieść poziom kultury i cywilizacji tych ludzi. Biorą w tym udział czescy politycy, którzy sami wywodzą się z tej mniejszości, a którym partie polityczne powierzają kierowanie programami pomocy i rehabilitacji społecznej. Jednak wobec braku solidnych i nieuniknionych kar dla osób naruszających prawo motywacja dla niektórych ludzi do pracy nad sobą jest niewielka. Przecież łatwiej jest krzyczeć, że ktoś jest rasistą, żądać przywilejów i płacy bez pracy. Oby pewnego dnia nie doszło na tym tle do aktu terroru jakiegoś desperaty, któremu zabraknie cierpliwości do znoszenia zachowania sąsiadów. #Unia Europejska