Jak pokazały ostatnie dni, #Władimir Putin nie ma zamiaru respektować zawartego porozumienia. Na Ukrainie nadal toczą się walki. Przykład Gruzji, a jeszcze bardziej Ukrainy państwom ościennym uświadamia możliwość niebezpieczeństwa ze strony Federacji Rosyjskiej. Coraz więcej krajów zaczyna brać pod uwagę możliwość napaści ze strony Rosji. Dzieje się tak na Litwie.

Musimy być przygotowani na spotkanie z wrogiem

Co prawda, prezydent tego kraju, Dalia Gribauskajte, uspokaja swoich rodaków mówiąc, że państwo nie boi się ataku, ponieważ jest członkiem NATO i, według niej, Rosja nie zdecyduje się napaść na kraje bałtyckie. Jednocześnie twierdzi ona jednak, że chociaż członkostwo w Pakcie daje poczucie bezpieczeństwa, to Litwini nie oczekują, że ktoś z zewnątrz ich obroni, czego dowodem jest zwiększenie budżetu na obronę. W bieżącym roku ma być on wyższy o 1/3 od ubiegłorocznego. Podjęte w dziedzinie obronności kroki, takie jak zwiększony pobór do wojska, zakupy sprzętu wojskowego, broni i amunicji współgrają ze słowami ministra ochrony kraju Juozasa Olekasa: „Musimy być przygotowani na spotkanie z wrogiem”.

Zachowajcie spokój, nie wpadajcie w panikę

W końcu ubiegłego roku Sejm Litwy wydał zezwolenie na użycie siły przez wojsko w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Na początku bieżącego roku władze dały swoim obywatelom wskazówki, jak należy się zachować w sytuacji napaści: „Zachowajcie spokój, nie wpadajcie w panikę. Strzały tuż za oknem nie oznaczają końca świata”. W przypadku inwazji Litwini powinni zorganizować się na Twitterze i Facebooku i rozpocząć cyberatak, przeciwstawiać się agresorowi poprzez demonstracje, strajki, zmniejszenie tempa pracy. Inne kroki podjęte przez Litwę, to zaostrzenie kar za nieuprawnione noszenie mundurów i ich części (w obawie przed tzw. wojną hybrydową) oraz przeprowadzenie pięciodniowych ćwiczeń taktycznych Współdziałanie 2015 przy udziale 2 tys. żołnierzy.

Obawa przed prowokacją

W rozmowie z PAP Alvydas Medalinskas, politolog litewski, powiedział, że nie wyklucza się możliwości prowokacji, za której pretekst może zostać wzięty rosyjski transport wojskowy, idący przez Litwę do obwodu kaliningradzkiego czy ustawione na Zielonym Moście w czasach radzieckich rzeźby (radzieckich żołnierzy, chłopów, robotników i studentów). Możliwe jest także wykorzystanie mniejszości narodowych (najliczniejsze grupy to Polacy i Rosjanie). Jak doniosły media, do pierwszych prób w tym zakresie już doszło przed kilkoma tygodniami. Na Facebooku pojawił się profil pod nazwą Wileńska Republika Ludowa, żądający przeprowadzenia na Wileńszczyźnie referendum w sprawie przyłączenia regionu, zamieszkanego w większości przez naszych rodaków, do Polski.

Źródło: wyborcza.pl, uniannet.net, Der Spiegel #Plotki #Ukraina