Kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie pracują. Całe szczęście nie wszystkie, około dziesięć procent zatrudnionych, plus kilkunastu górników, którzy głodują. Po co? Aby zarząd ich nie oszukiwał.

Wydobycie marne, koszty wysokie

Gdy czyta się sprawozdania z działalności spółki, sprawa jest prosta. Wydobycie jest marne, koszty wysokie, a cena węgla niska. Czyli trzeba oszczędzać, najlepiej na płacach górników i ich przywilejach. Płace górników to skomplikowana sprawa, gdyż najpierw trzeba określić kogo przeciętny obywatel uważa za górnika. Czy tego, który pracuje na ścianie, obsługuje przenośnik, pracuje na podszybiu, nadszybiu, zakładzie przeróbczym, na powierzchni, w nadzorze, biurze konstrukcyjnym czy w administracji kopalni. A może w związkach?

Zasadniczo ma być sprawiedliwie. Jeśli zarząd spółki wydaje miliony na catering, sponsoring, prawników i doradców i nie przynosi to spółce zysku, to nie powinien na to wydawać, a jeśli wydał, to powinien zwrócić. Ile warte jest doradztwo, które prowadzi do wielomilionowych strat spółki? Moim zdaniem tyle, ile wynoszą pensje i kontrakty menedżerskie członków zarządu, które wołają o pomstę do nieba. Są polipem na normalnej umowie o pracę. Ludzie, którzy zarabiają dziesiątki lub setki tysięcy miesięcznie, otrzymują często wielosettysięczną rekompensatę za utracone z powodu swojej niekompetencji zarobki.

Z drugiej strony górnicy mający gwarancję zatrudnienia, wielotysięczne odprawy, emerytury pomostowe, budzą zazdrość przeciętnego obywatela. Na przykład w budżetówce. Wyobraźmy sobie, że profesor zwyczajny idąc na emeryturę, oprócz okolicznościowego zegarka z dedykacją Magnificencji, otrzymywałby dwuletnią pensję i 75-procentowy dodatek spoczynkowy…

O co walczą górnicy JSW?

A więc o co walczą górnicy JSW, czy może reprezentujący ich związkowcy? O co walczy prezes spółki, wraz ze swoimi górnikami (wiceprezesami), tak samo mało konstruktywnymi jak związkowcy?

Wiele lat temu inżynierowie pracowali nad technologią zgazowania węgla. Okazało się, że nie stać nas na tę technologię. Zostaliśmy przy węglu, energetycznie najmniej wydajnym źródle energii (nie licząc patyków).

Niestety, głodówki nie dadzą nic, spasione zarządy nie podejmą twórczych decyzji, a rząd nie zmieni polskiej energetyki.

>>> ZOBACZ: czary-mary - rentowne kopalnie

W takim razie, co będzie?

Będą Mistrzostwa Świata i jeśli Kamil Stoch skoczy dalej niż Freund czy Kraft, na chwilę o tym zapomnimy. #strajk #górnictwo