Po ogłoszeniu terminu wyborów, kandydatów na prezydenta przyszedł czas na spekulacje dotyczące debat przedwyborczych. To stały punkt programu, który powtarza się przy okazji każdej kampanii. Pytanie czy na pewno jest potrzebna?

Debata o debacie.

Od 1989 roku debaty przedwyborcze odbywają się dosyć regularnie i na stałe wkomponowały się w krajobraz polityczny. Jednak zawsze wtedy gdy temat pojawia się na horyzoncie dochodzi do spięć i politycznych targów. W najnowszej odsłonie debaty domaga drugi w sondażach, kandydat Prawa i Sprawiedliwości, Andrzej Duda oraz kilku kandydatów pozostających w dole stawki między innymi Janusz Palikot oraz Adam Jarubas. Argument za jest zawsze ten sam. Prezydent Komorowski powinien zgodzić się na debatę ponieważ ma obowiązek przedstawić wizję swojej kandydatury wyborcom i skonfrontować ją z wizja kontrkandydatów. Prezydent Komorowski na razie odmawia.

Polska to nie Stany Zjednoczone

Pisałem już o tym jaki sens mają dla mnie #wybory prezydenckie. W Polsce większość władzy leży w rękach premiera. W takiej sytuacji sam ma debata ma mniejasze znaczenie. Zwolennicy debat powołują się czasem na przykład z USA. Tam kandydaci w prawyborach spotykają się bardzo często, później sytuacja powtarza się po uzyskaniu nominacji kiedy na polu bitwy pozostaje dwóch kandydatów. Problem polega na tym, że w Stanach Zjednoczonych istnieje system prezydencki dlatego to jakie poglądy na dany temat ma kandydat na prezydenta ma tak duże znaczenie dla wyborców. Wróćmy jednak do Polski. Prawdopodobnie dojdzie do jakiejś konfrontacji pomiędzy kandydatami, którzy ubiegają się o najwyższy urząd w państwie. Dlatego ważne, żeby miała odpowiednią formę. Lista kandydatów jest długa, a na niej sporo nazwisk, które nie są znane opinii publicznej. Dlatego prawdopodobnie nie będą w stanie zebrać wymaganych stu tysięcy głosów, żeby zarejestrować komitet wyborczy. Wiele wskazuje na to, że najwięcej sensu będzie miała konfrontacja dwóch najsilniejszych kontrkandydatów, którzy zmierzą się dopiero w ewentualnej drugiej turze wyborów. Czy do tego dojdzie? Prawdopodobnie tak. Trzeba jednak pamiętać, że do tej pory debaty w pierwszej turze odbywały się bez uczestnictwa urzędującego prezydenta. Po drugie debat unikają politycy, którzy słabo w nich wypadają. W obecnej sytuacji #Bronisław Komorowski ma pewne prowadzenie w sondażach i nie chce go stracić ewentualną porażką w konfrontacji z innymi. Dlatego będzie systematycznie odmawiał. Sytuację może zmienić wzrost poparcia dla konkurentów i naciski z ich strony.