Trwa bezterminowy strajk w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Odkąd zarząd tej spółki ogłosił plan oszczędnościowy, konflikt pomiędzy zarządem JSW a protestującymi górnikami zaostrza się.

Zagórowski musi odejść

Głównym postulatem strajkujących jest odwołanie prezesa zarządu JSW Jarosława Zagórowskiego, który zdaniem górników jest głównym źródłem finansowych problemów spółki. Oskarża się go o trwonienie pieniędzy na bezsensowne i nietrafione inwestycje, które chce zrekompensować sięgając do kieszeni pracowników. 80 milionów złotych na remont siedziby spółki, 27 milionów na inwestycję w gdyński hotel Różany Gaj, limuzyny dla zarządu - to tylko niektóre z inwestycji, dzięki którym prezes Zagórowski zyskał złą sławę, a nieudolność kierowania zarządem zdaje się potwierdzać niedawne ubezpieczenie zarządu spółki od podejmowania złych decyzji na ponad miliard złotych.

Reklamy
Reklamy

Pracownicy JSW przytłoczeni niepewnością jutra pod kierownictwem pana prezesa zdecydowali się na sprzeciw i za nic nie chcą od tego postulatu odstąpić.

KWK "Knurów - Szczygłowice" na niepewnym gruncie

Kopalnia Węgla Kamiennego "Knurów - Szczygłowice" to najmłodszy nabytek JSW. Stanowi część spółki od 1 sierpnia 2014. Przejmując kopalnię prezes Zagórowski był pełen entuzjazmu: w KWK Knurów - Szczygłowice widział wielki potencjał, zapowiadał wzrost płac i rozmowy ze stroną społeczną na temat warunków po przejściu kopalni do JSW. Tymczasem środowisko wewnętrzne kopalni przedstawia zupełnie inny przebieg wydarzeń od czasu wstąpienia do spółki.

Dla pracowników KWK "Knurów - Szczygłowice" sytuacja od samego początku była niejasna. Jeszcze przed sprzedażą kopalni związki zawodowe starały się o spotkanie z Jarosławem Zagórowskim w celu ustalenia jakichkolwiek zasad, na których kopalnia miałaby przejść w ręce JSW.

Reklamy

Mimo późniejszych zapewnień prezesa o chęci dialogu ze stroną społeczną, stwierdził nomen omen, że do spotkania nie dojdzie, ponieważ nie są oni stroną w tych negocjacjach. Jedyną potwierdzoną informacją było przejście kopalni do JSW na podstawie paragrafu 23.1 kodeksu pracy, który mówi, że że rok czasu od momentu przejścia do nowego pracodawcy żadne elementy płacowe nie ulegają zmianie i jest to jednocześnie czas na wypracowanie nowego porozumienia.

Od wejścia do spółki minęło ponad sześć miesięcy, przedstawiciele związków zawodowych twierdzą, że kilkakrotnie zapraszali zarząd JSW do rozmów na temat porozumienia, lecz prośby o spotkanie były przez prezesa ignorowane. Do pracowników docierały jedynie niepotwierdzone informacje, że najwygodniejszą opcją dla JSW jest utrzymywanie KWK "Knurów - Szczygłowice" na warunkach poprzedniego właściciela, czyli Kompanii Węglowej, jeszcze przez kilka lat.

Wydobycie w tej kopalni jest obecnie najwyższe w całej spółce, ale płace dla górników tego nie odzwierciedlają.

Reklamy

Różnica między ich zarobkami a pozostałymi pracownikami JSW doszła już do ponad 3000 zł miesięcznie dla górnika pracującego przy bezpośrednim wydobyciu. Na pewno nie wpływa to mobilizująco na pracowników, którzy ponadto nie dostali żadnych nowych umów o pracę wiążących z nowym pracodawcą. Czarę goryczy przelała decyzja prezesa w pierwszych dniach stycznia, kiedy to zablokował pracownikom KWK "Knurów - Szczygłowice" realizacje węgla w naturze. Ta sytuacja zmusiła związki działające w tej kopalni do powiadomienia Państwowej Inspekcji Pracy o złamaniu prawa przez prezesa.

Porozumienie konieczne

Strajkujący górnicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej zdają się być gotowi na wiele ustępstw, jednak co do jednego pozostają nieugięci - nie zaprzestaną strajku dopóki prezes Jarosław Zagórowski będzie obejmował swoje stanowisko. Jeżeli tak samo nieugięty pozostanie zarząd spółki, straty spowodowane strajkiem, które już przekroczyły 300 milionów złotych będą się powiększać, na czym stracą obie strony konfliktu.

>>> ZOBACZ: największe bolączki górnictwa

#praca