Artystów zawsze ciągnęło do władzy, a władcy lubili otaczać się artystami. Na przestrzeni wieków artyści w swych dziełach upowszechniali różnorakie idee, wysławiali królów i mężów stanu. A sztuka nie raz w dziejach służyła propagandzie i tyranom.

Artystów ciągnie do polityki

Osobiste i czynne zaangażowanie artystów (aktorów, muzyków, reżyserów, pisarzy) w politykę to też żadna nowość. Artyści bywali premierami, prezydentami, burmistrzami, gubernatorami… Ameryka ma swojego Ronalda Reagana i Arnolda Schwarzeneggera. Czesi - Vaclava Havla. My - Ignacego Jana Paderewskiego - wielkiego kompozytora, pianistę i… premiera.

Reklamy
Reklamy

W latach "Solidarności" i walki o wolną Polskę zaangażowanie polityczne artystów było czymś pożądanym i docenianym. Nieżyjący już Przemysław Gintrowski mówił w jednym z wywiadów: "Gdy byliśmy w systemie totalitarnym, to dla mnie było oczywiste, że artysta powinien się angażować w politykę i za pomocą swej twórczości walczyć z niesprawiedliwością".

A jak jest dzisiaj? Podobnie. A artystyczne zaangażowanie w politykę przejawia się we wszelkich możliwych formach. Przykłady można mnożyć. Jedni idą na całość i po prostu stają się politykami (Kazimierz Kutz, Jerzy Fedorowicz, Janusz Rewiński, Tadeusz Ross, Paweł Kukiz czy Grzegorz Braun), inni lądują na różnego rodzaju listach poparcia czy w honorowych komitetach wyborczych, jeszcze inni wspierają swoich politycznych idoli grając dla nich, śpiewając czy pisząc wiersze.

Reklamy

A najwięcej jest chyba artystów - komentatorów (Andrzej Wajda, Joanna Szczepkowska, Maciej Maleńczuk, Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Krzysztof Kowalewski, Anna Chodakowska, Jerzy Zelnik i inni…), którzy bardzo głośno, w mediach głoszą swoje polityczne wybory i sympatie.

Powinniśmy więc się przyzwyczaić. A tymczasem co pewien czas wybucha awantura i narodowy spór o to, czy artysta w politykę angażować się powinien czy też nie. No a jeśli już się angażuje, to powinien wspierać "naszych".

Dziwny jest ten świat…

Córka Czesława Niemena, Natalia wystąpiła na konwencji kandydata na prezydenta, Andrzeja Dudy. Zaśpiewała "Dziwny jest ten świat", wielki przebój swojego ojca. A na koniec powiedziała: "Jesteśmy tutaj, bo wspieramy osoby, które całym swoim sercem, słowem i postępowaniem, pragną, aby w naszej Polsce cały czas nie umierały, a kwitły wartości tradycyjne takie jak: prawdziwy Bóg, a nie ten namalowany, rodzina i honor". Po jej występie w sieci rozpętała się burza. Artystkę zmieszano z błotem, obrażono, a nawet jej grożono.

Reklamy

Niektórzy dziennikarze także wyrazili swoje wielkie oburzenie "śpiewaniem dla pisowców". Najczęściej pojawiały się określenia: "nawiedzona", "królowa Ciemnogrodu", "idiotka", "chora baba", "beztalencie."

Nie pamiętam, aby w przeszłości po występach różnych muzyków na partyjnych konwencjach czy wiecach był aż taki szum i awantura.

Kto, dla kogo i gdzie śpiewał?

W 2001 r. działaczy SLD wspierał Michał Wiśniewski z zespołem "Ich Troje". Podczas jednej z konwencji Sojuszu śpiewał: "A wszystko to, bo Leszka kocham". Kilka lat później Wiśniewski występował dla Samoobrony. Konwencja PO, 2006 rok. Cała sala klaszcze, kiwa się i śpiewa: "Zostańmy razem". Na scenie - Stachursky: "Doskonale! Jestem z państwa bardzo dumny. Chcę zobaczyć, jak śpiewacie ten piękny refren!" - krzyczy. Oprócz Stachursky'ego na konwencji PO wystąpili też: Tomasz Lipiński oraz zespół Feel. Z "#PiS-em Polska Europy tygrysem" śpiewał z kolei Andrzej Rosiewicz na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w 2007 roku. PiS od początku wpierają twórczo Jan Pietrzak i Janusz Rewiński. "Pan, tak jak ja, oczarował całą Polskę" - wyznała Doda Donaldowi Tuskowi w programie TVN Teraz My. I swój przebój "To jest to" zadedykowała premierowi.

Muzycy grają i śpiewają także w Pałacu Prezydenckim. Dla Bronisława Komorowskiego i jego żony koncertowała była wokalistka Varius Manx, Monika Kuszyńska oraz Aga Zaryan. Ta ostatnia mówi, że choć nie raz śpiewała dla prezydenta, to w politykę się nie angażuje. "Nie deklaruję wyraźnie poparcia dla jakiejś konkretnej opcji. Przyznaję się jednak do znajomości z prezydentem Komorowskim i z jego żoną. Czasami śpiewam dla niego jazz. Prezydent wraz z żoną - Panią Anią - są fanami mojej muzyki i zdarza się, że występuję w Pałacu Prezydenckim" - wyznała w jednym z wywiadów.

Dla lansu i kariery?

Grają, śpiewają, popierają, kandydują i komentują. Złośliwi twierdzą, że robią to "dla lansu i kasy". A współpraca z politykami po prostu się opłaca. Spór o to czy artyści powinni angażować się w politykę trwa także wśród nich samych. Kazimierz Kutz, reżyser i polityk, zapytany dlaczego aktorzy garną się do polityki odpowiedział: "Być może to z kompleksu artystycznego niespełnienia. Spełniają się zatem, ratując ojczyznę, która ich zdaniem umiera". Krzysztof Skiba, lider zespołu "Big Cyc" uważa, że "muzycy zawsze się wtrącali w politykę, zwłaszcza rockowi". Jego zdaniem nie powinni jednak przyklejać się do polityków czy partii. "My nie gramy na wiecach partyjnych" - podsumowuje. Nie widzi jednak niczego złego w wypowiadaniu się na tematy polityczne. "W końcu to jest część naszego życia, rzeczywistość która nas otacza". Podobnie myśli Andrzej Rosiewicz: "Artyści, tak jak inni obywatele, powinni zabierać głos w politycznych sprawach". #muzyka