"Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2." - czytamy w art. 196 Kodeksu karnego. Zapis ten jest w Polsce dosyć często cytowany i bardzo często dowiadujemy się, że ktoś znowu obraził czyjeś uczucia religijne. Ze względu na niedawne wydarzenia we Francji temat znowu zyskał na aktualności. W jaki sposób postawić granicę pomiędzy wolnością słowa a obrazą uczuć religijnych?

Skąd się wzięła "obraza uczuć religijnych"?

W kodeksach karnych wielu różnych państw od dziesiątek lat istniały zapisy związane z przestępstwami przeciw wolności sumienia i wolności wyznania. Ich geneza wiąże się m.in. z zapisami w księgach religijnych. W średniowieczu nietrudno znaleźć przejawy dość szerokiej interpretacji obrazy uczuć religijnych, bluźnierstwa czy przestępstw na tle religijnym. Już w okresie odrodzenia ukształtowały się dwa podejścia do tematu. Pierwsze traktowało religię - a zatem też obrazę uczuć religijnych - jako wartość podmiotową. Można urazić czyjąś cześć, można też urazić uczucia religijne. W tym ujęciu obraza mogłaby być rozpatrywana z powództwa prywatnego osoby urażonej.

Drugie podejście zakłada, że skoro #religia styka się ze sferą publiczną, to zadaniem państwa jest ochrona porządku w zakresie publicznie wyrażanego kultu. Każde przestępstwo na tle religijnym mogło być uznane za przejaw łamania porządku publicznego i jako takie było ścigane przez państwo. Z biegiem czasu postępowała sekularyzacja przepisów, wraz z którą obraza uczuć religijnych zaczęła być traktowana jak wykroczenie. Znikały kary za bluźnierstwo czy zmianę przynależności religijnej - to drugie jeszcze w XIX w. w Rosji karane było śmiercią.

Sekularyzacja przepisów trwa do dziś. Wiele państw zdecydowało się obrazę uczuć religijnych całkowicie usunąć ze swojego kodeksu karnego.

W Polsce jak w Iranie, Iraku i Pakistanie

Obecnie tylko w około 20 proc. krajów na świcie karana jest obraza uczuć religijnych. W Europie jest zaledwie kilka państw, w których przepisy te nadal obowiązują: Polska, Włochy, Dania, Grecja, Cypr, Malta i - co ciekawe - Niemcy. Wśród krajów na innych kontynentach są to głownie państwa islamskie, gdzie przepisy egzekwowane są wyjątkowo surowo. W Pakistanie, Kuwejcie czy Arabii Saudyjskiej bluźnierstwo karane jest śmiercią.

W Polsce coraz częściej pojawiają się dyskusje nad zasadnością istnienia przepisów. Jeszcze częściej pojawiają się sygnały o konieczności ich zmiany. Teoretycy prawa wskazują na zbyt szerokie określenie "obrazy uczuć". Bo w jaki sposób to interpretować? Czy osoby urażone treścią sztuki Golgota Picnic są w stanie określić swoje uczucia na skali od 1 do 10? Czy ci, których uczucia urażono, rzeczywiście czują się urażeni tak, jak kiedy ktoś obrazi ich matkę, ojca albo podobnie bliską osobę? A może jest to po prostu narzędzie cenzury lub nacisku, by inni postępowali tak, jak oni uważają za słuszne? Nie trudno jest odnieść takie wrażenie, wiedząc, że wielu protestujących przeciw wystawieniu sztuki nie znało jej właściwego przesłania, a jedynie bazowało na pobieżnych spostrzeżeniach.

Istnienie przepisów, których istota jest określona nieprecyzyjnie, właściwie niedefiniowalna, jest trudne do uzasadnienia na gruncie logiki prawa. Skoro trudno jest ustalić, co może prowadzić do obrazy uczuć religijnych, to tym bardziej trudno określić, w jaki sposób ujmować jej skalę - np. siłę, z jaką kogoś dotknęła. Dobrze sformułowane przepisy prawa opisują przestępstwo w sposób obiektywny, z czym nie mamy do czynienia w przypadku tzw. uczuć religijnych.

Żródło: art. 196. Kodeksu karnego