Kontrowersyjna propozycja niemieckiej Lewicy: Wolfgang Gehrcke, jeden z czołowych polityków partii, zaproponował, by Władimir Putin zabrał głos w Bundestagu z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Pomysł ten spotkał się z ostrą krytyką koalicji rządzącej Angeli Merkel.

Lewica przeciwna sankcjom dla Rosji

- Z okazji wyzwolenia od faszyzmu Bundestag powinien zorganizować rozsądną imprezę okolicznościową, która przyczyni się do poprawy relacji z Rosją - powiedział Gehrcke na łamach dziennika "Der Tagesspiegel".

Niemiecka Lewica, największa partia opozycyjna w Bundestagu, jest przeciwna sankcjom dla Rosji. Winą za trudną sytuację na Ukrainie obarcza "faszystowskie" ugrupowania w Kijowie, tym samym przyjmuje oficjalną wykładnię Kremla.

Zdaniem Wolfganga Gehrcke również niemiecki prezydent Joachim Gauck powinien złożyć podobną wizytę w Moskwie - w czasie podobnych obchodów zakończenia II wojny światowej.

Koalicja rządząca: to absurd

Propozycja Lewicy spotkała się z ostrą krytyką niemieckiej koalicji rządzącej. Przedstawiciel CDU Arnold Vaatz twierdzi, że pomysł Lewicy ma na celu poprawę wizerunku Rosji, która jest uznawana za agresora na Ukrainie.

Warto przypomnieć, że kanclerz Angela Merkel popiera zaostrzenie sankcji i obwinia Rosję o kwestionowanie ładu pokojowego w Europie. W ostatnich dniach szefowie dyplomacji Unii Europejskiej jednogłośnie przyjęli projekt poszerzenia sankcji.

Obecność Władimira Putina na obchodach zakończenia II wojny miałaby też charakter symboliczny w innym aspekcie. Świadczyłaby też poniekąd o uznaniu rosyjskiej wykładni historycznej. W ostatnich latach Kreml mocno dąży do tego, by marginalizować udział Związku Radzieckiego w początkach II wojny światowej. Według Władimira Putina pakt Ribbentrop-Mołotow stanowił konieczność polityczną.

Niemiecka Lewica (Die Linke) w obecnym kształcie funkcjonuje od 2007 roku. Wśród jej różnych frakcji jest między innymi Platforma Komunistyczna, która dość łagodnie podchodzi do oceny funkcjonowania NRD. #polityka zagraniczna