Na drezdeńskie ulice wyszło tysiące ludzi, którzy popierają rasistowskie i ksenofobiczne poglądy Pegidy.Wystąpienia organizacji odbywają się zazwyczaj w poniedziałki. Tym razem demonstrację przyspieszono o jeden dzień ze względu na koncert, jaki zaplanowano na początek tygodnia i wcześniej zgłoszone kontrdemonstracje lewicowe.

To pierwsza demonstracja od czasu ustąpienia jego przywódcy, Bachmanna. Zrezygnował z pełnionej przez siebie funkcji po tym, jak opublikowano jego zdjęcia, w których ucharakteryzowany jest na Hitlera.

Odpowiedzią na działalność antyimigracyjnego ruchu jest założenie przez kościoły chrześcijańskie i związki wyznaniowe sojuszu "Drezno dla wszystkich".

Reklamy
Reklamy

Faszystowskie nastroje w Niemczech dotykają również posłów i dziennikarzy obcego pochodzenia. Często są oni wyszydzani i spotykają się z pogardą. Jeden z pracowników "Der Spiegel"- Hasnain Kazim - choć sam nie jest islamistą, zmaga się z natłokiem kierowanych do niego maili o rasistowskim charakterze.

W ramach "Hate Poetry"- poezji nienawiści, która w lutym obchodzić będzie trzecie urodziny w teatrze "Hebbel am Ufer" w Berlinie, dziennikarze obcego pochodzenia chcą odczytywać przed publicznością najbardziej obraźliwe teksty, jakie otrzymali od członków niemieckiego społeczeństwa. Choć publiczność w takich sytuacjach z początku czuje się zakłopotana, to dystans, jaki starają się tworzyć na scenie pokrzywdzeni, pozwala na wyśmianie faszystowskich treści zawartych w kłopotliwych listach.

Reklamy

Twórcy "Hate Poetry" twierdzą, że promują imprezę nie tylko polityczną. Dzielenie się z widownią swoimi negatywnymi przeżyciami ma dla dziennikarzy znaczenie terapeutyczne.

Przez działalność Pegidy w ostatnim czasie, z coraz większą niechęcią spotykają się także posłowie obcego pochodzenia. Jednym z nich jest Omid Nouripour z Partii Zielonych, który dostaje coraz więcej maili o charakterze rasistowskim.

Rząd w Niemczech, z Angelą Merkel na czele, ostro przeciwstawia się antydemokratycznej działalności faszystowskich ugrupowań. Konserwatyści z Bawarii, którzy współrządzą wraz z CDU i SPD, wykazali jednak chęć decydowania o tym, w jakim języku imigranci maja porozumiewać się w swoich domach. Miałby to być język niemiecki. Niemieccy dziennikarze skrytykowali ten pomysł, uznając go za rasistowski. Kanclerz zdystansowała się do propozycji chadeków.