Ekstradycja Janusza G ps Graf zaskoczyła prokuratorów. RPA przekazało przestępcę, mimo że wcześniej dwukrotnie odrzuciło wniosek o jego wydanie. Do Polski nie trafiły razem z więźniem dokumenty ekstradycyjne, co oznacza, że może wyjść na wolność.

Janusz G ps "Graf" zwany także " Dziaduniem" był poszukiwany przez CBŚ od kilku miesięcy. Zatrzymano go w lutym zeszłego roku w RPA, gdzie trafia do aresztu. Polska prokuratura otrzymuje informację, że przekazanie gangstera do kraju może potrwać nawet kilka lat. Jednak na przełomie października i listopada polski wymiar sprawiedliwości otrzymuje obietnice o wydaniu Grafa. Nagła zamiana decyzji władz RPA może mieć związek z Januszem Lazarowiczem, polskim biznesmenem od lat ukrywającym się w Afryce.

Reklamy
Reklamy

Według prokuratorów Janusz G i Janusz Lazarowicz prowadzili wspólnie interesy. Obaj są zamieszaniu w zabójstwo inwestora giełdowego Piotra Głowali w 2004 r.

Jak Graf znalazł się w RPA?

W połowie 2013 r został zatrzymany przez CBŚ. Według prokuratury grupa Grafa miała przyjąć zlecenie porwania Jacka S., handlarza paliwem. Po zatrzymaniu Janusza G w lipcu 2013 prokuratura wnosi o aresztowanie mężczyzny. Sąd rejonowy odrzuca jednak wniosek. Uzasadnia swoją decyzje między innymi " podejrzany prowadzi ustabilizowany tryb życia, ma stałe miejsce zameldowania i regularnie leczy się w placówkach służby zdrowia." Gangster wychodzi na wolność i znika. Odnajduje się w RPA.

Legendarny "Graf"

Karierę w półświatku przestępczy zaczynał w latach 90 tych. Miał mieć wtedy związek z gangiem pruszkowskim, po jego rozbiciu działał sam.

Reklamy

Znany z brutalności, przed sądem odpowiadał między innymi za korupcję urzędników Ministerstwa Finansów. W tym procesie został skazany na 7 lat (sąd warunkowo zwalnia go z odbywania kary), oskarża się go także o zorganizowanie zabójstwa Piotra Głowali, inwestora giełdowego, który zginął od ciosów maczetą a ciało znaleziono w 2004 roku w okolicach Góry Kalwarii. Proces w tej sprawie rozpoczął się w 2010 roku. Także w 2010 roku Janusz G zostaje oskarżony o kierowanie porwaniem dwóch osób: dewelopera z Koszalina Marka C oraz jego syna. Okup wynosił 5 milionów. Rok później został oskarżony o kierowanie porwaniem dwóch Turków, za ich uwolnienie rodzina zapłaciła 320 tysięcy dolarów. Wszystkie procesy zostały zawieszone do czasu zatrzymania i dostarczenia do Polski Janusza G. Prawdopodobnie rusza od nowa pod warunkiem, że "zaginione" dokumenty ekstradycyjne się odnajdą.