Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie szczyci się tym, że posiada w swoich zbiorach ponad ćwierć miliona eksponatów, a dodać trzeba, że ich liczba stale wzrasta. Oczywiście nie wszystkie mają gruby pancerz i ważą kilkadziesiąt ton, jednak te właśnie są według mnie najbardziej widowiskowymi elementami ekspozycji. 

Prawie wirtualny spacer

Gdy już dotrzemy do siedziby #muzeum przy al. Jerozolimskich, zaraz przy wejściu witają nas czołgi z okresu II Wojny Światowej i dostojny samolot myśliwski MIG-29. Wspomniane czołgi to T-34 w wersji produkcyjnej, używanej przez 1 Pułk Czołgów w walkach pod Lenino oraz ciężki czołg IS-2 z wczesnej serii produkcyjnej, używanej w 1944 roku na froncie wschodnim.

Reklamy
Reklamy

Dalej robi się jeszcze ciekawiej i nie wiadomo tak naprawdę, w którą stronę iść. Mamy przed sobą kolekcję artylerii z ostatnich kilkudziesięciu lat, samoloty używane w naszym lotnictwie, a w oddali widzimy dolinę wypełnioną sprzętem pancernym. Jako miłośnik broni pancernej idę zawsze w dolinę, ale każdy może wybrać to, co najbardziej mu się podoba i czym najbardziej się interesuje. Zachęcam także do odwiedzenia placu za ekspozycją broni pancernej. Jest tam zgromadzonych kilkadziesiąt armat, haubic i moździerzy, w większości pochodzących z okresu II Wojny Światowej. Można podejść i sprawdzić, jak to wszystko mogło wyglądać z punktu widzenia obsługi działa, kryjącej się za dość niewielką osłoną. Dla tych, co preferują morze, przygotowano zestaw wież artyleryjskich i mniejszych precjozów, takich jak miny i torpedy.

Reklamy

Z bliska wszystko wygląda inaczej

Jeśli już ochłoniemy nieco, wtedy uzmysławiamy sobie, że obsługa całego tego żelastwa musiała być co najmniej trudna. W każdym rodzaju sprzętu widać, jak mało miejsca miała załoga do wykonywania swoich zadań. Wojna z bliska wygląda inaczej, niż na zdjęciach. Ponadto, może poza samolotami i śmigłowcami, z wewnątrz prawie nic nie było widać. Oglądając całą ekspozycję plenerową nasuwa się także refleksja, że potrzeba dużo wysiłku i zapewne środków, aby utrzymać ją w zadowalającym stanie. Nasze muzeum musi się bardziej postarać w niektórych przypadkach, co widać na pierwszy rzut oka. Nie chodzi o opadłe na pojazdy liście, ale o łuszczącą się farbę, opony bez powietrza i tym podobne usterki. Wszystko to jednak wymaga pracy, a przede wszystkim znacznych nakładów finansowych. Z pewnością jednak warto.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #II wojna światowa #wojsko polskie