Armenia to piękny i gościnny kraj na Kaukazie. W porównaniu z sąsiadującą Gruzją nadal jest rzadko odwiedzany przez turystów. Dzięki temu jest bardziej dziki, prawdziwy i niezepsuty przez zasobne kieszenie zachodnich obieżyświatów. Spotkana przeze mnie kiedyś kobieta, zachwalała Armenię, określając ją największym darmowym muzeum pod chmurką. I jest to prawda. W zdecydowanej większości w interesujących historycznie i kulturowo miejscach nie uświadczy się kas, biletów i bramek. Monastyry, świątynie, stanowiska archeologiczne trwają niewzruszone kuszącą wizją zarobku z turystyki..

Reklamy

Reklamy

Armenia - tak bliska, a tak nieznana...

Armenia to kraj kamienia. W krajobrazie dominuje pasmo Małego Kaukazu i Wyżyny Armeńskiej. Najwyższym szczytem jest wygasły wulkan – Aragac. Kamień jest obecny wszędzie, nadając przestrzeni surowego charakteru. Wykorzystuje się go powszechnie do budowy domów, dlatego ormiańskie budynki z ociosanej skały wydają się solidne i długowieczne. O tym, że tradycja wykorzystywania tego materiału przez mieszkańców jest długa, świadczy niesamowite obserwatorium astronomiczne, niedaleko miejscowości Sisjan w południowo-wschodniej części kraju. Ten unikalny zabytek nazywany jest ormiańskim Stonehange. W lokalnym języku miejsce to nosi nazwę Zorac Karer czyli kamienne siły, albo Karahunge – śpiewające kamienie.

Obserwatorium astronomiczne czy tajemnicza nekropolia?

Na obszarze 7 hektarów na wysokości 1700 metrów n.p.m archeolodzy odkryli 223 kamienne menhiry (ociosane głazy). 40 z nich tworzy okrąg, w środku którego znajduje się składowisko niewielkich kamieni, przez niektórych badaczy określane mianem grobowca.

Reklamy

84 głazy posiadają tajemniczy otwór, który miał umożliwiać obserwację słońca, księżyca i gwiazd. Archeolodzy nie są zgodni co do przeznaczenia tego miejsca. W 2004 roku rząd Armenii oficjalnie przyjął nazwę „Obserwatorium Karahunge”. Datowanie tego obiektu jest dość trudne, ale powszechnie niektórzy badacze przypuszczają, że może mieć nawet 7 tysięcy lat. Inną wersję genezy Karahunge wysuwa zespół archeologów z Uniwersytetu w Monachium. Według ich badań i interpretacji miejsce to było nekropolią z przełomu epoki brązu i żelaza.

W 2008 roku astrofizyk Paris Herouni wysunął teorię, w myśl której centralna konstrukcja, składająca się z 40 menhirów, jest świątynią boga Ari, utożsamianego ze słońcem. Abstrahując od tego, która z teorii jest bardziej bliska prawdy, jest to z całą pewnością miejsce o niesamowitej atmosferze. Kamienie dumnie wystrzeliwują w niebo pośrodku bezludnego krajobrazu. Majestatyczną ciszę zakłóca tylko niewielki sklepik oraz nieliczne wycieczki. Idealne miejsce dla ludzi spragnionych dzikiej przyrody i ciszy.

Reklamy

Ciekawostką jest, że w odległości 10 minut spaceru od stanowiska archeologicznego znajduje się współczesny artystyczny eksperyment, własność prywatna, która jest odwzorowaniem starożytnego Zorac Karer.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#astronomia #podróże zagraniczne