Święta to okres wzmożonych podróży. Wielu z nas wraca do rodzinnego domu, bądź wręcz przeciwnie, wyjeżdża na święta by odpocząć od codziennego zgiełku i miejscowości, w której mieszka na co dzień. Jednym z takich pasażerów był pan Łukasz, który wykupił bilet w Polskim Busie, by wrócić z Krakowa do rodzinnego Wrocławia. Jak się okazało, był jedynym pasażerem na tej trasie.

Polski Bus wzbudza kontrowersje

Wbrew polskiej nazwie i barwom, Polski Bus to szkocka firma, która dość szybko podbiła polskie trasy. Udało się to głównie dzięki niskim cenom biletów, które można było kupić nawet za złotówkę. Także standard podróży, oferowany przez Polski Bus, odbiega znacząco od tego, co do tej pory oferowali nam rodzimi przewoźnicy z PKS na czele. W autobusach szkockiej firmy dostępne są bowiem działające, dobrze utrzymane toalety, Wi-Fi, klimatyzacja, a na niektórych trasach stewardessy lub stewardzi oferowali darmowe przekąski i napoje. Choć obecnie biletu za złotówkę już nie kupimy, gdyż jest to standardowa opłata za rezerwację miejsca, a bitwy o poszczególne miejsca na pokładzie wzbudzają żywe dyskusje na forach i portalach społecznościowych, to firma nadal potrafi pozytywnie wyróżnić się na polskim rynku przewoźników.

Obsługa ponad standard?

W sytuacji, gdy na przejazd autobusem lub innym środkiem komunikacji bilet wykupuje tylko jeden pasażer, trudno mówić o ekonomicznej opłacalności kursu. Taka sytuacja miała miejsce przed świętami, gdy pan Łukasz, jako jedyny pasażer, zarezerwował miejsce w autobusie do Wrocławia. Polski Bus postanowił z tej sytuacji wybrnąć w znakomity sposób, nie odwołując połączenia i nie skazując klienta na korzystanie z alternatywnych środków transportu. 

Jakież musiało być zdziwienie pana Łukasza, gdy zamiast wielkiego, czerwonego autobusu na miejsce postojowe podjechał srebrny Ford Focus z tabliczką informującą o przebiegu trasy. Jedyny pasażer na tej trasie zapytał kierowcę o co tu chodzi i czy autobus podjedzie. W odpowiedzi usłyszał, że na przejazd chętna jest tylko jedna osoba, więc kurs zostanie zrealizowany samochodem osobowym.

Pan Łukasz postanowił pochwalić firmę przewozową na ich oficjalnym profilu, w popularnym portalu społecznościowym. Zamieszczona notka zdobyła ogromną popularność.

To nie była jedyna tego typu sytuacja

Jak przyznają inni pasażerowie Polskiego Busa, takie sytuacje mają miejsce raz na jakiś czas, zwłaszcza gdy pasażerów jest na tyle mało, że nie opłaca się podstawiać dużego autobusu. Radość zadowolonego pasażera to znakomity przykład na to, że można klienta potraktować poważnie, nawet w sytuacji gdy realizacja usługi niekoniecznie jest ekonomicznie opłacalna. 

Źródła: #Facebook, natemat.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Transport