Pustkowia nad Sanem

Jeśli chcemy zapuścić się w odludną okolicę, w której częściej spotkać można lisa, lub inne dzikie zwierzę, niż człowieka to idealnym miejscem jest Dolina Górnego Sanu. Niegdyś na tym terenie istniało dziesięć osad, z których obecnie pozostały zaledwie dwie – Muczne i Tarnawa Niżna. Inne, takie jak: Dźwiniacz Górny, Tarnawa Wyżna, Bukowiec, czy Beniowa to tylko nazwy na mapie. Podobnie jest też w rejonie Sękowca, za którym na mapie odnajdziemy wioski takie jak: Hulskie, Krywe, Tworylne, czy Zawój. Także i tu są to jednak tylko zapisane słowa: poza dwoma zamieszkałymi domostwami w Krywem to ciągnące się na obszarze wielu kilometrów pustkowie, gdzie spotkamy jedynie parę walących się ruin i ogromną ilość zdziczałych sadów, świadczących o tym, że kiedyś były to tereny zamieszkałe przez ludzi. Teraz to kraina, którą z rąk ludzkich odebrała natura, jeśli więc ktoś poszukuje gór, które mógłby przebyć w samotności, to Bieszczady z pewnością zaspokoją te wymagania. Jeśli uciekać od cywilizacji, to najlepiej właśnie w miejsce, gdzie cywilizacji nie ma – choć kiedyś była.

Królestwo drewnianych cerkwi

Gdy poszukujemy zabytków architektury, to w Bieszczadach nasza uwaga powinna się skupić przede wszystkim na drewnianych cerkiewkach – niektóre z nich są prawdziwymi perełkami architektury sakralnej. Do najcenniejszych należy wschodniołemkowska cerkiew Michała Archanioła w Turzańsku, pochodząca z roku 1803. W jej wnętrzu zachował się oryginalny ikonostas z 1895 roku, jak również polichromie z przełomu wieku XIX i XX. W świątyni nie ma prądu elektrycznego, a nabożeństwa odbywają się przy świecach. Obiekt ten w roku 2013 został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W tym samym roku na listę UNESCO trafiła także inna bieszczadzka budowla: pochodząca z 1791 roku dawna cerkiew św. Michała Archanioła w Smolniku, która od 1974 roku funkcjonuje jak kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. Cerkiew ta reprezentuje typ bojkowski – to jedyny zachowany obiekt tego typu w całych Bieszczadach, a zarazem jeden z trzech w całej Polsce.

Bieszczadzka Kolej Leśna, czyli wehikuł czasu

Dla tych, którzy szukają w Bieszczadach także innych sposobów na spędzenie czasu niż tylko wędrówki po odludnych połoninach i zarośniętych zielskami dolinach niegdysiejszych wiosek znajdzie się też coś ciekawego. Do największych atrakcji turystycznych tego regionu należy Bieszczadzka Kolej Leśna, nazywana także „bieszczadzkim Orient-Ekspressem”, lub po prostu „ciuchcią”. Wybudowana w latach 1890-1895 „wąskotorówka” była następnie wielokrotnie niszczona i odbudowywana. Jej eksploatacja przestała być rentowna pod koniec XX wieku – na początku lat 90-tych kolej zlikwidowano, ale pozostawiono większość torowisk. Minęło kilka lat i w roku 1996 dyrekcja Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz gmina i nadleśnictwo Cisna powołały Fundację Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Wkrótce dzięki Fundacji udało się wyremontować i uzupełnić stare torowiska, odtworzyć dawny tabor kolei i ponownie uruchomić przewozy pasażerskie. W dawnym budynku stacji Cisna Majdan utworzono też niewielkie muzeum Kolejki Leśnej. Dziś bieszczadzka „wąskotorówka” kursuje na trasie Cisna Majdan – Przysłup oraz Cisna Majdan – Balnica. Kursy w lipcu i w sierpniu odbywają się codziennie. W maju, czerwcu, wrześniu i październiku, gdy ruch turystyczny maleje, przewozu są wykonywane tylko w soboty oraz w niedziele.

Źródła: biesyiczady.eu, kolejka.bieszczady.pl #wakacje #turystyka #podróże po Polsce