Rzeczywiście, pierwsze wrażenie po przybyciu do Sztokholmu, który niczym "sznur pereł" rozsypany jest na 14 wyspach pomiędzy Morzem Bałtyckim a Jeziorem Melar, może przywieść na myśl włoskie miasto miłości. Z pewnością od samego początku Sztokholm, pełniący rolę najważniejszego ośrodka w kraju od 1634 roku, zachwyci cudowną zielenią parków, wspaniałymi muzeami i galeriami sztuki oraz wielojęzycznym tłumem turystów na ulicach. Sercem stolicy, która tętni życiem od rana do późnych godzin nocnych jest niezwykle urokliwe stare miasto zwane tutaj "Gamla Stan". Bajecznie kolorowe kamienice przeplatają się z wąskimi, klimatycznymi uliczkami, które i tak wreszcie doprowadzą nas do głównej atrakcji, czyli Muzeum Nobla.

Reklamy
Reklamy

Alfred Nobel i Greta Garbo

Co ciekawe, Alfred Nobel, który zbił fortunę jako wynalazca dynamitu, już w 2 lata później w 1888 roku został pochowany przez miejscowe gazety. Jak do tego doszło? Otóż miejscowi wydawcy pomylili wynalazcę z jego bratem i za życia ufundowali darmowy nekrolog. A sam Nobel nie przejmując się tym faktem, postanowił wydać część ze swej fortuny i nagrodzić najlepszych wynalazców i naukowców na świecie. W ten oto zabawny sposób powstało w 1901 roku jury, które do dnia dzisiejszego przyznaje nagrody w 5 dziedzinach: medycynie, chemii, fizyce, literaturze i ekonomii. Jedyny wyjątek stanowi Pokojowa Nagroda Nobla przyznawana corocznie poza Sztokholmem - w norweskim Oslo. Jest o co walczyć, gdyż noblowscy laureaci oprócz splendoru otrzymują około 8 milionów koron czyli miliona euro.

Reklamy

Sztokholm rozsławiła na świecie także Greta Garbo, która grając w Hollywood dumnie mówiła o swych szwedzkich korzeniach. Greta Gustafsson, bo tak nazywała się naprawdę, miała wiele szczęścia. Będąc zwykłą ekspedientką w domu towarowym PUB pewnego dnia spotkała gwiazdy filmowe ze Stanów, które robiły tam zakupy. Kiedy tylko dowiedziała się o możliwości zrobienia kariery aktorskiej nie wahała się ani chwili. Przyjechała do Hollywood bez znajomości choćby jednego słowa po angielsku, ale talent i charyzma pozwoliły jej się wybić. Po za tym, były to czasy kina niemego i zanim do filmu wprowadzono dźwięk, sprytna Greta zdążyła wyszlifować język.

Królewska para a narodowe święto

Do Sztokholmu przyjeżdżam 6 czerwca. Wtedy też przypada narodowe święto Szwecji. W mieście już od rana czuję się patriotyczną atmosferę. Tworzą ją dumni mieszkańcy z wymalowanymi na żółto-niebiesko policzkami. Odziani w narodowe barwy w samo południe udają się pod budynek Parlamentu. Tu, punktualnie o 12.00, odbywa się uroczysta zmiana warty.

Reklamy

Kawalkada umundurowanych żołnierzy przewodzi parze królewskiej i wybitnym osobistościom. Książę Daniel, który dziś wkupił się w rodzinę królewską, poznał swą wybrankę w klubie fitness. Cała historia brzmi nieprawdopodobnie, lecz jest prawdziwa. Otóż Sylwia, obecna królowa, była jedną z wielu klientek uroczego trenera osobistego. Ten stracił dla niej głowę, jednak w jego żyłach nie płynęła nawet kropla krwi królewskiej. Dlatego też, Daniel przez 5 lat uczęszczał na specjalne kursy uczące manier i odpowiednich zachowań należnych monarsze. Aż wreszcie poczuł, że jest gotowy i poprosił o rękę Sylwii. Udało się i do dziś tworzą kochająca się parę, szanowaną a wręcz uwielbianą przez Szwedów. Uroczystości święta narodowego odbywają się w Skansenie tuż obok Muzeum Waza. Oba obiekty godne są obejrzenia. Sztokholmski Skansen wiernie oddaje szwedzką kulturę i lokalny folklor i nie bez kozery został wpisany na listę UNESCO. Muzeum Waza z kolei prezentuję wrak statku, który przez ponad 300 lat spoczywał na dnie Bałtyku. W 1628 roku, kiedy doszło do katastrofy, należący do najlepiej uzbrojonych wówczas okrętów świata przysparzał dumy królowi III Waza. Dziś, wrak wyłonionego z morskich odmętów statku odwiedza ponad milion turystów każdego roku. I powiem szczerze: widok zapiera dech w piersiach. Tak jak reszta atrakcji w mieście doskonale łączącym historię z pięknem natury - Sztokholmie. #muzyka #film #społeczeństwo