O Porto jest dzieckiem rzeki i morza, spotykających się u ujścia w sposób magiczny i niewytłumaczalny. Jedyna w swoim rodzaju symbioza rzeki Duero z grzywiastymi falami szalejącego oceanu wywiera piętno na klimat i charakter mieszkańców miasta. Przeglądają się oni z okien starych domów uroczej Ribeiry, która schodzi stromo w dół ku rzece niczym w lustrze i z szelmowskim uśmiechem powtarzają: "To wielkie szczęście, że mieszkamy właśnie tu w jednym z najpiękniejszych miast Europy".

Zwiedzanie metropolii zdecydowanie warto rozpocząć od rejsu statkiem po rzece Duero. Trzy mosty służą trzem różnym częściom Porto, a każdy z nich spełnia na swój sposób niezastąpioną rolę.

Reklamy
Reklamy

Najbardziej znanym jest oczywiście żelazna konstrukcja D.Maria Bridge wybudowana według rewolucyjnych pomysłów Gustawa Eiffela. Składa się z pojedynczego przęsła spinającego wąwóz jednym za to gigantycznym skokiem. Przemierzający pociągiem każdego ranka mieszkańcy po raz kolejny zastanawiają się czy "linoskoczek" przetrwa kolejną próbę? A on, mimo przeciwności losu trwa od ponad 100 lat. Kolejne dwa bardziej nowoczesne mosty: Arrabida i D.Luis Bridge dają możliwość przyjrzenia się z bliższej perspektywy wpisanej na listę UNESCO starówce.

Nadrzeczna Ribeira to nic innego jak cudownie kolorowy labirynt wąskich uliczek i ściśniętych na niewielkiej przestrzeni kilkupiętrowych domów krytych czerwoną dachówką. Wśród nich poczuć można prawdziwy, unikalny charakter miasta. Jedynie tutaj,nad brzegiem nieśmiertelnej rzeki Duero, wczesnym świtem ujrzymy kontemplujących rybaków i jedynie tutaj przy zachodzącym słońcu poddamy się nostalgicznym brzmieniom rodzimej muzyki "fado".

Reklamy

Winnice i klimat starej Ribeiry

Zaraz po zakończonym rejsie miejscowi zapraszają do zwiedzania lokalnych piwnic i winiarni. Nie na darmo miasto, które ma w nazwie renomowane wino o światowej sławie zasłużyło na ten wybitny przywilej. Tylko paradoksalnie, prawdziwe porto powstaje zupełnie gdzie indziej.Najwytrawniejsze gatunki pochodzą ze stromych, tarasowatych winnic w głębi lądu w pobliżu skąpanych w słońcu winnic. Transportuje się je w dół rzeki łodziami zwanymi "Baracos Rablos".

Przed wiekami Anglicy wpadli na pomysł dodania brandy do wina, by zapewnić trwałość trunku. I tak już zostało do dziś. Ostatecznie leżakując latami w Solar de Vinho - Porto nabiera cudownego aromatu kusząc przybyłych turystów niepowtarzalnym bukietem niczym Ewa kusiła Adama w rajskim sadzie. Prosto z Ribeiry, jeszcze z lekko szumiącą głową po degustacjach lokalnych trunków, warto udać się do serca miasta. Praca de Liberdade jest najbardziej gwarnym placem w mieście, na której stoi pomnik pierwszego władcy Pedra IV.

Reklamy

Dumnie spogląda on z góry na wszystko, co dzieje się wokół przed jego królewskim obliczem. A ma, na co patrzeć. Po prawej stronie tłumnie zebrana młodzież przed lokalnym Mc Donaldem. Co ciekawe, ze względu na oryginalny wystrój wnętrza, wzorowany na latach 30 XX wieku otrzymał on miano najładniejszej restauracji fast food na świecie. Po przeciwnej strony jeszcze większa kolejka ciekawskich i gapiów przed księgarnią Lelo. Jakże się tu dziwić skoro ten bookshop może pochwalić się największymi zbiorami książek o Harrym Poterze na naszym globie. Dodatkowym magnesem jest mroczna atmosfera pomieszczeń, którą tworzą wyjątkowe meble zapożyczone prosto z "Hogwartu".

Nad miastem odważną i zwiastującą zwycięstwo formą dominuje wieża Torre de Igreja dos Clerigos. Aby dostać się na sam szczyt wspiąć należy się naprawdę wysoko, niegdyś 300 kamiennych schodów pokonywano na jednym oddechu .Dziś zajmuje to trochę więcej czasu, ale dla zapierającego dech w piersiach widoku naprawdę warto.

Azulejos a symbole miasta

Gdy spojrzymy w dół na pierwszym planie ukazuje nam się gmach Ministerstwa Sprawiedliwości. Przed nim wyjątkowa rzeźba -bogini porządku. Zgodnie z tradycją oczy powinna zasłonięte mieć szarfą a w ręku dzierżyć wagę. Atrybuty te zapewniają podejmowanie wyroków sprawiedliwie bez osądu pozycji społecznej winowajcy. Jednak tu jest zupełnie inaczej. Pozbawiona elementów władzy Sprawiedliwość to pozostałość po dyktatorskich rządach Salazara. Ówczesny prezydent kraju w dobitny sposób chciał zamanifestować swą wyższość nad wszystkim, co otaczało go wokół. Na szczęście nie zdążył tknąć symbolu miasta dworca Sao Bento. O wspaniałości miejsca świadczy już samo wejście, które zaprasza do wysokiej sali tłumiącej okrzyki zachwyconych pasażerów. Podekscytowani przyglądają się biało niebieskim płytkom "azulejos", które niosą ze sobą historyczny przekaz o Porto od początku dziejów miasta. Prawie dwadzieścia tysięcy elementów upamiętnia ducha prawdziwych bohaterów przeszłości jednocześnie dodając energii żyjącym w pośpiechu obecnym mieszkańcom.

Zaraz obok króluje Igreja de S.Francisco. Sanktuarium kościelne niczym jaskinia pełna nieskończonych bogactw i złoceń stanowi dowód utrwalonego w najdrobniejszym szczególe artyzmu. Kościół zbudowany przez franciszkanów w 1233 roku to wspaniały dowód precyzji i wytrwałości. Każdy centymetr wnętrza zachwyca misterią wykonania. Od strzelistych kolumn poprzez zdobienia na sklepieniach aż do głównego ołtarza odbijającego światło z okien we wszystkich kierunkach.

Ogrody Porto a fanatycy lokalnej drużyny

Niedaleko fontanny z uskrzydlonymi lwami znajduje się Igreja do Carmo. Okala ją ogród, w którym palmy stanowią przeciwwagę dla rozległych płaszczyzn otwartej przestrzeni. Kościół wybudowany w XVIII wieku z zachowaniem sztuki barokowej zdecydowanie dodaje miastu dostojeństwa. Oazy zieleni i drzewa cytrynowe rywalizują o miano " najpiękniejszych" z kamiennymi wnętrzami zabytków. Walka ta jest nie równa na korzyść ogrodów rzecz jasna, które stanowią swego rodzaju ucieczkę przed miejskim zgiełkiem. Sezonowo kwitnące magnolie i kamelie wspólnie z paprociami eksplodują kolorami, przydając miastu jeszcze większej glorii. Każdy ogród ma tu własny romantyzm tak jak każdy zabytek własną, niepowtarzalną legendę pełną mistycyzmu.

Mistyczni wydają się także kibice miejscowego klubu piłkarskiego Porto. Tutejszy stadion "Estadio de Dragao" ,którego symbolem jest władczy smok oferuję wycieczkę do przeszłości. Wystarczy zajrzeć do miejscowego muzeum by dowiedzieć się, że klub od ponad 100 lat wpisuje się ściśle w historię miasta. To właśnie w Porto swe trenerskie kariery szlifowali Jose Mourino i Boby Robson. Tutaj też swój piłkarski kunszt zaprezentowali światu Polacy. Jako pierwszy, już w latach 30 Edward Rocha a później zdobywca Pucharu UEFA z 1986 roku nasz narodowy golkiper Józef Młynarczyk. Dziś FC Porto to kuźnia piłkarskich talentów. Zespół, bez trudu zakwalifikował się do rozgrywek Ligi Mistrzów, gdzie radzi sobie doskonale. Paradoksalnie większość mieszkańców miasta kibicuje Benfice z Lizbony lub lokalnej Boaviście. I jak tu rozgryźć tych Portugalczyków? #piłka nożna #katolicyzm