Indie, magiczna kraina skrajności i kontrastów. Mówiąc szczerze, nigdy mnie tu specjalnie nie ciągnęło, ale kiedy nadarzyła się okazja odbycia lotu do Nepalu, połączona ze zwiedzaniem indyjskich szlaków, nie wahałem się nawet przez chwilę. Wylądowaliśmy od razu w stolicy kraju Nowe Delhi.

Pierwsze co mnie uderzyło, to wszechobecny smog unoszący się nad miastem, który na szczęście przesłaniał prawdziwy obraz stolicy i nie pozwalał od razu zderzyć się z szokującą rzeczywistością.

A był to kontakt przenikliwy do głębi i ten z rodzaju bardzo bezpośrednich.

Fekalia pływające po ulicach, szczury wyłaniające się raz po raz ze szczelin nad krawężnikami i żebracy, którzy jak się okazuje okaleczają się świadomie, by utrzymać przy życiu swoje rodziny.

Pełni obrazu dopełniali zlani potem kierowcy pędzących pod prąd riksz, którzy pedałując resztkami sił w tumulcie kurzu starali się przebić przez zatłoczoną metropolię.

Na ulicach miasta trwała prawdziwa walka o przetrwanie.

Trąbiący jak oszalali właściciele zdezelowanych tuk-tuków walczyli o każdy centymetr powierzchni z rozpadającymi się wrakami przypominającymi przynajmniej kształtem odpowiednik miejskiego autobusu.

Całość przy akompaniamencie rozwrzeszczanych głodnych dzieci, którym wtórował płacz żebrzących matek. Co za koszmar, myślę sobie, gdzie ja jestem?

Ale tak wygląda codzienna walka o przetrwanie 25 milionów obywateli Nowego Delhi, drugiego po Tokio największego miasta świata.

Jak się okazuje, całe Indie liczą dziś miliard trzysta milionów ludzi i nikt tak naprawdę nie jest w stanie panować nad powiększającą się w zastraszającym tempie populacją.

Jedyne co jest pewne i trzyma się jakichkolwiek zasad to fakt, że kraj dzieli się na 26 dystryktów, a aż 22 języków ma status języka urzędowego. Indie to niezwykły kraj i nie bez kozery twierdzi się, że każdy podróżnik raz w życiu musi tu przyjechać. Albo go pokocha albo znienawidzi, ale z pewnością nie pozostanie bez emocji.

Miliard dwieście czterdzieści milionów obywateli, czyli o miliard dwieście więcej niż w Polsce.

Pełna mozaika kolorów skóry, wyznań i smaków to prawdziwe oblicze kraju. #religia