Republika Nepalu jest jednym z najbiedniejszych krajów świata. Dlatego każda pomoc z Zachodu, każda rupia przywieziona przez turystów jest tu na wagę złota. W ostatnich latach, najwięcej inwestycji poczyniono dzięki himalaistom przybywającym tu tłumnie z najdalszych zakątków globu.

Właśnie za sprawą miłośników alpinizmu w wiosce Nauche Baazar urchomiono elektrownię wodną i doprowadzono prąd. Dlaczego? Otóż, to pierwsze miejsce po 1,5 miesięcznym pobycie w wysokich górach, gdzie zdobywcy ośmiotysięczników łapią kontakt z cywilizowanym światem. Alpiniści ze Szwajcarii zainwestowali, by po wielotygodniowym odosobnieniu wziąć gorący prysznic, czy skorzystać z internetu. Paradoksalnie wszystkie pieniądze zainwestowano w udogodnienia dla alpinistów zapominając o najważniejszym,czyli zbudowaniu drogi. Dlatego do Nauche Baazar dojechać się zwyczajnie nie da, a jedyną możliwością dotarcia tu, jest lot do Katmandu, po którym następuje kilkudniowa wędrówka. Miłośnicy wspinaczki traktują ją jako rodzaj rozgrzewki przed walką z najwyższymi szczytami na Ziemi.

Himalaje są przedmiotem inspiracji i pożądania. Żaden inny łańcuch górski nie skupia aż 10 najwyższych szczytów razem, a z 14 ośmiotysięczników występujących na naszej planecie aż 8 znajduje się na pograniczu Nepalu i Indii. Wszystko zaczęło się 1921 roku. Na najwyższy szczyt świata mierzący 8849 metrów pierwszą wyprawę zorganizował naczelny geolog Indii Everest,stąd nazwa Mont Everest, która przetrwała do dziś. Wyprawa zakończyła się fiaskiem, a pierwsi śmiałkowie stracili życie.

Druga próba zdobycia Czomolungmy (tybetańska nazwa szczytu oznaczająca Matkę Gór) również nie zakończyła się sukceem. Podobnie jak i trzecie podejście z 1924 roku, które spełzło na niczym. Dwóch brytyjskich alpinistów Malwin i Erwing nigdy nie powróciło z wyprawy. W 1953 roku Nowozelandczyk sir Edmund Hilary jako pierwszy wspiął się na Sagarmatę, co po nepalsku oznacza Matkę Oceanów. Wówczas, był to nie lada wyczyn, gdyż alpiniści oprócz walki z własnymi słabościami i przeciwnościami losu zmuszeni byli dźwigać kilkunastokilogramowe butle tlenowe. Nie znano jeszcze specjalnych wiatroszczelnych i lekkich ubrań. Stroje z tamych czasów szybko nasiąkały wodą i stanowiły kolejne utrudnienie. Na szczęście ekipa wyposażona była w gramofon, który wieczorami umilał im czas w ciasnych namiotach, a słuchanie muzyki należało do dobrej etykiety. Po zdobyciu Mont Everestu sir Hilary podobno w euforii wykrzyknął: "Wreszcie pokonaliśmy skurczybyka…".

W 1974 roku udało się pierwsze wejście na Czomolungmę bez użycia tlenu, a cztery lata później po raz pierwszy pokonano "strefę śmierci", gdzie znajduję się jedynie 30 procent potrzebnego tlenu. Duży udział w historii himalaizmu mają Polacy. W 1989 roku, Jerzy Kukuczka jako pierwszy wspiął się na szczyt zimą, a Wanda Rutkowska była pierwszą Europejką i trzecią kobietą na świecie, której udało się zdobyć Sagarmatę.

Do dziś, mimo rozwoju techniki i użycia telefonii satelitarnej Mont Everest stanowi nie lada wyzwanie. Uczy on pokory i szacunku do gór , w których człowiek jest tylko "ułamkiem sekundy".



#książka