Nawet, jeżeli nie potwierdza tego jeszcze policja z Manchesteru, mieszkańcy miasta swoje wiedzą – w mieście grasował, a może nawet wciąż grasuje seryjny morderca. Londyn miał swojego Kubę Rozpruwacza, kto wie, może ma go również Manchester. Z pewnością miał w Kanale Manchesterskim 61 ciał, które od lat wyławia stamtąd lokalna policja.

Temat jest żywy nie tylko w Manchesterze. Dyskutują o nim również w innych dużych brytyjskich miastach, spekulują na portalach społecznościowych, rozmawiają konstable w korytrzach policyjnych posterunków i zawodowo zajmujący się kryminalistyką naukowcy z brytyjskich uniwersytetów.

Z 61 ciał, które w kanale znaleziono zidentyfikowano ledwie dwie trzecie ofiar.

Reklamy
Reklamy

W tym niektóre – tak, jak 53-letni Anthony Muise, przebywający w mieście turystycznie – miały rany kłute. Inna ofiara, budzący najwięcej dyskkusji 22 latek, Chris Brahney, który zaginął po koncerci rockowym, mimo wielu badań nie zdradził tajemnicy swojej śmierci. Koroner nie był w stanie ocenić przyczyn zgonu młodzieńca nie wykluczając ani wypadku, ani samobójstwa, ani morderstwa.

Policjanci przyznają zaś, że między ofiarami nie było żadnego związku, ani za życia, ani w momencie śmierci. Sprawę badają, a jakże! Ale, jak zapewniają, za wcześnie jest, żeby mówić o seryjnym zabójcy. Czy to samobójstwa? - Za wcześnie, żeby rozmawiać o tym ze szczegółami – mówią policjanci.

- Uważam, że liczba wyłowionych z tego jednego miejsca ciał jest niepokojąca – uważa jednak prof. Craig Jackson z katedry psychologii Unwiersytetu w Birmingham w rozmowach z dziennikarzami.

Reklamy

- Nie wydaje się prawdopodobne, żeby kanał był miejscem nieszczęśliwych wypadków i samobójstw. Należy pamiętać, że woda jest doskonała do usuwania śladów DNA.

Brytyjscy internauci mają swoje zdanie. Pojawia się coraz więcej głosów, że niektóre z ofiar przed śmiercią były widziane z tajemniczym mężczyzną.

Seryjni mordercy są dla Wielkiej Brytanii towarem eksportowym. To właśnie na Wyspach w 1888 roku najbardziej znany z nich – Kuba Rozpruwacz (oreślany przez współczesnych mu angielskich dziennikarzy również jako Morderca z Whitechapel i Skórzany Fartuch) – który podrzynał gardła prostytutkom z ubogich dzielnic, rozcinał im brzuchy i wycinał część narządów wewnętrznych. Czasem wysyłał je oficerom Scotland Yardu.

Z czasem uznano – a jest to pomysł sprzed ledwie dwóch lat – że Kubą Rozpruwaczem był osobnik pochodzący z Polski. Według brytyjskich śledczych (raczej domorosłych) naprawdę nazywał się Aaron Kozminski i był 23-letnim Polakiem. Ale to jedna z ponad 100 hipotez dotyczących tożsamości seryjnego mordercy. Tak naprawdę nigdy nie został złapany, zaś jego morderstwa pozostały niewyjaśnione. Podobnie, jak – póki co – 61 śmiertelnych przypadków w Manchesterze.