Bijące rekordy popularności fascynujące rejsy statkiem po najpiękniejszych zakątkach Grecji i Turcji okazały się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Sama formuła zwiedzania pozwalająca każdego dnia eksplorować bogactwo innej z antycznych wysp porozrzucanych pomiędzy morzem Jońskim, a Egejskim sprawia, że wrażenia estetyczno - kulturowe pozostają na długo w pamięci. Jeśli dodamy do tego doskonale zorganizowany czas wieczorny na pokładzie, gdzie oprócz nauki języka greckiego uczestniczyć możemy w pokazach sztuki kulinarnej i greckim weselu, gdzie tańczy się zgodnie z tradycją na roztłuczonej porcelanie to nudzić się nie będziemy nawet przez chwilę. Na statku z pewnością w czasie Wieczoru Kapitańskiego poznamy naszą załogę z Filipin, Mauritiusa czy Ukrainy co pozwala zgłębić wiedzę o codziennym życiu na Krymie czy w Odessie.

Atena - bogini mądrości, sztuki, wojny sprawiedliwiej i opiekunka miast.

Wyspy greckie to prawdziwy róg obfitości, przesiąknięty wielokulturową tradycją i pełen idylicznych krajobrazów od białych skał Mykonosu po wulkaniczne cuda na Santorini. Zwiedzanie zaczynamy od kolebki cywilizacji europejskiej, gdzie powstała demokracja Aten. Nazwa miasta mówi, że należy ono do bogini Ateny, bogini mądrości, strategii i rzemiosł. Ateny, których początki giną w mroku neolitu, przeżywało kolejno zmienne dzieje losów, chwilę potęgi przeplatane były momentami upadku. Dzisiejsze pełne sprzeczności miasto nosi ślady jednego i drugiego - majestatyczne ruiny Partenonu kontrastują z orientalną wrzawą bazarów. Ciche pachnące żywicą wzgórza i cudowne zabytki nikną i gubią się w jednostajnej XX wiecznej zabudowie miasta. Stolica antycznej Hellady do dziś fascynuje pozostałościami Teatru Dionizosa na wzgórzu Akropolu. Prawdziwy klejnot miasta wreszcie ma godną oprawę. Podczas liftingu Aten przed olimpiadą tereny wokół miasta pokryto marmurowymi płytami, obsadzono zielenią i wyłączono z ruchu kołowego. Tu przebogate w historię i eksponaty muzeum zwane Bizantyjskim pozwala przenieść się zwiedzającym w czasy Ateny, Ikara i króla Minosa.

Na deser pozostaje oczywiście monumentalna brama Propylyje oraz Nike i Erechtjon ze słynnym krużgankiem. A po południu zdecydowanie warto skryć się przed palącym słońcem w jednej z uliczek zabytkowej dzielnicy Plaka. Zielonymi terenami Agory dochodzimy do placu Sintagma i Łuku Hadriana. Plaka to prawdziwa enklawa starych domów, zaułków, winnych pergoli, tawern i klimatycznych straganów. Na niewielkim obszarze aż roi się od bizantyjskich kościółków i pięknych XIX wiecznych rezydencji byłych greckich gwiazd muzyki pop. Od południa z Plaką sąsiaduje Rzymska Agora z Wieżą Wiatrów i monumentalną bramą Ateny Archegetis. To tu, w cieniu jońskich Portyków handlowano w starożytności oliwkami, a w czasach osmańskich zbożem. Wieża Wiatrów w owych czasach była ostoją tureckich derwiszy, a dziś chrześcijanie z anesksowali ją na babtysterium.
Monumentale Ateny mimo upływu wieków inspirują bogactwem i historią, na długo pozostając w pamięci.

Kosmopolityczna Mykonos.

Niewielka wyspa wyłaniająca się z okolic Delos to Mykonos światowej sławy "party island". To właśnie tu zjeżdżają najzagorzalsi fani muzyki i wakacyjnej imprezy z całego świata. Przez okrągły sezon Mykonos przyciąga i kusi róznobarwne tłumy żądne rozrywki i nowych znajomości. Bujne życie nocne, świat odmiennych mniejszości seksualnych i ogromna tolerancja plasują kurort w śródziemnomorskiej czołówce obok Ibizy i Rimini. Tu po prostu warto bywać, przypłynąć luksusowym jachtem i spędzić noc w towarzystwie najlepszych Dj-ów naszego globu. Ale Mykonos to także kolebka artystów. Często można w niej spotkać przesiadujących z wypłowiałymi od żaru promieni sztalugami malarzy. Od razu widać, że z sercem i pasją przelewają piękno okolicy na płótno. 

Mykonos uważana jest za najbardziej malowniczą spośród wszystkich Wysp Cyklady - z białymi domkami obmytymi przez szafirem morza i przepięknym wzgórzem wiatraków śmiało konkurować może z najbardziej romantycznymi zakątkami Europy. Niektórzy nazywają stare miasto na Mykonosie - " grecką Wenecją". Władze wyspy dbają, by nic nie zepsuło wizerunku zezwalając na stawianie budynków w stylu wyłącznie cykladzkim. Dlatego też wzdłuż promenady aż roi się od wszelkiego rodzaju sześcianów pociągniętych białą farbą.

Delfickie wyrocznie na Rodos. 

Na zakończenie koniecznie odwiedzić trzeba wyspę Boga Heliosa czyli Rodos. Dlaczego, bo to przecież rajski ogród całego archipelagu, gdzie przez minimum 300 dni świeci słońce. Za sprawą Kolosa Rodyjskiego widnieje na liście siedmiu cudów świata, a jej walory przyrodniczo - krajoznawcze docenili także przedstawiciele Światowego Dziedzictwa UNESCO.

30 metrowy posąg boga Heliosa wzniesiono przez Rodyjczyków po odparciu ataku Antygonitów w 305 roku p.n.e. Pieniądze na budowę zgromadzono sprzedając uzbrojenie macedońskiego wroga. Gotowy Kolos projektu Charesa z Lindos miał 33 metry wysokości, a kiedy runął do morza tylko nieliczni byli w stanie objąć ramionami jego kciuk. Na wieść o tym Promoeteusz III zaofiarował pomoc w odbudowie statuy, jednak wyrocznia delficka zleciła inaczej. Dlatego też Kolos leżał w gruzach przez prawie 1000 lat, aż do najazdu arabskiego w 654 roku. Ci rozłożyli go na szczątki i sprzedali Żydom z Syrii. Dziś główny port i stolica wyspy - miasto Rodos to 60-tysięczna metropolia. 

Usytuowane po wschodniej strony cypla, stare miasto kontrastuje z nowoczesnym portem Mandraki, gdzie cumują tysiące jachtów i statków wycieczkowych. Nie ma się co dziwić biorąc pod uwagę, że słoneczna Rodos zdobyła swą popularność jako największa grecka wioska wakacyjna. Na południowych plażach Prasonisi świetnie działają polskie szkółki surfingowe, mające swe bazy na Helu.

Grecja olśniewa, zarówno kontynent jak i wyspy zachwycają obfitością historii wplecionej w cudowne krajobrazy. A kryzys, dawno się skończył..