Od zawsze marzyłem by odwiedzić dwie perły rosyjskiej potęgi: Sankt Petersburg i oczywiście stolicę kraju, Moskwę. Przenieść się do tamtych carskich czasów, kiedy to mężczyźni wykazywali swą niezwykłą odwagę w pojedynkach, a kobiety zalotnie uwodziły na hucznie wyprawianych balach. Postanowiłem najpierw odwiedzić Petersburg, bo to przecież miasto niezwykłe, nie bez kozery zwane "Wenecją Północy". Założone w 1703 roku, już po 10 latach stało się stolicą Imperium Rosyjskiego i szybko zyskało sławę jednego z najpiękniejszych miast Europy. Tylko w XX wieku przeżyło trzy zmiany nazwy i rewolucje - jak na miasto liczące zaledwie 300 lat, to jego dzieje są co najmniej zdumiewające.

Reklamy
Reklamy

Pełna przygód wyprawa miała swój początek w samolocie, gdzie podpici Rosjanie wszczęli awanturę ze stewardessami, bo nie serwują alkoholu na pokładzie. Posunęli się za daleko i samolot był bliski awaryjnego lądowania. Tuż po przylocie, z pokładu wyprowadziła ich milicja. Po przyjeździe do miasta od razu uderzyło mnie piękno głównej arterii - Newskiego Prospektu, który prezentuje Petersburg światu jako ulicę "tolerancji i kultury". Pod koniec XIX wieku spacer tutaj dawał obraz społeczeństwa. Obok pijaków i oficerów, którzy często żyli ponad stan, widywało się prostytutki i zebraków. Zastawiali chłopów by sprostać astronomicznym kosztom życia. Jeszcze wieczorem postanowiłem zobaczyć najlepszy balet świata w Teatrze Maryjskim. Należy on do jednej z najważniejszych instytucji w całej Rosji, a przedstawienia baletowe i operowe to światowa czołówka.

Reklamy

To właśnie tu debiutowała Anna Pawłowa w roli umierającego łabędzia i tu pierwsze kroki stawiał Wacław Niżyński w słynnej "Szecherezadzie". Z Teatrem Maryjskim związana była również córka polskiego tancerza - Matylda Krzesińska, o której mówi się, że miała romans z ostatnim carem Rosji Mikołajem II.

W drodze na spektakl kolejna przygoda, tym razem pozytywna. Utknąłem w gigantycznym korku, a kierowca autobusu za nic w świecie nie chciał otworzyć drzwi by wypuścić pasażerów. Na szczęście znalazła się młoda studentka, która nie tylko przekonała go, ale i zaoferowała, że wskaże najszybszą drogę do teatru. Byłem zdumiony pomysłowością i otwartością. Jak się póżniej okazało tacy są właśnie mieszkańcy Petersburga: mili, uprzejmi, uśmiechnięci i gościnni.

Wieczorem ogromnych emocji dostarcza spacer Newskim Prospektem. Wszyskie perły architektury są iluminowane i robią niesamowite wrażenie. A to Dom Mody zaprojektowany dla firmy futrzarskiej na początku XX wieku, a to Rosyjska Biblioteka Narodowa licząca ponad 33 miliony woluminów, a to kamienica Cartiera, od 1912 roku chluba miasta.

Reklamy

A na kolacje zajrzeć trzeba do restauracji Teremok, gdzie serwuje się specjały kuchni rosyjskiej - można tu zjeść doskonały "borszcz" z kwaśną śmietaną, do tego bliny z kawiorem, a na deser "waranki".  Można też zamówić zupę rybną, uchę, którą podadzą z pielmieniami - pierożkami o przeróżnym nadzieniu. Popularna jest też solanka i pieróg z ciasta drożdżowego z nadzieniem z ryb, jajek, koperku zwany kulebiakiem.

Już następnego ranka przygoda goni przygodę. W drodze do letniej rezydencji Carskiego Sioła wypadek na drodze. Marszrutka, czyli niewielki busik, którym podrózuję, zostaje całkowicie zablokowany. Czas biegnie, nie ma za bardzo alternatywy, a w planach miałem zobaczyć jeszcze dzisiaj słynny Peterhoff. I po raz kolejny uczynność mieszkańców miasta daje znać o sobie: jeden z kierowców oferuję powiezienie do pałacu. Cała rezydencja w Carskim Siole robi oszałamiające wrażenie, a Bursztynowa Komnata przyprawi niejednego o zawrót głowy. Przepych, złocenia i dbałość o detale świadczą o nienagannym guście carowej. Elżbieta posiadała 15 tysięcy sukien i uwielbiała przebieranki. Jej niespokojna natura przejawiała się w częstych polowaniach, zabawach na lodzie czy maskaradach w kostiumach płci przeciwnej. Peterhoff z kolei to cudowny park w stylu francuskim, w którym dominuje Wielka Kaskada fontann. Składa się ona ze 144 wodotrysków i 37 złoconych posągów. Co ciekawe wykorzystano tu system bez pomp, a woda doprowadzana jest z pobliskich wzgórz, by zaraz potem spłynąć w dół ku Zatoce Fińskiej. Cała posiadłość należała do cara Piotra I, który po zwycięstwie nad Szwedami zdecydował zbudować pałac godny prawdziwego monarchy. Do budowy zmusił do roboty ponad 5000 robotników, a prace odbywały się w szaleńczym tempie. Nocne życie Petersburga podobno skupia się wokół Pałacowego Wybrzeża. Postanowiłem to sprawdzić i udałem się szlakiem najważniejszych symboli miasta. Rzeczywiście tłumy miejscowych i turystów mimo deszczowej pogody skupiły się wokół rozświetlonego pomnika cara Piotra I na koniu, zwanego Jeżdzcem Miedzianym, głównego gmachu jednego z największych muzeów świata Ermitażu oraz krążownika Aurora, z którego oddano strzał dający sygnał do rozpoczęcia przewrotu i rewolucji październikowej.

Ogromną popularnością cieszą się także nocne rejsy po Newie, w trakcie których zobaczyć można niesamowite zjawisko jakim jest otwieranie zwodzonych mostów na rzece. Latem podziwianie "białych nocy" w Petersburgu to już obowiązek. Aż żal wyjeżdzać z tego uroczego miasta artystów, przebogatej kultury i historii. Śmiało można stawiać je obok najbardziej romantycznych miejsc Europy, czyli Paryża i Wenecji. Ale nadszedł czas na poznanie 15 milionowej metropoli, stolicy kraju - Moskwy.

Tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda, zdziwienie, zaskoczenie, sensacja goni kolejną. Moskwa to zupełnie inne miasto, na pierwszy rzut oka nieprzyjazne i niebezpieczne. Na ulicach straszliwe korki, a podróż z lotniska Wnukowo do pierwszej stacji metra zajmuje około 2 godzin zamiast obiecanych 20 minut. W samym metrze ludzie patrzą na ciebie z agresją, jakby mieli cię za chwilę udusić. Na ulicach mnóstwo pijanych, żebraków i chamstwa. Ma się odczucie, że miejscowa milicja nie panuje nad sytuacją. Kolejny rozbój to kwestia czasu. Podobnie w hostelu, gdzie zdarzyło mi się spać, dzieliłem pokój z trzema na pierwszy rzut oka typami z Kazania. Nawet zastanawiałem się nad zmianą hotelu w obawie o kradzież, na szczęście wieczorem "przełamałem lody" kieliszkiem miejscowej wiśniówki i zdobyłem zaufanie Tatarów.

Samo metro w Moskwie to prawdziwa potęga, a każda stacja to dzieło sztuki. Perony przypominają miniaturowe pałace, zdobione kryształowymi żyrandolami, złoconymi rzeźbami i mozaiką. Jest to jednocześnie jedno z najbardziej wydajnych i eksploatowanych sieci metra na świecie. Uruchomione w 1935 roku cacko ma dziś ponad 165 stacji i przewozi od 2 do 3 milionów pasażerów każdego dnia. To więcej niż metro w Londynie i Paryżu razem wzięte. Aby poznać najważniejsze zabytki miasta najlepiej wybrać się na tak zwany "free city tour", gdzie miejscowi przewodnicy z pasją opowiedzą o historii Moskwy zupełnie za darmo. A można jeszcze przy tym zarobić... jak? Otóż czekając na owe oprowadzanie zostałem zaproszony do udziału w reklamie, którą akurat kręcono po drugiej stronie ulicy. I tak w 30 minut udało się zarobić 1000 rubli, które pózźniej i tak przekazałem mojej przewodniczce Saszy w podziękowaniu za rewelacyjną wycieczkę. A było co oglądać. Prawdziwą perłę miasta Sobór Wasyla Błogosławionego, wzniesiony przez cara Iwana IV zwanego Groźnym. Rzeczywiście do spokojnych nie należał skoro twórcę świątyni kazał oślepić, by już nic piękniejszego nie wybudował, a swojego najstarszego syna zabił w ataku szału. Sobór Wasyla kryje jeszcze jedną historię rzeźnika Minina i księcia Pożarskiego, którzy to atak Polaków w XVII wieku odeprzeć mieli. Dziś dumnie stoją na pomnikowym cokole i patrzą w stronę Placu Czerwonego. Plac Czerwony wziął swoją nazwę od słowa "krasnyj". Tu właśnie mieszczą się mury Kremla, pod którymi spoczywaj ciała między innymi: Józefa Stalina i Jurija Garagina. Jednak największe emocje budzi możliwość obejrzenia zabalsamowanych zwłok Lenina. Przed kasami do Mauzoleum niespotykane tłumy żądnych wrażeń turystów. Przepychają się jeden przez drugiego by choć przez chwilę spojrzeć Leninowi w oczy i poczuć ducha tamtej epoki. Na Placu Czerwonym mieści się GUM. To moskiewski odpowiednik londyńskiego Harrodsa, najdroższy i najbardziej ekskluzywny dom towarowy w całym mieście. Tu, po naszyjniki z pereł i najnowsze modele Lamborghini przyjeżdżają żony rosyjskich milionerów. Skoro już o nich mowa, to moskiewska elita ma swoje ulubione i wybrane miejsca. Należą do niech: ulica Twerska z najdroższymi restauracjami w mieście, gdzie ceny kolacji z kawiorem i szampanem spokojnie przekraczają 1000 Euro. To także najdroższe moskiewskie hotele Metropol i National, gdzie spali Bernard Shaw, Winston Churchill czy Michael Jackson.

W drodze na zwiedzanie Kremla zdecydowanie warto obejrzeć zmianę warty prezydenckiej. Żołnierzami są młodzi chłopcy pomiędzy 19 a 26 rokiem życia o zblizonej urodzie, podobnego wzrostu i bardzo wysportowani. Wielogodzinne ćwiczenia przynoszą efekt w postaci idealnie zgranych ruchów, na co patrzy się z przyjemnością. Sam Kreml to, była twierdza carów i siedziba najwyższych władz Związku Radzieckiego, od stuleci uważany jest za symbol potęgi państwa. Kreml jest obecnie siedzibą urzędującego prezydenta, do zwiedzania udostępniona jest zaledwie połowa obiektu. W praktyce wygląda to tak, że rosyjscy żołnierze co chwila pouczają: tu nie można, to zamknięte, a tu się remontuje. Na szczęście główne obiekty są dostępne dla turystów. Należą do nich: największy dzwon świata Car, ważący ponad 11 ton; Armata cesarka Puszka ważąca ponad 40 ton; Sobór Uspieński jedna z najstarszych świątyń Rosji. Tak oto carska wyprawa po najważniejszych rosyjskich miastach dobiega końca, a wniosek wysuwa się sam. Zderzenie na linii Petersburg - Moskwa jest silne i odczuwalne, ale to totalnie dwa różne światy w tym samym kraju. Tak czy inaczej warto odwiedzić oba, aby porównać i wyrobić sobie własną opinię.