Pech czy nie pech? Trudno z tym dyskutować. Jednak piątek 13 jako pechowy dzień pojawia się w bardzo wielu kulturach. Ostatni obchodziliśmy 13 marca. W ciągu roku pechowa data może się zdarzyć co najmniej raz, a maksymalnie trzy razy. Popularny przesąd związany z tym dniem jest typowy dla krajów anglo-, francusko- i portugalskojęzycznych. Oprócz tego pojawia się między innymi w Polsce, Niemczech, Austrii, Estonii, krajach skandynawskich, Czechach, Belgii i nawet na Filipinach. Co ciekawe, południe Europy nieco się pod tym względem różni. Dla Włochów pechowy jest piątek 17, a na przykład dla Greków, Hiszpanów i Rumunów - wtorek 13.

Popularny przesąd czasami przybiera formę lękową. Paraskewidekatriafobia to… strach przed piątkiem 13. Skomplikowana zbitka wywodzi się z języka greckiego. "Paraskevi" oznacza piątek, "dekatreis" - trzynasty, a "fobia" to właśnie lęk. Szczególnie w zachodniej kulturze sama trzynastka uznawana jest za pechowa. Z kolei termin triskaidekafobia oznacza lęk przed tą liczbą. Pojęcie wprowadził amerykański psychiatra Isador Coriat w 1910 roku. W wielu hotelach nie ma pokojów o numerach 13, 113, 213 itd. Co ciekawe, w głównej siedzibie TP SA w Warszawie w windzie pominięto przycisk o numerze 13. W popularnym polskim serialu "Alternatywy 4" mieszkanie o takim numerze uchodziło za przeklęte.

Pechowość trzynastki można wiązać z Ostatnią Wieczerzą, która poprzedzała dzień Męki Pańskiej. Przy stole zasiadło 13 osób, a wydarzenie miało miejsce 13. dnia miesiąca Nisan. Skąd jednak związek trzynastki z piątkiem? Uznaje się, że tradycja wywodzi się ze średniowiecza, a dokładnie od dnia aresztowania templariuszy - z wielkim mistrzem na czele - w piątek 13 października 1307 roku przez francuskiego króla Filipa IV Pięknego. Templariuszy oskarżono o herezję, jednak celem było przejęcie ich wielkiego majątku. Wielki mistrz Jacques de Molay spłonął na stosie 18 marca 1314 roku. Zgodnie z legendą przed śmiercią miał przekląć króla francuskiego i papieża Klemensa V - wieszcząc, że w ciągu roku cała trójka spotka się na Sądzie Bożym. Co ciekawe, Klemens V zmarł już miesiąc później, a w ciągu kolejnych miesięcy to samo spotkało Filipa IV Pięknego. Pikanterii dodaje fakt, że w obu przypadkach nie są dobrze znane okoliczności i przyczyny.