To nie pierwsza afera taśmowa w III RP. Już w 2006 roku opublikowano rozmowy posłanki Renaty Beger kuszonej intratnymi propozycjami za przejście z Samoobrony do Prawa i Sprawiedliwości. W 2014 roku zaś tygodnik "Wprost" opublikował rozmowy polityków prowadzone w warszawskich restauracjach. Wszystko zostało pozyskane nielegalną drogą - poprzez podsłuchy. Afera polityczna wyraźnie zaszkodziła Platformie Obywatelskiej. Opozycja żądała dymisji podsłuchiwanych polityków, a nawet skrócenia kadencji Sejmu i przedterminowych wyborów.

Pierwsze zapisy rozmów pojawiły się w serwisie internetowym tygodnika "Wprost" już 14 czerwca 2014 roku, a dwa dni później w wersji papierowej. W kolejnych dniach dalsze treści ujrzały światło dzienne. Pierwsze to rozmowy ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką - dyskusje na temat odwołania ministra finansów Jacka Rostowskiego czy finansowania deficytu budżetowego przez NBP. Kolejne publikowane zapisy dotyczyły Sławomira Nowaka, Andrzeja Parafianowicza i Dariusza Zawadki, którzy rozmawiali między innymi na temat kontroli skarbowej u żony Nowaka. Trzeci cykl to dyskusje ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego z ministrem finansów Jackiem Rostowskim. Sikorski podkreślał w niej na przykład iluzoryczność sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Bohaterami kolejnych stenogramów byli między innymi Paweł Graś, rzecznik prasowy rządu, prezes PKN Orlen Dariusz Jacek Krawiec czy minister Skarbu Państwa Włodzimierz Karpiński. Afera wciąż trwa - jeszcze w marcu 2015 roku CBA przekazało prokuratorze kolejne zapisy rozmów. Wśród nagranych są między innymi były prezydent Lech Wałęsa czy prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Rozmowy zarejestrowano pomiędzy lipcem 2013 roku a czerwcem 2014 roku. Politycy byli nielegalnie podsłuchiwani w takich warszawskich restauracjach, jak Sowa & Przyjaciele, Amber Room i Osteria. Po publikacji tygodnika "Wprost" (do materiałów dotarł dziennikarz śledczy Piotr Nisztor) wybuchła poważna afera polityczna. Zwracano przy okazji uwagę na dość potoczny, niekiedy wulgarny język polityków. Sprawą szybko zainteresowała się prokuratora. Do historii przeszła już akcja w tygodniku "Wprost", gdy do redakcji wkroczył prokurator z funkcjonariuszami ABW, żądając przekazania materiałów. Redaktor naczelny pisma Sylwester Latkowski odmówił, argumentując to tajemnicą dziennikarską. Ostatecznie funkcjonariusze odeszli z pustymi rękami. Jednak 21 czerwca "Wprost" przekazał prokuraturze wszystkie zapisy rozmów, którymi dysponował.