Zabytki techniki, czyli najstarsza autostrada

Liczący 101 kilometrów odcinek A4 pomiędzy węzłami Krzyżowa i Bielany Wrocławskie to… najstarsza autostrada na terenie Polski. Została wybudowana w latach 1934-36 przez III Rzeszę w ramach sieci Reichsautobahn i oddana do użytku jako dziewiąta niemiecka autostrada 27 września 1936 roku. Niespełna 10 lat temu ten fragment drogi A4 poddano remontowi, polegającemu na… wymianie nawierzchni i dobudowaniu zatok awaryjnych. To rozwiązanie jest pomocne w momencie, gdy samochód ulega awarii, lecz jest w stanie dojechać do najbliższej zatoki. Gdy jednak awaria ma charakter nagły i auto całkowicie odmawia posłuszeństwa na środku autostrady zawsze doprowadza to na legnickiej A4 do zatorów (w najlepszym przypadku), lub karamboli (w przypadku nieco gorszym). Jest jeszcze jeden szczegół, który czyni ten fragment drogi tak niebezpiecznym: bariery ochronne, które zostały ustawione tuż przy prawej krawędzi jezdni. Powodują one, że nawet w sytuacji „awaryjnej” kierowca nie jest w stanie w żaden sposób „uciec” przed najechaniem na stojący na prawym pasie, lub też gwałtownie hamujący, pojazd. Stąd też najechania na tył pojazdu są na tym fragmencie nagminne.

Ograniczenie lekiem na całe zło, czyli jak ukryć fakty

Z uwagi na braki legnickiego odcinka A4 Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zadecydowała o wprowadzeniu na tym fragmencie trasy ograniczenia do 110 km/h. Pytanie jednak co pozwala GDDKiA oraz rządzącym Polską politykom twierdzić wbrew faktom i logice, że stukilometrowy odcinek drogi pomiędzy Krzyżową, a Bielanami Wrocławskimi to autostrada? Rzekoma „autostrada” nie spełnia nawet standardów przewidzianych dla drogi szybkiego ruchu, stąd też ograniczenie prędkości do 110 km/h (na drodze szybkiego ruchu ograniczenie wynosi obecnie 120 km/h). Mamy zatem autostradę, która na odcinku ponad 100 kilometrów wcale autostradą nie jest, choć urzędnicy i politycy usilnie przekonują, że czarne jest białe. Nietrudno też zauważyć, że rzeczywistość alternatywną propagują kierowcy, którzy wolą brać za dobrą monetę zapewnienia władz, że jadą autostradą i ignorują ograniczenie prędkości do 110 km/h.

Żeby autostrada była autostradą, czyli droga przez mękę

Wypadki i karambole na wspomnianym odcinku A4 to norma. Jedno z najbardziej spektakularnych zdarzeń miało miejsce 3 kwietnia tego roku, kiedy to na dwukilometrowym fragmencie autostrady pomiędzy węzłami Chojnów oraz Lubiatów doszło do 4 różnych wypadków, w których uczestniczyło łącznie 14 samochodów. Ranne zostały 3 osoby, a korki sięgnęły kilkunastu kilometrów. W ubiegłym miesiącu również działo się tutaj wiele. 1 sierpnia pod Legnicą kierująca busem kobieta uderzyła w tył cysterny – w wypadku rannych zostało 5 osób, z czego 2 ciężko, a korki jakie po wypadku utworzyły się na autostradzie sięgały nawet 12 kilometrów. 22 sierpnia pomiędzy węzłami Wądroże Wielkie i Mikołajewice wypadkowi uległy 3 pojazdy: ciężarówka, auto dostawcze oraz laweta. Przyczyną było najechanie na tył pojazdu i choć w zdarzeniu nie zanotowano rannych, to doprowadziło ono do całkowitego zablokowania autostrady i kilkukilometrowych zatorów. 28 sierpnia Volkswagen wjechał w ciężarówkę – 3 osoby zostały ranne, a na autostradzie utworzył się siedmiokilometrowy korek. W listopadzie 2014 roku posłowie SLD – Piotr Chmielowski oraz Marek Niedbała – złożyli interpelację poselską w sprawie wypadków i zatorów na „legnickim” odcinku autostrady A4. W odpowiedzi sekretarza stanu Zbigniewa Rynasiewicza z PO czytamy, że „trwają działania związane z koncepcją przebudowy autostrady”. Jakie to działania i kiedy przyniosą realne efekty – tego nie wiadomo. Sam czas przebudowy szacowany jest jednak na około 3 lata, choć oczywiście nikt kompetentny nie potrafi sprecyzować kiedy taka przebudowa miałaby się rozpocząć. Na razie pomiędzy Krzyżową, a Bielanami Wrocławskimi panuje to, co w Polsce wykorzystywane jest najczęściej: „prowizorka”.

Źródła: gazetawroclawska.pl, sejm.gov.pl #katastrofa #Transport #podróże po Polsce