Afera spalinowa Volkswagena, która wybuchła przed kilkoma dniami, okazuje się obejmować znacznie więcej aut, niż do tej pory zakładano. Wszystko zaczęło się od szokujących informacji, które ujawniła EPA, czyli Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska. Organizacja wyjawiła, że Volkswagen w autach z silnikiem Diesla swoich marek, sprzedawanych na amerykański rynek, montował specjalne oprogramowanie, fałszujące dane o emisji trucizn w spalinach. Choć samochody przechodziły testy, to jednak emisja niektórych toksyn znacznie przekraczała dozwolone normy - w niektórych przypadkach nawet 40-krotnie. Początkowo wydawało się, że sprawa dotyczy zaledwie niewielkiej części samochodów Volkswagena, produkowanych pod marką VW czy Audi. Akcje koncernu leciały na łeb na szyję, a kierownictwo szło w zaparte. Kiedy jednak szef koncernu Martin Winterkorn, a potem też Michael Horn, szef amerykańskiego VW, przyznali się do przekrętu, tylko w ciągu doby wartość akcji producenta spadła o 20 procent. Do tego dochodzą jeszcze groźby gigantycznych kar oraz odszkodować dla konsumentów, którzy zakupili auto z fałszującym oprogramowaniem.

Jak uzyskać odszkodowanie w aferze Volkswagena?

W tej chwili wiadomo, że skala manipulacji koncernu jest znacznie większa, niż początkowo sądzono. W USA problem dotyczy około pół miliona aut koncernu, jednak władze Volkswagena już ujawniły, że samochodów z oprogramowaniem fałszującym może być nawet około 11 milionów. Jest pewne, że właściciele aut będą chcieli domagać się odszkodowania, z tytułu zakupu towaru niezgodnego z tym, co znajduje się w umowie. Jak twierdzi Michał Herde z warszawskiego oddziału Federacji Konsumentów, aby dostać odszkodowanie, należy wykazać konkretną, materialną szkodę. Jak jej dowieść w tym przypadku? Na przykład przez wskazanie różnicy wartości między autem, które spełnia dane parametry, a tym, które kupiliśmy. Inną możliwością może być odpowiedzialność z tytułu nieuczciwych praktyk rynkowych.

Kto może starać się o odszkodowanie od Volkswagena?

Jest jasne, że afera spalinowa dotyczy nie tylko aut marki Volkswagen, ale samochodów całej grupy. Podstawowym kryterium jest typ silnika: afera dotyczy bowiem tylko pojazdów z silnikiem typu EA 189. W grupie ryzyka są posiadacze m.in. aut marek VW (np. Golf, Jetta, Passat), Audi (modele A1, A3, A4, A5, A6, TT, Q3 i Q5), Skoda, Seat, Bentley, Bugatti, Lamorgini, Porshe, Ducati, Scania czy Man. Jeśli jesteś posiadaczem nowszego typu któregoś z tych aut, to jest możliwość, że możesz wystąpić o odszkodowanie. Istotne jest, z którego rocznika jest Twoje auto. Np. w przypadku modeli takich jak Jetta, Golf, Beetle czy Audi A3, problem dotyczy samochodów z lat 2009-2015.

Szacunkowo w Polsce jest około 100 tysięcy aut ze zmanipulowanym silnikiem. Volkswagen na naprawę szkód przeznaczył ponad 65 mld euro.

Jak cała afera zakończy się dla Volkswagena? Trudno przewidzieć, ale pewne jest, że na przekręcie straci nie tylko koncern, ale też cały niemiecki przemysł samochodowy. I mowa nie tylko o stratach finansowych, ale także utracie wizerunku i zaufania klientów. Takie prześmiewcze filmy, jak poniżej, pojawiać się będą w internecie jeszcze przez długi czas. A to dopiero początek.

Źródło: tvn24bis.pl, polskieradio.pl #prawo jazdy #polskie prawo #Transport