Zakup samochodu wbrew pozorom nie jest łatwym zadaniem. Rynek samochodów używanych w Polsce jest ogromny. Najpopularniejszymi państwami, z których sprowadzane są samochody do naszego kraju, są Niemcy, Włochy, Francja, w ostatnich latach również Szwecja i Szwajcaria. Sprzedający zapewniają o nienagannym stanie technicznym, pewnym i realnym przebiegu oraz o tym, że pojazd jest bezwypadkowy. Kupujących zachęca również fakt, że samochody z zagranicy są zazwyczaj znacznie lepiej wyposażone niż te same modele z polskiego salonu. Czy rzeczywiście warto wybrać auto z zagranicy? Co sprawdzić, żeby nie wpaść na przysłowiową minę?

Jak oszukują handlarze?

Najczęstszym oszustwem handlarzy jest korekta licznika w sprowadzonym samochodzie. Na szczęście wiele państw i salonów samochodowych prowadzi bazę, w której podczas każdego przeglądu i naprawy pojazdu zapisywany jest jego przebieg. Najczęstsze przebiegi, widniejące w ogłoszeniach na polskich portalach, to około 200 tysięcy kilometrów. Nawet 15-letnie samochody kombi z silnikami Diesla mają zazwyczaj takie przebiegi. Jeżeli jednak popatrzymy na ogłoszenia w zagranicznych serwisach, to zauważymy, że tamtejsze samochody robią około 50 tysięcy kilometrów rocznie, tym bardziej jeżeli są wyposażone w silniki Diesla. 

Drugim częstym oszustwem jest ukrywanie ingerencji blacharskich. Czasami są to drobne obcierki parkingowe, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo. Zdarza się jednak, że sprzedawane są pojazdy, które w rzeczywistości zostały złożone z kilku, a naprawy blacharskie były znaczne i zagrażają bezpieczeństwu osób podróżujących pojazdem. Na szczęście można w znacznym stopniu zminimalizować szanse oszustwa ze strony handlarza. Oto kilka rad, jak nie dać się oszukać:

1. Pierwszy właściciel, z polskiego salonu.

Historię pojazdu najłatwiej potwierdzić, jeżeli kupujemy go od pierwszego właściciela, który zakupił samochód w salonie. Prawdopodobnie nie będzie on ukrywał jego historii z tego powodu, że jest jedynym właścicielem i prawda może wyjść na jaw. Warto również podjechać do salonu i sprawdzić historię pojazdu. Zazwyczaj samochody w naszym kraju serwisowane są tylko w okresie gwarancji, ale zdarzają się perełki serwisowane przez cały okres użytkowania. Od jakiegoś czasu prowadzony jest również zapis przebiegu podczas corocznego przeglądu, co ma zmniejszyć proceder cofania liczników.

2. Sprawdź stan blacharski miernikiem lakieru.

W dzisiejszych czasach mierniki lakieru są tak tanie, że naprawdę warto zainwestować te 150-20 złotych w zakup takiego urządzenia. Nie jest to wielki koszt, a pomaga w uniknięciu zakupu samochodu powypadkowego. Jeżeli miernik pokaże wartości 100-200 μm, to oznacza, że lakier jest fabryczny. Nie należy się jednak bać, jeżeli okaże się, że w jednym miejscu jest on w granicach 250-350, ponieważ wskazuje to na zwykłą obcierkę i ponowne malowanie. Nie powinniśmy z tego względu samochodu odrzucać. Jeżeli jednak wartości są znacznie większe i wielu miejscach, powinna być to dla nas informacja, że pojazd prawdopodobnie był uczestnikiem wypadku.

3. Samochód z zagranicy? Korekta licznika?

Jeżeli jednak z jakiegoś powodu zdecydowaliśmy się na zakup samochodu od handlarza, który został sprowadzony z zagranicy, to nie wierzmy w stan licznika. W większości przypadków jest cofnięty o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy kilometrów. Samochody marki Mercedes, BMW, Volvo, Audi, wyglądają świeżo nawet po 200-300 tysiącach kilometrów, w przeciwieństwie do pojazdów innych marek. Często jest tak, że samochód 10-letni ma ponad 400-500 tysięcy kilometrów przebiegu, a w Polsce jego licznik wskazuje 180-250 tysięcy km. Warto dlatego zwracać uwagę na stan techniczny, a nie na licznik. Koniecznie również zdecydujmy się na oględziny kilku różnych samochodów, aby porównać ich zużycie. Może nam to znacznie pomóc ustalić prawdopodobny przebieg. #prawo jazdy #Transport #gospodarka