Polska Izba Ubezpieczeń informuje, że kilka towarzystw ubezpieczeniowych podpisało umowę, dzięki której od 1 kwietnia 2015 r. łatwiej będzie odzyskać pieniądze za szkody wyrządzone przez innych kierowców. System bezpośredniej likwidacji szkód umożliwi otrzymanie odszkodowania od towarzystwa, w którym zawarliśmy polisę OC, a nie od firmy ubezpieczającej sprawcę. Program jest pilotażowy, będzie trwał miesiąc i dotyczy ośmiu firm ubezpieczeniowych, reprezentujących blisko 70% rynku. Jak informuje rzecznik prasowy PIU program nie wynika z przepisów prawa, lecz z dobrowolnego porozumienia ubezpieczycieli.

Sto lat za...

W większości krajów europejskich system taki działa od dawna. Nie jest ważne, kto wyrządził nam szkodę na drodze, bo i tak ubezpieczalnia, w której mamy wykupione OC za to zapłaci. To jej problemem jest odzyskanie pieniędzy od ubezpieczyciela sprawcy. W Polsce jest inaczej - to poszkodowany musi walczyć o swoje pieniądze z firmą ubezpieczającą samochód powodujący wypadek lub stłuczkę.

Autobusy i TIR-y

Duże firmy transportowe, posiadające kilkadziesiąt lub nawet kilkaset pojazdów starają się ograniczyć koszty obowiązkowego ubezpieczenia OC i często podpisują umowy z mniejszymi towarzystwami ubezpieczeniowymi. Płacą niższą składkę, pomimo że są najczęstszymi i niejednokrotnie najbardziej niebezpiecznymi użytkownikami dróg.

Niestety, rzecznik Polskiej Izby Ubezpieczeń nie posiada danych pozwalających na jednoznaczne określenie ile pojazdów komunikacji miejskiej i ciężarówek jest ubezpieczonych w towarzystwach, które przystąpiły do porozumienia o bezpośredniej likwidacji szkód.

TIR-y ze wschodu

Każdy, kto dużo jeździ po polskich drogach zauważa, jak wiele niebezpiecznych sytuacji stwarzają duże ciężarówki na rosyjskich, białoruskich, czy ukraińskich numerach rejestracyjnych. Powód jest jak zwykle banalny - pieniądze. Bo to nie kierowcy są gorsi, ale zachłanność ich pracodawców wymusza wielogodzinne jazdy bez snu - nie wspominając już o odpoczynku w przyzwoitych warunkach. Podobnie są zresztą postrzegani polscy kierowcy TIR-ów, zwłaszcza na zachodzie Europy. Tyle, że polskich szefów firm transportowych nieco łatwiej zdyscyplinować przepisami prawa. Bardzo często efektem przemęczenia kierowcy "ze wschodu" jest kolizja, której skutków niestety nie będzie można rozliczyć na zasadzie "bezpośredniej likwidacji".

Dobrze ustawiony drogowskaz

Niestety bardzo często kierowcy nadal będą musieli sporo się namęczyć, by otrzymać odszkodowanie. Krok do przodu został jednak zrobiony. Pozostaje mieć nadzieję, że nie skończy się na programie pilotażowym i firmy ubezpieczeniowe pójdą dalej w tym kierunku.

Właścicielom samochodów doszedł jednak nowy obowiązek. Przy wyborze ubezpieczyciela muszą - oprócz ceny - sprawdzić, czy gwarantuje on im pomoc przy uzyskaniu odszkodowania od kierowcy ubezpieczonego w innej firmie. No chyba, że lubią odwiedzać sądy.

>>>> Czytaj: Dziesięć przykazań dla kierowcy wiosną

Prezydent podpisał ustawę o kierowaniu obrona w czasie wojny #prawo jazdy #komunikacja Warszawa