Mieszkam w Łodzi... Już od dobrych paru dziesięcioleci i czegoś takiego jeszcze nie widziałem ani o czymś podobnym nie słyszałem. Tegoroczne deszczowe, a zarazem ciepłe lato sprawiło, że chwasty mają idealne warunki do rozwoju. Podobno Łódż zmienia się na lepsze i pięknieje. Oczywiście można nazwać i tak niekończącą się przebudowę Śródmieścia, połączoną z wyburzaniem jednego starego budynku po drugim. Przy tym nie raz chodzi o budowle mające sporą wartość historyczną i architektoniczną. Trwa również demontaż starej substancji mieszkaniowej na wschodnich Bałutach.

Jest to teren byłego Getta Łódzkiego. Getta, które ma najlepiej udokumentowaną historię ze wszystkich podobnych miejsc męczeństwa i pamięci. Nie nakręcimy tam już żadnego filmu, dzięki któremu można by się przeciwstawić twierdzeniom o polskich obozach zagłady itp. antypolskim kłamstwom. Chyba, że przy pomocy jakichś geniuszy od technik komputerowych, którzy coś zrobią na kanwie kilku miejsc, zachowanych jeszcze w stanie podobnym do lat czterdziestych.

Nie jest to jednak doniesienie o wielkiej polityce, ale o czymś nieco innym

Mianowicie o gospodarce komunalnej. Wracajmy przeto do tego skąd wzięły się takie pokrzywy. Przyczyną złego jest zapewne zmniejszenie nakładów ze strony magistratu na paliwo do kosiarek trawy. Stan wielu trawników wskazuje jednoznacznie na to, że dozorcy chcieli przystrzyc cały trawnik, a w pewnej chwili nie mogli już dzieła dokończyć.

Wiadomości zaczerpnięte ze środków masowego przekazu potwierdzają to przypuszczenie. Jak podaje m. in. portal naszemiasto.pl.łódż z roku na rok maleją nakłady na gospodarkę komunalną i ochronę środowiska. "Na pewno gorzej nie będzie" - zapewniali urzędnicy pani prezydent miasta Łodzi Hanny Zdanowskiej. Sezon urlopowy wraz z obecną pogodą zadał jednak kłam tym zapewnieniom.

To już drugi taki kryzys komunalny w Łodzi

Pierwszy nastąpił w lipcu 2013. Dotyczył wtedy zresztą wszystkich miast w naszym kraju. Po przekazaniu usług w dziedzinie wywozu śmieci zagranicznym, głównie niemieckim spółkom nastąpiła śmieciowa apokalipsa. Zwały nie wywiezionych śmieci zalegały pod blokami. Trzeba przyznać, że pani Hania ( podobnie jak inni włodarze naszych grodów) stanęła wówczas na wysokości zadania. Zapewne obawiając się, że rozwścieczeni mieszkańcy zorganizują referendum, w wyniku którego odsuną ją od władzy. Spotkało to przecież jej poprzedniczka Jerzego Kropiwnickiego. Gospodarka śmieciowa w Łodzi pozostawia jednak wciąż jeszcze wiele do życzenia. Postaram się opisać to osobno.

No i co dalej z tymi pokrzywami?

No cóż, czas pokaże. Może we wrześniu uda się jakoś ograniczyć tę plagę. Wydaje się jednak, że okres, w którym można było narzekać na nadmierny hałas wywoływany przez kosiarki należy do bezpowrotnie minionej przeszłości. Zbyt wiele nietrafionych albo nadspodziewanie trudnych inwestycji, jak np. program mia100kamienic, trasa W-Z, próba budowy łódzkiego metra... Inwestycji próby dokończenia których pożerają coraz więcej szczupłych dochodów miasta dotkniętego tzw. kosztami transformacji jak mało które inne Polsce. Dziennikarz obywatelski ma tu co opisywać... Wszystko to przesądza, że przyszłość miasta z filmu Ziemia obiecana maluje się w raczej ciemnych barwach i to mimo jasnych kolorów nowych tynków. Zaś zwykli ludzie nieraz tęsknią za "komuną", która zapewniała każdemu pracę, rentę lub emeryturę i dach nad głową, a także porządek i spokój.

 

Na podstawie obserwacji i doświadczeń życiowych autora.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #finanse publiczne #Ekonomia Łódź