Zuzanna Bartoszek, poetka, performerka, artystka generalnie trudna do jednoznacznego zakwalifikowania i Wojciech Bąkowski, muzyk, grafik, także performer… Gdy się poznali ona miała zaledwie 17 lat, on był od niej o 14 lat starszy. A mimo to stworzyli parę, niezwykle oryginalną i specyficzną – wyjątkową. Na tyle ciekawą, że reżyser Łukasz Ronduda poświęcił jej swój drugi #film fabularny, który premierę miał w grudniu minionego roku.

„Serce miłości”, bo taki, zaczerpnięty z jednego z wierszy Zuzanny Bartoszek, tytuł nosi ten skromny, niewiele ponadgodzinny film, przedstawia historię tych dwojga artystów od momentu, gdy ona, fanka Bąkowskiego, przychodzi na jeden z jego koncertów, a on po prostu proponuje jej wspólne zamieszkanie, wspólne życie.

Reklamy
Reklamy

Nie jest to jednak życie łatwe, a i miłość łącząca tych dwoje - trudna.

Melodramat jak performance

Z Bartoszek i Bąkowskim jest tak, jak w fizyce: ładunki jednoimienne się odpychają, a jednak przecież ze sobą jakoś funkcjonują. Życie tych artystów znaczone jest wzajemną fascynacją i walką jednocześnie – o dominację, o uczucie i o bycie sobą, istotą indywidualną pod każdym względem, nie tylko artystycznym.

Reżyser wspólnie z autorem scenariusza, Robertem Bolestą („Ostatnia rodzina”, „Córki dancingu”) starają się zgłębić zagadkę istoty związku tych ludzi, tak do siebie podobnych, że czasami trudno odgadnąć, czy kochają w tym drugim samego siebie, czy partnera takiego, jakim jest. Twórcy „Serca miłości” w niezwykle plastyczny sposób, co jest zasługą autora zdjęć, Łukasza Gutta, pokazują codzienne życie Zuzanny i Wojciecha - artystów tyleż oryginalnych, co i zafascynowanych komercyjną rzeczywistością (stąd ich częste wizyty w galeriach handlowych, gdzie także znajdują pożywkę dla własnych dokonań artystycznych).

Reklamy

Najbardziej emocjonalne są te sceny, w których Zuzanna i Wojciech toczą boje o swoją odrębność i indywidualność artystyczną (ona zarzuca mu kradzież pomysłów i inspiracji, on bagatelizuje to, czym stara się obniżyć rangę jej pozycji twórczej).

Film Rondudy doskonale oddaje emocje rozgrywające się między tymi dwiema temperamentnymi indywidualnościami, co jest w ogromnym stopniu zasługą występujących w wiodących rolach doskonałych aktorów: Justyny Wasilewskiej i Jacka Poniedziałka. Związani z awangardowymi scenami teatralnymi Polski (TR Warszawa – do niedawna Grzegorza Jarzyny i Nowym Teatrem Krzysztofa Warlikowskiego; w filmie występuje też Magdalena Cielecka z tego samego teatru) tworzą kreacje doskonałe, tak przekonujące i prawdziwe, że widz nawet zapomina, iż nie ogląda filmu dokumentalnego a fabularną historię opowiedzianą przez zafascynowanego nimi reżysera.

Walorem filmu jest też muzyka samego Wojciecha Bąkowskiego w jego autorskim wykonaniu.

Dialog z reżyserem

„Serce miłości” zagościło 13 stycznia 2018 roku na specjalnym pokazie w kinie „Etiuda” w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Reklamy

Pokaz zorganizował tutejszy Dyskusyjny Klub Sztuki Biura Wystaw Artystycznych i Artystycznego Klubu Filmowego Miejskiego Centrum Kultury. Po seansie z widzami spotkał się reżyser filmu, Łukasz Ronduda, który debiutował dwa lata temu filmem „Performer” o artyście Oskarze Dawickim, za który otrzymał nagrody w Lublinie i Berlinie.

Rozmowę z artystą prowadził i moderował Wojciech Mazan z BWA i Stowarzyszenia Kulturotwórczego Nie z tej Bajki. Szczególnie ciekawe były te wątki rozmowy, w których reżyser opowiadał o współpracy z bohaterami filmu: Zuzanną Bartoszek i Wojciechem Bąkowskim, którzy oprócz tego, że są autorami dialogów, którymi posługują się Wasilewska i Poniedziałek, to jeszcze byli obecni na planie i na bieżąco interweniowali we wszelkie odstępstwa od oryginału, czyli od nich samych.

Przez to powstał więc obraz oddający postacie niemal w skali 1:1 (aż dziw, że zaakceptowali nieco inne niż w życiu zakończenie!). Ronduda wiele też mówił o swoim doświadczeniu kuratora w Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie oraz badacza filmu eksperymentalnego (czy jak kto woli artystycznego) i niszowego, którego przedstawicielami są m.in. Zbigniew Libera oraz Anna i Wilhelm Sasnalowie (do tego nurtu należałoby również zaliczyć dotychczasowe filmy Rondudy). W rozmowie z reżyserem aktywnie uczestniczyli też ostrowieccy miłośnicy kina artystycznego.

źródło: własne Autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#kino polskie #Ostrowiec Świętokrzyski