Małgorzata Jamroży urodzona w Stargardzie jest 26 letnią piosenkarką i autorką tekstów, lepiej znaną pod pseudonimem artystycznym #Margaret. Jeszcze cztery lata temu mało kto wiedział, kim jest ta młoda kobieta. Natomiast dzisiaj jest jednym z najlepszych polskich towarów eksportowych polskiej sceny muzycznej. Osiągnęła wielki sukces nie tylko w Polsce, ale także w Niemczech, Austrii, Włoszech i Szwecji. Jej debiut miał miejsce w 2013 roku, powiązany był z minialbumem pod tytułem All I Need.

Już po pierwszych kilku minutach rozmowy można wyczuć bijące od niej ciepło i empatię. Margaret zagrała koncert, który był częścią działań w ramach programu profilaktycznego, organizowanego przez Polskie Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii pt.: "NIEĆPA czyli 3x NIE- NIE PIJĘ, NIE PALĘ, NIE ĆPAM".

Reklamy
Reklamy

Moja rozmowa z Margaret

Jak się czujesz po koncercie w Słupsku?

Dobrze, bardzo dobrze. Wspaniała publiczność była w Słupsku, za co dziękuję bardzo.

Jak często tutaj grasz?

W sumie to drugi raz chyba. Tak, drugi raz, ale mieliśmy długą przerwę. Pierwszy raz grałam tutaj cztery lata temu. Dzisiaj jesteśmy zaskoczeni tak miłym przyjęciem.

Jak wspominasz swój występ na Eska Music Awards?

Tegoroczny?

Tak.

Wspominam go bardzo dobrze, było dość nerwowo, było dość szybko ,bo jeszcze tego samego dnia mieliśmy jeszcze jeden koncert. Ja w ogóle zawsze dobrze wspominam Eskę, ponieważ z radiem Eska się bardzo lubimy (…) prywatnie, personalnie. W sumie zawsze jest bardzo fajnie. To wszystko jest w Szczecinie, ja jestem ze Szczecina, więc…

Czym się kierujesz, pisząc swoje piosenki?

To jest zbyt rozległe pytanie. W sensie… każda piosenka jest o czymś innym.

To działa na takiej zasadzie, że gdzieś sobie siedzisz i nagle „O! Mam piosenkę!” , czy raczej myślisz nad tym przez dłuższy czas.

Nie. To jest proces. To trwa często bardzo długo. To nie przychodzi z nieba. Wiele pomysłów, nad którymi pracuję, nigdy nie ujrzało światła dziennego - bo się okazało, że nie były na tyle fajne. Z niektórymi okazało się, że są fajne. To jest proces, który się kończy dwojako.

Jesteś piosenkarką, która obok Toma Swoon'a i C-Bool'a, przenosi polską scenę muzyczną na inny poziom, poziom międzynarodowy. Jak się z tym czujesz?

Ojejku! Dziękuję bardzo! Jest mi bardzo miło, ale myślę, tak mi się wydaje, że to jest początek tej drogi międzynarodowej. Dużo pracy przede mną i już! Zobaczymy, co się wydarzy.

Mieszkasz w Stargardzie?

Nie, mieszkam w Warszawie.

Kiedy chodzisz po ulicach, jak ludzie reagują na Ciebie i jak Ty reagujesz na nich?

Ja reaguję na ludzi dobrze. Jestem w ogóle sympatyczna i miła. Raczej jest dobrze. Nieraz po prostu ktoś się zatrzyma, uśmiechnie, poprosi o zdjęcie.

Hejterzy też się trafiają?

Jak wszędzie, ale nie zaczepiają mnie na ulicach, dzięki Bogu.

Gdybyś nie śpiewała, czym byś się teraz zajmowała?

Ciężko stwierdzić, bo takie gdybanie w zasadzie nigdy… Nie wiem, co bym robiła, jakbym tego nie robiła. Nie potrafię sobie tego wymyślić. Wiem, że lubię modę.

Z tego co się orientuję, to masz dyplom.

Tak, skończyłam szkołę projektowania ubioru, ale nie wiem, czy to bym robiła. Myślę, że byłoby to coś związanego ze sztuką audiowizualną.

Co jest twoim największym marzeniem?

Moim największym marzeniem? Chciałabym dużo podróżować i być szczęśliwa.

Jak wygląda Twoje życie prywatne, jeśli można wiedzieć? Stosunki z rodziną, przyjaciółmi?

Moje życie prywatne wygląda bardzo dobrze. Mam wąskie grono przyjaciół, mam wspaniałych rodziców, rodzinę, mam psa. Na tyle ile mogę, na tyle, na ile mi pozwala czas, to staram się dbać o nich. Nie jest to jakaś duża grupa ludzi, tylko bardzo wąska, dlatego też bardzo sobie te relacje cenię.

Jak wspominasz swoją działalność w The Vice of Poland?

Bardzo lubię wracać do tego programu, ponieważ jest to program, który jest świetnie produkowany. Zawsze spotykam tam świetnych ludzi, bardzo zdolnych wokalistów i wokalistki. Byłam tam trzy lub cztery razy i zawsze z miłą chęcią wracamy, bo jest to jeden z fajniejszych programów w Polsce, które cenię i dla których występuję.

Często powtarzasz, że miałaś ciężej w życiu, przez co musisz starać się 110% bardziej.

Tak?

Mówiłaś to w kilku wywiadach.

Tak powiedziałam? To może miałam taki dzień… Myślę, że trzeba po prostu ciężko pracować. Może musiałam się starać bardziej, bo byłam z małej miejscowości, może nie? Myślę, że to zależy od bardzo wielu czynników, ale praca w tym zawodzie jest jedną z trudniejszych rzeczy.

Co skłoniło Cię do stworzenia „Kolędy warszawskiej 1939 roku”?

To błąd, ponieważ to nie jest mój utwór. To jest kolęda, która pochodzi ze zbioru kolęd pana Zbigniewa Preisnera i ja tą kolędę tylko zaśpiewałam, właściwie zcoverowałam. (…) Jest to przepiękny numer, z wspaniałym tekstem - oszałamiającym, lecz bardzo smutnym. To Zbigniew Preisner, to jemu się należy ukłon.

Piękny gest piosenkarki

Podczas piątkowego (6.X) koncertu artystki swoje piętnaste urodziny obchodziła Hania - jedna z jej fanek.

Reklamy

Małgorzata zaprosiła ją na scenę, po czym poprosiła swoją publiczność o odśpiewanie dla jubilatki "100 lat". Piosenkarka złożyła dziewczynce życzenia oraz zaprosiła do wspólnego odśpiewania jednego z jej coverów - "O mnie się nie martw!".

Rozmawiał Dawid Macal

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#kultura #muzyka