Dwudziesta czwarta płyta w dorobku artystki, obchodzącej właśnie półwiecze swojej kariery estradowej, ukazała się 6 lat po poprzedniej, „Buty 2” - z piosenkami do słów Agnieszki Osieckiej. Bezpośrednim impulsem powstania krążka „Ach świecie…” był moment poznania Maryli Rodowicz ze szczecińskim gitarzystą i kompozytorem Witoldem Łukaszewskim, do czego walnie przyczyniła się dziennikarka radiowa Maria Szabłowska (prowadziła jubileuszowy koncert piosenkarki „Wariatka tańczy – 50 lat na scenie” na 54. KFPP w Opolu).

Tak, jak przed laty...

Można powiedzieć, że płyta „Ach świecie...” stanowi swoiste zamknięcie koła w działalności artystycznej Maryli Rodowicz.

Reklamy
Reklamy

Już choćby tytuł płyty nawiązuje do jej debiutanckiego longplaya z 1970 roku „Żyj mój świecie”. Ale to zaledwie związek formalny. Muzycznie artystka nawiązuje także do swoich początków, prezentując repertuar oparty w głównej mierze na rytmach popularnych w latach 60. – 70., które w poszczególnych okresach śpiewania były obecne w twórczości piosenkarki.

Mamy tu więc ballady charakterystyczne dla formacji „#Maryla Rodowicz i Jej Gitarzyści” (na przykład „Las”), ale również bluesową „Prośbę”, folkowy utwór tytułowy (napisany przez Roberta Gawlińskiego i wspólnie z piosenkarką przez niego zaśpiewany), soulowe wyznanie „Ty na wszystkie dni”, countrowe „W sumie nie jest źle” czy porywająca do tańca „Rumba o gitarze”. Są też piosenki quasi biesiadne („Piosenka dla przyjaciela”, „Przy stole siądź”), które mają ogromną szansę na stanie się stałymi przebojami towarzyskich spotkań Polaków.

Reklamy

Płytę zamyka piosenka „Tadam” z chórkami nagranymi przez Kayah (na tej płycie gościnnie zaśpiewał także, w promocyjnym singlowym „Hello”, Sławomir Uniatowski). To w niej można usłyszeć potężnie brzmiącą sekcję instrumentów dętych, ustawioną w kontrze do akustycznego wstępu piosenki. Warto też wsłuchać się w brzmienie wiolonczeli w utworze „Las” i harmonijki ustnej w „Prośbie”.

Warstwa muzyczna to niewątpliwy sukces producenta płyty „Ach świecie…”, Macieja Muraszki, który stoi też za sukcesami ostatnich dokonań nagraniowych Stanisławy Celińskiej i Macieja Maleńczuka.

'Jeszcze nie czas...'

Generalnie rzecz biorąc, najnowszy krążek Maryli Rodowicz to sentymentalna podróż do najlepszego okresu w karierze piosenkarki, ale też i polskiego popu. Praktycznie każdy z utworów jest potencjalnym przebojem. Drażnić może – zwłaszcza przy przesłuchiwaniu płyty w całości – monotematyczność tekstów, których autorem, podobnie jak i kompozytorem, jest w większości przypadków Witold Łukaszewski (na płycie znalazły się także piosenki autorstwa Romualda Lipki i Ryszarda Sygitowicza ze słowami Jacka Cygana).

Reklamy

Niemal wszystkie mówią o przemijaniu, nieuchronności odejścia „do świętego Piotra”; są wspomnieniem przeszłości szalonej i pogmatwanej. Można momentami odnieść wrażenie, że Rodowicz żegna się ze słuchaczami, sceną i – czego artystce nie życzę – życiem. Na szczęście w jednej z piosenek można też usłyszeć: Jeszcze nie czas, by się żegnać / Jeszcze nie czas - tyle pieśni, wzruszeń i braw.

Trzeba wierzyć, że Maryla Rodowicz nagra jeszcze niejedną płytę, będącą potwierdzeniem jej klasy wykonawczej, mogącą zadowolić nie tylko fanów artystki, ale także tych, którzy cenią sobie po prostu dobrą, profesjonalnie stworzoną i zaprezentowaną muzykę.

źródło: Interia, Onet, własne Autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #muzyka