Niestety nasz system edukacji utrwala taki pogląd, że poezja dobra jest dla kobiet i 'niedorobionych' maminsynków lecz na pewno nie dla prawdziwego faceta. Podczas gdy przytłaczającej większości tych 'macho' oko by zbielało na wieść o tym, co owi poeci potrafili robić między pisaniem wierszy. Wrażliwi i czuli na piękno świata ich otaczającego byli bez wątpliwości, a że kobiety i wszelkie używki także były częścią tego świata to nie dziwota, że słabość szczególną do nich przejawiali. Ale to już temat na inną okazję. Dlaczego Broniewski? Bo jest to postać całkowicie wymykająca się jednoznacznej ocenie. Ilekroć chcesz postawić kropkę po zdaniu o nim wiedz, że będziesz musiał zaraz napisać następne, całkowicie sprzeczne z pierwszym.

Reklamy
Reklamy

A jednak oba prawdziwe i tyczące tej samej osoby.

Kwiatek w półlitrówce…

Nie jest odkrywczym faktem, iż #wódka w życiu tego człowieka była wszechobecna. Dla niejednego alkohol bywa swoistym azylem, zaklętym w niewyszukanym flakoniku oceanem zapomnienia, lekarstwem na wszelkie zło! Dla Broniewskiego picie wódki było wręcz metafizyką. Najpierw sposobem na żołnierską nudę i miłym dodatkiem do zabawy, potem natchnieniem, poezją w płynie, następnie lekarstwem na żale i smutki, parasolem mającym chronić przed deszczem egzystencjalnego bólu na koniec nałogiem, demonem z mocy którego już nie mógł i chyba nie chciał się wyzwolić. Podobno do dziś w Płocku można natrafić na puste półlitrówki ustawiane co noc przed pomnikiem poety nie rzadko przystrojone pojedynczym kwiatkiem. Tak miłośnicy wysokoprocentowych trunków nadal oddają hołd mistrzowi, swojemu bratu w nałogu.

Reklamy

Ale życie Broniewskiego to nie tylko wódka. To zabawne i tragiczne historię. To opowieść o legioniście – żołnierzu, bohaterze wojennym, który paradoksalnie najwyższe odznaczenie wojskowe Virtuti Militari dostał nie za męstwo i szaleńczą odwagę na polu bitwy. Choć nie raz wykazał się nią w boju to medal dostał za szarże przeprowadzoną na taczce pchanej przez podkomendnych z tegoż powodu, iż sam na nogach utrzymać się nie mógł będąc kompletnie pijany. To opowieść o wielkim patriocie, kochającym Polskę jak by ona nie była, człowieku zmęczonym walką i życiem, który poddał się władzy komunistycznej jednocześnie twardo stawiając sobie granice tego poddania. Gdy Bierut zlecił mu napisanie nowego hymnu państwowego Broniewski wręczył mu kartkę z napisem: 'Jeszcze Polska nie umarła kiedy mu żyjemy'. Wreszcie jest to historia człowieka, któremu życie nie szczędziło bolesnych ciosów włącznie z tym najmocniejszym, stratą ukochanej córki Joanny (Anki).  

Biografia warta przeczytania!

Do dziś mam stare winyle z Broniewskim czytającym własne wiersze i choć poetą był zdecydowanie lepszym niż oratorem to jest w nich jakaś niepowtarzalna magia, w tym głosie słuchać jego autentyczne emocje i prawdę.

Reklamy

Te same emocje znalazłem w książce Mariusza Urbanka – 'Broniewski Miłość, Wódka, Polityka'. Nie jest moim celem przekonywać nieprzekonanych, niemniej z czystym sumieniem polecam tą książkę nie tylko miłośnikom poezji oraz wszelkich biografia ale także tym, którzy chcą poznać ciekawą, pełną wszelakich przygód, historię o nietuzinkowym człowieku. Bo Broniewski to nie pomnik o którym uczą w szkołach, to człowiek z krwi i kości, na swój sposób bohater romantyczny z tą różnicą, że nie z kart werterowskiej prozy tylko z Płocka, Mazowsza, Polski.

JC

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #poezja #Władysław Broniewski