Czy Czersk położony jest daleko, czy blisko stolicy? Zależy, jak spojrzeć. Dla mnie blisko, tylko godzina autobusem, a komunikacja coraz lepsza. Więc krążę – jak krąży wielu ludzi, nawet dojeżdżających z Warki, jak wiele młodzieży pracującej i uczącej się w Warszawie. Mieszkać za to na pewno lepiej w Czersku, wśród zieleni, u stóp Zamku Książąt Mazowieckich  Czasem pomimo niedogodności

Wybrałem się znów – przyczyny są dwie. Obydwie tak istotne. Przyjaźń i Sztuka. Nie brakuje mi ich i w Czersku. Ale Piotr… Znamy się od czasów zamierzchłych, studenckich. Nazywał mnie w jednym z dawnych „wcieleń” zawodowych „swoim studentem”.

Reklamy
Reklamy

Łączyły nas góry. Rozdzielało życie.

Przyjaźń z parą wybitnych twórców: Piotrem Wojciechowskim i jego żoną Krystyną była czasem trochę „falująca” – pewnie z mojej strony, bo Piotr jest stały i niezmienny Przyjaciel. Ile już lat temu nachylał się nad moimi próbami pisania. Potem znów rozdzielało życie.

Jechałem trochę z duszą na ramieniu. Czy moje pióro udźwignie obydwie przyczyny wyjazdu? Szczególnie drugą?

Wystawa na Smolnej - „W okienku czasu"

Nie mogłem być na wernisażu w Domu Kultury Śródmieście 13 marca, pomimo zaproszenia. Ale wystawa "W okienku czasu" trwa do końca miesiąca. Obydwoje twórcy są wierni  licznym domom kultury. Wielka sztuka to nie tylko światowe galerie. O Krystynie można krótko przeczytać na stronie DKŚ. Również o fascynacji batikami. Pamiętam je z którejś wystawy.

Reklamy

Wystaw było zresztą wiele. Od podwarszawskiej Zielonki, po Paryż i Wiedeń. Można też przeczytać o malarstwie na deskach. Te znam z ich mieszkania. A krążyły po Europie. Nie można natomiast przeczytać o całym uroku, gospodarności i opiekuńczości artystki. Wartościach podstawowych, obok zawodowych. Czy Krysia czasem przeżywa „ból  istnienia” ? Chyba tak. Wiem, że tak. Ale tworzy – to najważniejsze. Mając zawsze czas dla rodziny i przyjaciół..

Zaprosili  dodatkowo, poza wernisażem, na któryś tam dzień. Dotarłem wcześniej niż para moich przyjaciół i ci, których oprowadzali. W kawiarence DKŚ w brydża grali seniorzy. Cudowny nastrój. Powoli, powoli zacząłem smakować olejne malarstwo Krystyny Wojciechowskiej. Wrażenia bardzo osobiste i pewnie niefachowe.

Malarstwo na deskach, z dawniejszego okresu twórczości. Cytaty z Biblii. Krysia jest w drodze – jak wszyscy. Kto bliżej, kto dalej? Oj, niewygodne pytanie. Uciekam do obrazu. "Jeszcze się wszystko zdarzyć może – początek”. Czuję ogromny optymizm idący od niego.

Reklamy

To nie są miłe złego początki. Przeczy zwieńczenie, chociaż po drodze. Obok ”Wesele I”. Widzę Breughla – tyle drobnych, barwnych postaci zaaferowanych swoimi sprawami.

Naprzeciwko „Tkanina życia” – wielka drabina. Czy Jakubowa? Na niej znów drobne barwne postacie.

Za brydżystami wisi obraz znany mi od dawna: „Wspólny pokój” Nie lubię go! Jakieś perypetie małżeńskie? Dlaczego ten facet w kapeluszu jest taki ponury? Można zrozumieć. A może sugeruję się tytułem?

Zaczynam pisać o pierwszych wrażeniach. Krysia oprowadza – nie słucham jej technicznych wyjaśnień. Może i szkoda .Szybko leci czas. Jeszcze ktoś znajomy. Siadamy, trochę wesołych wspomnień, opowieści.

Piotr zaprasza na wystawę swoich rysunków. Inny dom kultury. Czasu już mało. Czarno-białe grafiki. Twórca wyjaśnia: ”większość  sterowana  podświadomością”. Czyżby? Zauważam w przelocie, że tytuł „ Z miłości do ksiąg” powtarza się wielokrotnie. To nie żadna podświadomość. To życie Piotra – wybitnego pisarza i poety.

Podświadomość mówi mi, że tu jeszcze wrócę.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Kultura Warszawa