Katarzyna Puzyńska - wybitna autorka kryminałów, porównywana z Agathą Christie i Camillą Lackberg - kto czyta jej książki, wie, że są unikatowe, a autorka to osoba jedyna swoim rodzaju. Historie o zbrodniach w pięknych okolicach Brodnicy, rozwiązywane przez policjantów z Lipowa, zyskały uznanie czytelników na całym świecie. Autorka zgodziła się udzielić nam wywiadu.

AG: Narcystyczne zaburzenie osobowości w 'Utopcach', obsesyjno-kompulsywne w 'Motylku'. To celowy zabieg przy kreacji bohaterów, czy 'zboczenie zawodowe'?

Jestem z wykształcenia psychologiem, więc siłą rzeczy interesują mnie nie tylko wszelkie zaburzenia, ale przede wszystkim ludzka psychika i procesy, które nią rządzą.

Reklamy
Reklamy

Budowanie psychologicznego portretu postaci uważam za kluczową część pracy nad książką. Jeżeli bohaterowie będą doskonale dopracowani, zaczną niejako żyć własnym życiem i samodzielnie funkcjonować w świecie, który tworzymy. To wielka frajda dla pisarza. Wymaga jednak sporo pracy i przygotowania.

AG: Czy któraś z ofiar w Twoich kryminałach, była wzorowana na kimś, kogo nie lubisz? Jak dobierane są ofiary? W 'Więcej czerwieni' to dwie młode kobiety, w 'Motylku' zakonnica. Kwestia chwili czy przemyślany zabieg?

Wiele osób, które miałam okazję poznać, „pożyczyło” swoje cechy niektórym bohaterom z moich książek. Nigdy jednak nie jest to jeden do jednego istniejąca osoba. Teraz kiedy się nad tym zastanawiam, muszę powiedzieć, że (być może paradoksalnie) nigdy jeszcze nie zabiłam na kartach powieści postaci, która zapożyczyła cechy od irytującej mnie osoby.

Reklamy

Jeżeli chodzi o dobór ofiar, to wszystko zależy od danej opowieści. Pamiętać jednak należy, że przed samym zapisem, książkę trzeba bardzo dokładnie zaplanować, stworzyć historię. Zwłaszcza w przypadku kryminału, gdzie wydarzenia tworzą logiczny ciąg, który doprowadza w końcu do odkrycia sprawcy. Pod tym względem, na pewno nie jest to decyzja podejmowana pod wpływem chwili. A przynajmniej nie w większości przypadków (śmiech).

AG: Stosujesz retrospekcje, charakterystyczne dla powieści psychologicznej. W 'Trzydziestej pierwszej' wracają do tego demony przeszłości. To specjalne zmylenie czytelnika, czy jednak sympatia do dzieł Prousta?

Tu znowu wracamy do mojego wykształcenia i zainteresowań. Psychologia często szuka przyczyn pewnych zachowań. Ja to robię na łamach moich powieści. Staram się ustalić, gdzie i kiedy nastąpił moment krytyczny, który sprawił, że dana osoba posunęła się do tak ekstremalnej formy agresji, jaką jest zabójstwo. Nie chodzi tu o wybielanie, tylko o próbę zmierzenia się z tym trudnym tematem.

Reklamy

AG: Jak się czułaś, grając ofiarę – śmiertelnie realistycznie - w zwiastunie 'Z jednym wyjątkiem', w którym w rolę Daniela Podgórskiego wcielił się Leszek Lichota?

To zdecydowanie było ciekawe doświadczenie. Odgrywanie trupa wcale nie jest takie łatwe (śmiech). Najtrudniejsze ze wszystkiego było usunięcie charakteryzacji, którą miałam nałożoną na twarz! Ale już na serio. Byłam bardzo szczęśliwa, że Leszek Lichota zechciał wziąć udział w kręceniu zapowiedzi mojej powieści. Nie tylko dlatego, że to mój wymarzony Daniel Podgórski. Możliwość współpracy z profesjonalnym aktorem pozwoliła mi zajrzeć na chwilę za kulisy tego zawodu. To było bardzo ciekawe doświadczenie.

AG: W maju do księgarni trafi Twoja szósta #książka pt. 'Łaskun'. Sądząc po opisie ma on mało wspólnego z sympatycznym ssakiem i najdroższą kawą świata. Skąd pomysł na tytuł?

Na razie nic nie mogę na ten temat zdradzić! Powiem tylko, że dużo się w tej części będzie działo. Tym razem Daniel Podgórski, dobrze znany z poprzednich powieści, będzie musiał zmierzyć się z oskarżeniami, kiedy na miejscu zbrodni zostanie znaleziony inkryminujący go dowód rzeczowy. Sprawy śledczym nie ułatwi fakt, że #morderstwo jest tym razem wyjątkowo okrutne. Sprawca stworzył upiorną figurę z ciał dwóch swoich ofiar. 

Dziękuję za rozmowę.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.