Świat pędzi po równi pochyłej w zawrotnym tempie. Dominują przemoc, agresja, rozwiązłość i upadek moralny. Z trwogą patrzymy na eskalację zajść na tle religijnym - chociażby na ostatnie pobicie przez muzułmanów mężczyzny w Wielkiej Brytanii, który chciał przejść z islamu na chrześcijaństwo. Szokuje również źle rozumiana tolerancja i rasizm - w ostatnich tygodniach w Niemczech było głośno o publikacji Juergena Manneke, w którym ostrzegał uczennice przed nieodpowiedzialnym seksem z muzułmańskimi imigrantami. Do tego również dochodzi radykalizacja poglądów społecznych związana z obecnym upadkiem moralnym, czego przykładem jest przechodzenie do ISIS młodych muzułmanów, żyjących w zeuropeizowanych rodzinach na terenie Zachodniej Europy.

Reklamy
Reklamy

Czy jednak współczesna sztuka, będąca częścią dorobku cywilizacyjnego, nie przekroczyła już wszelkich możliwych granic?

K jak kontrowersja

W historii sztuki, zwłaszcza tej z ostatnich stuleci, wiele było kontrowersji. Należy zdawać sobie jednak sprawę, że przeważnie były one wywołane świeżym i nowym podejściem do prezentowania wizji świata przez artystów. Tak było z obrazem "Impresja" Claude'a Moneta, ze słynną "Fontanną" Duchampa - za którą figurował pisuar, czy też znanym "Śniadanie na trawie" z nagą kobietą na kocu, które namalował Édouard Manet. Nie inaczej sprawa wyglądała w przypadku surrealizmu, który odrzucał wszystkie poprzednie, klasyczne konwencje w sztuce. Niemniej, czy "Płonąca żyrafa" albo słynne roztapiające się zegary z obrazu Salvadora Dalí "Trwałość pamięci" były wulgarne, obrazoburcze czy skandaliczne? Wszystkie te dzieła wzbudzały w swoich czasach pewną kontrowersję, wytyczając nowe ścieżki i trendy w sztuce.

Reklamy

Porno i Czechow

Ostanie wydarzenia związane z premierą spektaklu Elfriede Jelinek pt. "Śmierć i dziewczyna", którą wystawiał Teatr Polski we Wrocławiu, rodzą pytanie, gdzie są granice wolności sztuki i czy w ogóle takowe istnieją. Po premierze spektaklu okazało się, że całe to porno było tylko dość mocno kontrowersyjnym zagraniem marketingowym. Skrytykował to na profilu Facebook Teatru 6 piętro jego dyrektor Michał Żebrowski, pokazując, że grając klasykę, można mieć również komplet widzów bez żadnej pornoafery:

 

Grany "Wujaszek Wania" Czechowa ma doskonałe recenzje i wierną widownię, bez atmosfery skandalu i mieszania w to polityki. Jest to jednak jeden z chlubnych wyjątków, ponieważ część artystów, delikatnie rzecz ujmując, nie zna granicy pomiędzy sacrum i profanum.

Masturbacja, kopulacja, profanacja?

O skandalach artystycznych jest w ostatnich latach coraz głośniej. Artyści być może chcą nakłonić do dysonansu poznawczego, ale forma przekazu przeważnie obraża uczucia zwykłego obywatela.

Reklamy

Wiele było takich dzieł. Począwszy od instalacji "Tęcza" autorstwa Julity Wójcik na Placu Zbawiciela w Warszawie, poprzez "Pasję" Doroty Nieznalskiej (męskie genitalia w krzyżu), na performance Jacka Markiewicza "Adoracja" ( nagi mężczyzna ocierający się o krzyż z Jezusem) kończąc. Ostatnie dzieło wywołało zamieszanie w Sejmie:

Nic chyba jednak nie przebije pomysłowości i nieetycznego postępowania artysty z Hiszpanii. Abel Azcona ostatnio chwalił się na portalu Twitter, że zbierał konsekrowaną hostię:

Po czym w ramach sztuki ułożył 242 takich hostii z napisem 'pederastia'

Tego typu performance zapewnia mu dużą uwagę publiczności, ponieważ szokuje. W ramach uprawiania sztuki artysta onanizował się nawet w galerii wśród ludzi. Miało to zapewnić publiczności dysonans poznawczy z zakresu masturbacji i podglądactwa.

Ogół twórczości Azkony dobrze obrazuje film o nim, dostępny na jego kanale Youtube:

Takich artystów jak Abel Azcona jest wielu. Tylko co dalej? Morderstwo w imię sztuki?

źródło: Wprost, kufel.pl, natemat.pl, nasze.miasto.wroclaw.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.  #sztuka współczesna #Islam #skandal