"Jakim Cudem" gra i tworzy od 2012 roku, a owocem ich pracy jest autorski maxi singiel wydany w 2013 roku. Na liście (zamieszczonej na facebookowym profilu zespołu) doliczyć się można kilkudziesięciu wspólnych koncertów. Dziewczyny zdobyły pierwszą nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Piosenek Grzegorza Ciechowskiego w 2013 roku. Są finalistkami Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Wystąpiły w programie Must be the music i otrzymały od jurorów 4 x TAK.

"Jakim Cudem"

To zespół, który powstał i funkcjonuje - jak to określają same dziewczyny - w efekcie małego cudu. Tworzy go pięć dziewczyn: Joanna Glubiak (perkusja), Anita Sobiechowska (kontrabas, gitara basowa), Katarzyna Wal (instrumenty klawiszowe, wibrafon), Irena Filuś (skrzypce), Małgorzata Żurańska-Wilkowska (śpiew, TC Helicon).

Reklamy
Reklamy

Jakimś cudem, jak mówią, to damskie towarzystwo wytrzymuje ze sobą. Wszystkie są dobrze wykształcone muzycznie. Tworzą i przy tym wspólnie bawią się ze sobą. "My się świetnie bawimy razem. Momentami na pewno, ale głównie pochłania nas praca nad muzyką. Grając, my się wymieniamy myślami i emocjami. Robimy to za pomocą określonych dźwięków, słów" - mówi Irena Filuś w świątecznym wydaniu Magazynu Qltura. Na pytanie, jak się pracuje w damskim zespole, Anita Sobiechowska odpowiada: "Wydaje mi się, że w zespole kobiecym jest lepsza komunikacja".

Zarzucano im, że są jakby z innej bajki. No cóż, pięć kobiet w jednym miejscu, to po prostu jak tykająca bomba. "Anita jest jazzowa, Kasia jest szatanem, Gosia jest prawie aktorką śpiewającą, a Irena jest klasykiem" - mówi Joanna o swoich koleżankach z zespołu.

Reklamy

Małgosia konstatuje: "Pięć bajek się wymiksowało i dało dobrą jakość". Przemiłe dziewczyny z grupy "Jakim Cudem" wykonują muzykę, która została określona jako neofolk (połączenie jazzowej harmonii oraz melodii o charkterze folkowym). Dorobiły się już swojej płyty. W repertuarze znajdują się własne kompozycje zespołu, a także zaaranżowane na nowo utwory folkowe.     

Koncerty i sukcesy 

Choć funkcjonują jako zespół dopiero trzy lata, to odnotowały już na swoim koncie sporo sukcesów. Wciąż intensywnie pracują nad nowym repertuarem, którym z pewnością podbiją serca niejednego sympatyka muzyki neofolk i nie tylko. W ich wspólnej twórczości najważniejszy jest utwór. Bo to przecież on decyduje o tym, czy zespół będzie popularny czy nie. Czerpią z muzyki ludowej. Tradycyjne polskie pieśni wspiera moc elektronicznych brzmień, silna sekcja i dynamiczne skrzypce, a także chóralne partie całego zespołu. Nie brakuje też miejsca na solówki, czerpiące z jazzu czy liryczny, balladowy wokal.

Żywiołowe dziewczyny prezentują rytmiczną muzykę, która porywa każdego.

Reklamy

W ich koncertowym grafiku jest mało miejsca na odpoczynek. "Lubimy rzucać się na głęboką wodę. Często podejmujemy wyzwania teoretycznie niemożliwe. Dwa tygodnie do jakiegoś wydarzenia np. śpiew w języku węgierskim i #muzyka węgierska, ale lubimy takie wyzwania, bo jesteśmy odważne dziewczyny" - mówi Gosia. Ostatnio na swoim profilu facebookowym napisały: "Jakimś cudem rozpoczęłyśmy nowy etap w działalności zespołu. Mamy swoją salę prób. Zajmujemy klimatyczne i przytulne poddasze Pałacu Nowego w Ostromecku. 

 

Źródło: www.google.pl, www.facebook.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.